Wielu mieszkańców Szczytna i najbliższych okolic rozpoczęło nowy 2015 rok od... spóźnień do pracy. Powodem były zmiany w rozkładzie jazdy miejskich autobusów. Drugiego i piątego stycznia, czyli w piątek i poniedziałek kursowały one jak w wolne soboty.

Komunikacyjny chaos

Pod koniec minionego roku w rozkładzie jazdy miejskich autobusów nastąpiły zwyczajowe zmiany. W Wigilię i sylwestra autobusy kursowały tylko do godz. 16.00. To akurat było zrozumiałe.

Natomiast to, co ZKM przygotował dla swoich klientów w nowym roku, stało się przykrym zaskoczeniem. W pierwszy roboczy dzień 2015 r. miejskie autobusy jeździły według sobotnich rozkładów, z mocno ograniczoną liczbą kursów. Najboleśniej dało się to odczuć w godzinach porannych, w porze wyruszania do pracy. Jakby tego było mało, także w poniedziałek 5 stycznia autobusy miały kursować tak, jak w soboty (gazetę oddaliśmy do druku w niedzielę).

- Nowy rok w nowym miejscu pracy rozpoczęłam od spóźnienia - irytuje się pani Beata ze Świętajna.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jak nam mówi, niedawno przeprowadziła się na stancję do Szczytna, gdzie z trudem znalazła pracę - a tu taka wpadka.

Jeszcze większe kłopoty z dotarciem na czas mieli mieszkańcy podmiejskich miejscowości, np. Kamionka. Próżno wyczekiwali porannych autobusów. Najwcześniejszy z Kamionka odjeżdżał o godz. 9.39.

- Mam taką robotę, że muszę być zaraz na miejscu – denerwował się pan Stanisław. Jakaś osoba z niemałej grupki wyczekującej już nie na autobus, ale jakąś okazję, doradziła mu, aby wziął taksówkę, a kosztami obciążył ZKM.

MARNA INFORMACJA

Na przystankach, jeszcze przed świętami, pojawiły się co prawda niewielkie karteczki informujące o zmianach, ale tylko na tych obudowanych wiatą. Na pozostałych - a sprawdzaliśmy to - żadnych informacji nie było. Same karteczki to jednak za mało. W codziennej gonitwie i pośpiechu mało kto zwraca uwagę na takie rzeczy.

- Gdy zjawiam się na przystanku wypatruję autobusu, a nie rozglądam się za jakimiś karteluszkami – skarży się jeden z niedoszłych klientów ZKM. Od pół godziny wystaje na przystanku przy byłym browarze. Stojąca obok starsza pani mówi, że bez okularów, to i tak nic nie przeczyta. Chciała, jak w każdy inny powszedni dzień, pojechać po lekarstwa do apteki, bo już nie to zdrowie, ale autobusu nie ma.

BURMISTRZ CHOWA GŁOWĘ W PIASEK

Szukając wyjaśnień, dlaczego w pierwszy roboczy dzień nowego roku, a potem 5 stycznia uniemożliwiono mieszkańcom normalne korzystanie z miejskiej komunikacji, zwróciliśmy się do burmistrz Danuty Górskiej.

Tłumaczy nam ona, że nie jest zobowiązana ingerować w sprawy spółki, którą jest ZKM. Nie chce też ustosunkować się do problemu.

- Swoją opinię mogę wyrazić dopiero po wysłuchaniu argumentów dyrektora i pracowników ZKM – mówi Danuta Górska. Z konkretnymi pytaniami odsyła nas do dyrektora tej jednostki Jana Lisa. W biurze bazy przy ul. Kościuszki tego dnia (2 stycznia) urzędują tylko szeregowi pracownicy. Otrzymujemy od nich informację, że dyrektor przebywa na urlopie do 6 stycznia włącznie.

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}