Z wynikiem 20,89 m Konrad Bukowiecki zajął ósme miejsce na Mistrzostwach świata w Londynie. Zawodnik GWARDII Szczytno jest zły na siebie, bo gdyby pchnął kulę na odległość, którą już w tym roku uzyskiwał, miałby medal. Jego trener nie dramatyzuje jednak. - Konrad jest jeszcze młodym zawodnikiem, na stabilizację formy przyjdzie jeszcze czas – uspokaja.

Konrad ósmy na świecie
- Konrad musi nabrać trochę pokory. W każdych zawodach nie będzie wygrywał na zawołanie – mówi trener Bukowiecki

W niedzielę na rozgrywanych w Londynie Mistrzostwach świata w lekkiej atletyce rozegrano finał pchnięcia kulą. Udział w nim wzięło dwóch reprezentantów Polski, w tym zawodnik GWARDII Szczytno Konrad Bukowiecki. Rywalizacja zapowiadała się na bardzo wysokim poziomie, o czym najlepiej świadczyły tegoroczne wyniki uzyskiwane przez czołowych kulomiotów. Ostatecznie tylko jeden z nich, Nowozelandczyk Tomas Walsh przekroczył granicę 22 metrów i zdobył złoty medal.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Być może zadecydowała o tym późna pora finału i niska temperatura. Po cichu kibice liczyli na medale reprezentantów Polski, ale nadzieje się nie spełniły. Bliżej podium był Michał Haratyk (21,41 m), któremu do sukcesu zabrakło tylko 6 cm. - Jestem mocno zawiedziony. Pewnie takiej okazji na podium już nie będzie. Wyniki były niesamowicie słabe. Mieliśmy nawet z Konradem szanse na dwa medale. Zmarnowaliśmy to – podsumował finał pchnięcia kulą zawodnik AZS AWF Kraków.

Konrad Bukowiecki uzyskał 20,89 m, paląc trzy ostatnie próby. To dało mu ósme miejsce. Gdyby powtórzył swój zwycięski rzut z niedawnych mistrzostw Europy do lat 23, miałby brązowy medal. Po zawodach nie ukrywał złości. - Było mnie tutaj stać na złoty medal. To porażka i jest mi przykro – mówił zawodnik ze Szczytna, dodając, że jest już zmęczony tym sezonem. - Ja już chcę wakacji. Nie dość, że było bardzo dużo startów, to jeszcze te podróże… To wszystko mnie męczy… – stwierdził Bukowiecki w jednym z wywiadów.

Bardziej wyrozumiale do jego wyniku podchodzi ojciec i trener w jednej osobie Ireneusz.

- Konrad musi nabrać trochę pokory. W każdych zawodach nie będzie wygrywał na zawołanie. Musi okrzepnąć, dorosnąć, ma przecież dopiero 20 lat – mówi trener Bukowiecki. Według niego udział w ścisłym finale MŚ jest bardzo dużym sukcesem. Dlatego dziwi się komentatorowi TVP Markowi Jóźwikowi, który określił występ Konrada jako „zimny prysznic”. - Przecież sztuka ta nie udała się chociażby dwukrotnemu mistrzowi świata i wicemistrzowi olimpijskiemu Davidowi Storlowi - zauważa.

W tegorocznych planach czekają Konrada jeszcze występy w Memoriałach Kamili Skolimowskiej (15 sierpnia) i Janusza Sidły, Uniwersjadzie oraz Diamentowej Lidze w Birmingham i Brukseli, gdzie zostanie rozegrany jej finał.

(o){/akeebasubs}