Bardzo rzadko zdarza się, że w internecie, na stronie „Kurka Mazurskiego”, pojawia się komentarz nieznanego mi czytelnika, dotyczący aktualnego felietonu.
Lubię owe internetowe opinie, bowiem upewniają mnie one, że ktoś, spoza grona znajomych, czyta moje teksty. Nie ma znaczenia, czy zamieszczona recenzja jest pozytywna i wspiera mnie, czy też negatywna, kwestionująca moją wiedzę. Tak, czy inaczej jest to świetny pretekst do nawiązania dialogu, czyli skontaktowania się z czytelnikiem. Ostatnio zareagowałem pisemnie na dwa komentarze, poszerzając treść kolejnych felietonów o sytuacje podpowiedziane przez recenzujących czytelników. Dzisiaj postąpię podobnie, ponieważ otrzymałem kolejny komentarz, choć tym razem sytuacja jest nietypowa, a dlaczego, to za chwilę wyjaśnię.
Otrzymałem komentarz podpisany Miss Marple. Ze zdumieniem przeczytałem, że przesłana recenzja dotyczy felietonu „Poczucie humoru II”, który napisałem 12 lat temu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
A teraz do rzeczy, bo czytelnicy nie bardzo wiedzą o co chodzi. Otóż 12 lat temu, pisząc o poczuciu humoru naszych estradowych twórców wymieniłem cały szereg przezabawnych, dziwacznych, wyimaginowanych nazwisk postaci scenicznych, przedstawiając tych artystów, którzy je wymyślili. Pośród innych scenicznych postaci przypomniałem dziadka Paździerzaka oraz inżyniera Sobierybę informując, że były to postacie z Kabaretu Starszych Panów, czyli, że zostali wymyśleni przez Jeremiego Przyborę. I tu pamięć zawiodła mnie całkowicie. Ma rację „panna Marple”, że inżynier Sobieryba, to zupełnie inna bajka. Jest to postać, o której wspomina się w 13. odcinku „Czterdziestolatka” („Kozioł ofiarny, czyli rotacja”). Znacznie później sceniczny Jerzy Sobieryba ukazał się na deskach teatru w Toruniu, w sztuce „Noc w kosmosie”. Wymieniony przeze mnie dziadek Paździerzak także nie był postacią z Kabaretu Starszych Panów. Nie mniej moją niepamięć troszeczkę usprawiedliwia fakt, że w roku 1979 wydano płytę „Piosenki starszego pana”, a na niej, między innymi, Jeremi Przybora śpiewa piosenkę, której fragment przytoczę: Przychodzi na mnie chwila taka, najczęściej w maju, albo w grudniu - ech tak bym dziadka Paździerzaka do czegokolwiek znów zatrudnił. Moja komentatorka (a może komentator?) wymienia cały szereg innych nazwisk wymyślonych przez Jeremiego Przyborę na użytek Kabaretu Starszych Panów. Na przykład hrabinę Tyłbaczewską, albo prezesa Kuszelasa. I chwała jej (jemu) za to. Natomiast zostałem prawdziwie zaskoczony tym, że Miss Marple wymieniła postacie z Teatru Eterek - radiowego, cyklicznego programu autorstwa Jeremiego Przybory. Ów radiowy teatrzyk funkcjonował w latach 1948 – 1956. Kto dzisiaj jeszcze pamięta aktorów kreujących postacie tego teatrzyku? A moja komentatorka owszem tak. Czyli kto pamięta profesora Pęduszkę (aktor Adam Mularczyk), wdowę Eufemię (Irena Kwiatkowska) oraz Mundzia (Tadeusz Fijewski)? Muzykę już wówczas komponował dla Przybory Jerzy Wasowski. Cieszę się, że oprócz mnie ktoś jeszcze pamięta Teatr Eterek. Co do mnie to, w pewnym sensie, wychowałem się przy tym teatrzyku. W roku 1955 miałem dziesięć lat, a że cała moja rodzina regularnie słuchała owej zabawnej audycji, ja także należałem do stałych słuchaczy.
Dziękuję Miss Marple za komentarz. Poproszę o następne, ale, jeśli łaska, nie po 12 latach.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
