Większość radnych miejskich nie widzi przeszkód, aby na małym jeziorze powstał wyciąg do nart wodnych. Inwestor, który planuje realizację szacowanego na 6 mln zł zadania, musi jeszcze m.in. uzyskać zgodę od związku wędkarskiego administrującego wodami akwenu. Pomysł budowy wyciągu nie wszystkim się jednak podoba. Ostro krytykuje go przewodnicząca komisji rewizyjnej Wanda Napiwodzka.

Kontrowersje z nartami

Kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, że inwestor, który planuje budowę na małym jeziorze w Szczytnie wyciągu do nart wodnych, wystąpił do miasta o zgodę na dzierżawę kilku nadjeziornych działek. Wśród miejskich radnych nie było w tej sprawie jednomyślności.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Wobec ich niezdecydowania, wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk poprosił, aby po rozmowach ze swoimi wyborcami jednoznacznie zadeklarowali, czy są za, czy przeciw planowanej inwestycji i wpisali się na listę wyłożoną w Biurze Rady. Teraz już wiadomo, że większość nie widzi przeszkód, aby wyciąg do nart w Szczytnie powstał. Stanowiskiem swoich kolegów i koleżanek zbulwersowana jest przewodnicząca komisji rewizyjnej Wanda Napiwodzka. - Gratuluję. Chcemy postawić wszystko na głowie z powodu nart – nie kryła sarkazmu podczas posiedzenia jednej z komisji Rady Miejskiej. Według niej park wokół małego jeziora to jedyna w mieście oaza spokoju dla matek z dziećmi. Realizacja inwestycji może jej zdaniem sprawić, że miejsce to zmieni swój dotychczasowy charakter.

Tymczasem do jej powstania droga jeszcze daleka. - Inwestor jest zobligowany do dostarczenia nam zgody od związku wędkarskiego – informuje wiceburmistrz Kaczmarczyk. Jak dodaje, dopiero kiedy tak się stanie, miasto będzie mogło zawrzeć z nim umowę dzierżawy działek.

(ew){/akeebasubs}