Utrata bliskiej osoby to dla każdego bolesne przeżycie. Ci, którzy niedawno pochowali członków rodzin na nowej części szczycieńskiego cmentarza, przechodzą dodatkowy koszmar. Powodem jest zalegające tam błoto oraz woda podmywająca świeże groby.

Koszmar na cmentarzuTO NIEGODZIWE WARUNKI

Temat nadmiaru wody na nowej części cmentarza komunalnego w Szczytnie wraca jak bumerang. Na przestrzeni ostatnich lat o problemie pisaliśmy już kilka razy. Jak się okazuje, nie przyniosło to skutku. Jedna z naszych Czytelniczek w Wielkanoc odwiedziła groby bliskich. Sytuacja, którą zastała na nowej części cmentarza, mocno ją zbulwersowała. - To, co się tam działo po ostatnich opadach, jest nie do przyjęcia – alarmuje. - Odwiedzając groby, grzęźliśmy w błocie - dodaje, jako dowód przysyłając nam w mailu wykonane na cmentarzu zdjęcia. Zdaniem mieszkanki, takie warunki są niegodziwe.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

 

POGRZEB W BREI

Idąc tropem sygnału naszej Czytelniczki, odwiedziliśmy cmentarz kilka dni później, w miniony czwartek. Mimo że od Wielkanocy większych opadów deszczu już nie było, na nowej części komunalnej nekropolii wciąż zalegało błoto. Miejscami w gliniastym podłożu stała też woda. Przy jednym z grobów spotkaliśmy panią Marię, która zaledwie dwa miesiące temu pochowała syna. Kobieta potwierdza, że sytuacja na tej części cmentarza jest dramatyczna. Wspomina, że podczas pogrzebu syna był tu istny horror. - Stałam po kostki w błocie. Ksiądz prowadzący ceremonię pogrzebową musiał podnosić do góry sutannę, żeby jej nie zabrudzić – relacjonuje pani Maria. Pokazuje nam przy okazji sąsiedni grób, także stosunkowo świeży. - Niedawno trzeba było go na nowo formować, bo woda wypłukała w nim szczeliny i dziury – mówi kobieta. Aby móc postawić znicze czy kwiaty, członkowie rodzin sami kładą przy grobach prowizoryczne płytki. Nasza rozmówczyni, podaje jeszcze inne szokujące szczegóły. - Od ekipy robotników pracujących na cmentarzu dowie działam się, że niedawno na godzinę przed pogrzebem do jednego ze świeżo wykopanych grobów podjechał beczkowóz, aby wypompować wodę – mówi pani Maria. Dziwi się, że miasto do tej pory nie rozwiązało problemu, zwłaszcza że miejsca na cmentarzu oraz wykopanie grobu kosztują niemało.

TRZEBA POCZEKAĆ

Przedstawiciele Urzędu Miejskiego na razie nie mają dobrych wieści dla tych, którzy pochowali bliskich na nowej części cmentarza. Jak tłumaczy Krystyna Lis, zastępca naczelnika Wydziału Gospodarki Miejskiej, sytuacja poprawi się dopiero, kiedy zapełniona zostanie cała kwatera. Dopóki tak się nie stanie, wszelkie działania zmierzające do zagęszczenia gruntu będą jej zdaniem na nic. - Co z tego, że dosypalibyśmy kruszywa, skoro są tu ciągle kopane nowe groby i wymieszałoby się ono z gliną – mówi. Przypomina, że identyczna sytuacja miała miejsce przed laty od strony ul. Mazurskiej, gdzie znajduje się kwatera żołnierzy AK. - Ludzie też wtedy narzekali na błoto. Dopiero jak została zapełniona grobami, możliwe stało się jej zagospodarowanie i problem zniknął – wspomina Krystyna Lis. Zapowiada, że jeszcze w tym roku utwardzona zostanie ścieżka między starszą a nową częścią cmentarza, dzięki czemu impet spływającej z góry wody znacznie się zmniejszy. Potwierdza też, że czasem trzeba ją wypompowywać z grobów. Zastrzega jednak, że nie nie jest to woda powierzchniowa, lecz opadowa. - Wody powierzchniowe są tam bardzo głęboko, co potwierdziły liczne badania, odwierty i kontrole. W przeciwnym razie cmentarz nie mógłby tu powstać – mówi Krystyna Lis.

Takie argumenty nie przekonują członków rodzin zmarłych. - To skandal, że na groby wyznacza się miejsca, które nie są do tego przygotowane. Nasze władze nie mają żadnej wyobraźni, co podważa ich kompetencje – uważa jedna z naszych rozmówczyń.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}