Nieformalna Grupa Rowerowa „Kręcioły” działa już od 24 lat. Propagatorzy aktywnego spędzania czasu i miłośnicy mazurskiej przyrody niezależnie od pogody, w każdą niedzielę spotykają się na pl. Juranda, by wyruszyć w kolejną pełną przygód wyprawę.

Kręcą już 24 lata
W minioną niedzielę, jak co tydzień, „Kręcioły” wyruszyły z pl. Juranda na kolejną wyprawę

PIERWSZA WYPRAWA DO NART

Wszystko zaczęło się 9 lipca 2000 r. Wówczas na rowerowej wycieczce zorganizowanej przez Artura Trochimowicza spotkało się kilku miłośników turystyki rowerowej. Trasa liczyła ponad 40 km i wiodła przez leśne ostępy do schroniska młodzieżowego w Nartach. Później rowerzyści uczestniczyli w rajdach organizowanych przez Powiatowe Centrum Sportu, Turystyki i Rekreacji, nadzorowanych przez dyrektora Jerzego Cimoszyńskiego, a prowadzonych przez Arkadiusza Leskę. Gdy cykl letnich eskapad dobiegł końca, miłośnicy dwóch kółek sami kontynuowali rowerową przygodę. Z każdą wyprawą przybywało chętnych do uczestnictwa w grupie. Relacje z wycieczek autorstwa Grażyny Saj – Klocek zamieszczane w „Kurku Mazurskim” sprawiały, że coraz więcej osób postanowiło wsiąść na rower i przemierzać z „Kręciołami” drogi i bezdroża.

NIE TYLKO WYCIECZKI

Członkowie grupy organizowali także wystawy, na których prezentowali fotografie wykonane podczas wycieczek.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Były to: „Rowerowa jesień w fotografii”, „Kręcioły fotografują kościoły”, „Przyrodnicze osobliwości”, „Kapliczki przydrożne, krzyże pobożne”, „W kręciołowym gronie po naszym regionie”. Dorobek rowerzystów uzupełniały wtedy prace znanych fotografików Huberta Jasionowskiego czy Ferdynanda Sosnowskiego, a także malarza Andrzeja Zawrotnego. Wernisażom towarzyszyły występy muzyków – Jarosława Chojnackiego, Chóru „Kantata”, Sielskiej Kapeli Weselnej i Zespołu „Mazury”. „Kręcioły” znalazły się także dwa razy w orszaku Juranda podczas otwarcia Dni i Nocy Szczytna.

DZIWNE SPODNIE, BLUZY I BUTY

Jak wspomina dusza kręciołowego towarzystwa i kronikarka grupy Grażyna Saj – Klocek, od początku działalności, pasjonatów dwóch kółek wspierał „Kurek”, który nie tylko zamieszczał relacje z wycieczek oraz komunikaty o terminach kolejnych wypraw, ale fundował „Kręciołom” koszulki. Początkowo bowiem rowerzyści nie mieli jednolitych ubiorów. - Kiedy patrzę na zdjęcia z naszych pierwszych wypraw, to widzę, że każdy jeździł w tym, co miał. Stąd te wszystkie dziwne spodnie, bluzy i buty – śmieje się pani Grażyna. Sama występuje na fotografiach w stylowej bandamie, którą wykonała z apaszki. Nie po to jednak, by „zaszpanować” swoim współtowarzyszom rowerowych podróży, ale w celu ochrony przed atakującymi owadami wpadającymi podczas jazdy do uszu. - Byliśmy prekursorami zorganizowanej rowerowej rekreacji. Zawsze podczas wyjazdu jedna osoba prowadziła peleton, a druga go zamykała – opowiada Grażyna Saj – Klocek.

Okładka „Kurka” z 2002 r. z „Kręciołami”. Autorem pamiętnej sesji zdjęciowej był Marek Plitt

PAMIĘTNA SESJA

Z czasem „Krecioły” stały się rozpoznawalne nie tylko w Szczytnie, ale i powiecie. Popularność zaowocowała pamiętnym artykułem Marka Plitta w „Kurku” oraz sesją zdjęciową w 2002 r., której efektem była okładka przechowywana do dziś w archiwum pani Grażyny. Jak mówi, pozowanie do zdjęć pod okiem kurkowego mistrza fotografii wymęczyło cyklistów bardziej niż nie jedna wielokilometrowa wyprawa. - Marek nami dyrygował, powtarzał ujęcia, raz kazał nam jechać, raz stać – opowiada pani Grażyna. Zdjęcia były robione m.in. na nieistniejącym już Mostku Miłości, ale ostatecznie na okładkę trafiło ujęcie na tle budynku szkolnego na ul. Kasprowicza.

Na początku do grupy należało ok. 30 osób. Dziś, jak zauważa pani Grażyna, znaczna ich część się wykruszyła. - Niektórzy pedałują już po obłokach, inni wyprowadzili się ze Szczytna, a jeszcze innym na wyprawy nie pozwala już kondycja – mówi pani Grażyna.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}