Już po raz dziewiąty w Szczytnie odbyły się Kaziuki – Wilniuki. Impreza jak co roku przyciągnęła liczne grono miłośników Kresów, którzy przyszli, aby obejrzeć i posłuchać zespołów z Litwy kultywujących polską tradycję. Smaki i zapachy z Wileńszczyzny królowały z kolei na towarzyszącym koncertowi Jarmarku Kaziukowym.

Kresy w naszych sercach
Artyści z Niemenczyna zaprosili publiczność na roztańczony Jarmark Kaziukowy

MUZYKA PRZYWRÓCIŁA PRĄD

Kaziuki na Warmii i Mazurach odbyły się już po raz czterdziesty pierwszy. Szczytno, w którym impreza zagościła po raz dziewiąty, są jednym z pięciu, obok Olsztyna, Lidzbarka Warmińskiego, Kętrzyna i Biskupca miast regionu kultywującym kresową tradycję związaną z upamiętnieniem patrona Litwy, św. Kazimierza. Szczycieńskie Kaziuki stanowią kontynuację organizowanych przez ponad dwadzieścia lat przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Wileńsko - Nowogródzkiej Dni Kresowych. Podobnie jak w latach ubiegłych, wydarzenie zgromadziło liczną publiczność, która niemal do ostatniego miejsca wypełniła salę widowiskową Miejskiego Domu Kultury.

Tym razem jednak nie obyło się bez komplikacji.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Rozpoczęcie koncertu znacząco się opóźniło z powodu nagłej awarii prądu, która zaskoczyła organizatorów, bo, jak mówiła dyrektor Miejskiego Domu Kultury Karolina Lewandowska – Zając, wcześniejsza próba generalna odbyła się bez żadnych problemów. Nie popsuło to jednak humorów artystom z Litwy. Członkowie zespołu Tumielanka z Wisagini postanowili dać występ bez prądu, aby skrócić publiczności czas oczekiwania na usunięcie awarii. W jego trakcie wróciło zasilanie. - Wiedziałem, że muzyka łagodzi obyczaje, ale nigdy nie przypuszczałem, że potrafi przywrócić prąd – żartobliwie komentował tę sytuację burmistrz Stefan Ochman, który wraz z wicemarszałkinią Sylwią Jaskulską i starostą Jarosławem Matłachem dziękował organizatorom za kolejne spotkanie z kulturą kresową.

TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ

W holu MDK-u można było spróbować zarówno wileńskich wędlin, jak i różnego rodzaju słodkości

W tym roku na scenie MDK-u tradycyjny folklor spotkał się z nowoczesnymi rytmami. Jako pierwszy zaprezentował się zespół Folk Vibes z Wilna. Jego członkowie sięgają po znane pieśni ludowe, dodając do nich współczesne aranżacje. Szczególnie przejmująco zabrzmiała w ich wykonaniu jedna z najpopularniejszych polskich pieśni wojskowych z czasów I wojny światowej i wojny polsko – bolszewickiej „O mój rozmarynie”.

Bardziej tradycyjne brzmienia zaprezentowała wspomniana już Tumielanka, w składzie której wystąpił Zygfryd Binkiewicz, prezes Wisagińskiego Oddziału Związku Polaków na Litwie. Ciekawostkę stanowi fakt, że zespół tworzą przedstawiciele sześciu narodowości: Polacy, Litwini, Rosjanin, Ormianie, Białorusini i Ukraińcy.

Zespół Tumielanka z Wisagini pokazał, że umie zagrać także bez prądu

Na scenie MDK-u wystąpił również Zespół Tańca Ludowego „Perła” z Niemenczyna, mający w swoim repertuarze tańce ludowe m.in. polskie, litewskie i ukraińskie. Artyści przygotowali dla szczycieńskiej publiczności taneczne scenki z żydowskiego wesela, jarmarku kaziukowego oraz żywioły taniec ukraiński. Koncert poprowadzili niestrudzeni konferansjerzy i gawędziarze popularyzujący gwarę wileńską – Anna Adamowicz (Ciotka Franukowa) i Dominik Kuziniewicz (Wincuk).

Spotkaniu z kulturą kresową towarzyszył jak co roku jarmark, na którym największą popularnością cieszyły się palmy wileńskie. Można było też kupić słynny chleb wileński, serca kaziukowe oraz wyroby wędliniarskie. Nie zabrakło również czegoś dla duszy – do Szczytna przyjechali artyści z Wileńszczyzny, malarze oraz dziennikarze. Jak co roku kierownikiem ekipy z Litwy była zasłużona dla krzewienia polskości na Kresach dziennikarka, Krystyna Adamowicz.

(ew)

Nowoczesne rytmy w połączeniu z tradycyjnymi pieśniami zaprezentował zespół Folk Vibes z Wilna

Zespół Tańca Ludowego „Perła” z Niemenczyna zachwycał nie tylko żywiołowym tańcem, ale i pięknymi ludowymi strojami
Na Jarmarku Kaziukowym nie mogło zabraknąć słynnych wileńskich palm
Jak co roku artystom przybyłym z Litwy towarzyszyła Krystyna Adamowicz (z mikrofonem). Z lewej niestrudzona konferansjerka Anna Adamowicz (Ciotka Franukowa){/akeebasubs}