Reklama

Węgiel

CHCIAŁ ODPOCZĄĆ NA... JEZDNI

Życie nieustannie zaskakuje policjantów, którzy niemal każdego dnia spotykają się z sytuacjami wymykającymi się nawet bardzo bujnej wyobraźni. Nie inaczej było też w minionym tygodniu.
W piątek 25 listopada po godzinie 1.00 funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie leżącym na drodze krajowej nr 57. Zgłaszający, wyjeżdżając z Dźwierzut w kierunku Szczytna, zauważył człowieka na jezdni. Jak się okazało, leżący na asfalcie był nietrzeźwy, a obok niego znajdował się rower. Po obudzeniu 41-letni mieszkaniec gminy Dźwierzuty tłumaczył mundurowym, że wracał do  domu, prowadząc jednoślad. W pewnym momencie poczuł się zmęczony, wrzucił pojazd do rowu, a sam położył się na jezdni. Policjanci nałożyli na 41-latka mandat karny w wysokości 2,5 tys. zł za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym, a następnie przekazali delikwenta pod opiekę członków rodziny.

DWIE KOLIZJE W DŹWIERZUTACH

W piątek 25 listopada w Dźwierzutach strażacy zostali wezwani do kolizji opla corsy leżącego w rowie. W drodze na miejsce zdarzenia natrafili jednak na inną kolizję, tym razem forda fiesty. W obu przypadkach pojazdami podróżowali tylko kierowcy, którym nic się nie stało.

FLASZKA ZAPROWADZIŁA GO ZA KRATKI

W sobotę 26 listopada przed godziną 8.00 policjanci zostali wezwani do jednego ze sklepów na terenie Szczytna. Ze zgłoszenia wynikało, że pracownik ochrony ujął tam na gorącym uczynku sprawcę kradzieży. Funkcjonariusze zastali na miejscu rabusia, którego łupem padła butelka alkoholu. Dzięki reakcji pracownika towar wrócił na sklepową półkę. Chęć posiadania flaszki okazała się jednak dla 37-letniego mieszkańca Szczytna zgubna. W trakcie legitymowania mężczyzny wyszło na jaw, że jest on poszukiwany do odbycia kary za wcześniejsze kradzieże. Mieszkaniec Szczytna został zatrzymany i przewieziony do zakładu karnego.
Nie był on jedynym poszukiwanym, który wpadł w ręce mundurowych w ostatnich dniach. Również w sobotę do szczycieńskiej komendy wpłynęło zgłoszenie o miejscu pobytu osoby ukrywającej się przed wymiarem sprawiedliwości. Miała ona przebywać w jednym z mieszkań na terenie Szczytna. Pod wskazanym adresem policjanci zastali 52-letniego mieszkańca gminy Świętajno. Jak się okazało, miał on do odbycia karę pozbawienia wolności na okres jednego roku za znęcanie się. Mężczyzna także trafił już za kratki.
Z kolei w poniedziałek 28 listopada przed godziną 18.00 kryminalni zatrzymali w Korpelach 48-letniego mieszkańca gminy Szczytno, który ma na koncie karę 6 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za jazdę w stanie nietrzeźwości.

JEŻDŻĄ BEZ PRAWKA

W sobotę 26 listopada w ręce policji wpadło aż trzech kierujących bez uprawnień. Pierwszy z nich został zatrzymany po godzinie 8.00 w Pasymiu. Był to 38-letni mieszkaniec gminy Pasym prowadzący volkswagena. W trakcie legitymowania okazało się, że mężczyzna ma aktywny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Tego samego dnia około godziny 11.00 w Klonie patrol drogówki zatrzymał audi z przyczepą. Autem kierował 39-latek z gminy Wielbark. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach informatycznych wyszło na jaw, że mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania. Dodatkowo okazało się, że zespół pojazdów, który prowadził, zagraża bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Mundurowi zatrzymali dowody rejestracyjne samochodu i przyczepy. 39-latek za swoje zachowanie odpowie przed sądem.
Z kolei około godziny 19.00 w Dybowie policjanci zatrzymali kolejnego kierowcę bez prawa jazdy. Tym razem mercedesem kierował 36-letni mieszkaniec gminy Pasym. Jego zachowanie również oceni sąd.

SZOPKA POSZŁA Z DYMEM

W poniedziałek 28 listopada tuż po północy strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze w Rozogach. Okazało się, że na ul. Juranda pali się drewniana szopka na drewno stojąca blisko budynku gospodarczego. Obiekt ten udało się strażakom uratować. Spłonęła tylko szopka. Straty oszacowano na ok. 5 tys. złotych.

SĄSIAD NICZYM STRAŻAK

We wtorek 22 listopada na ul. Kościuszki w Pasymiu wybuchł pożar w budynku mieszkalnym. Jego przyczyną było przechowywanie łatwopalnych materiałów przy piecu centralnego ogrzewania. Ogień ugasił sąsiad właścicielki domu przy użyciu gaśnicy proszkowej. Przybyli na miejsce strażacy sprawdzili kamerą termowizyjną, czy nie ma ukrytych zarzewi ognia oraz upewnili się, czy w lokalu nie ulatnia się tlenek węgla.