Kolejny raz zza bramy ubojni indyków na Kamionku wylała się czerwona ciecz. Zalała drogę i wdarła się do ogródków działkowych kilku mieszkańców.
W poniedziałek godzinach porannych zza bramy firmy „INDOR Sp. z o. o.” wylała się podejrzana ciecz, zalewając nie tylko szosę Kamionek - Szczycionek, ale i pobliskie ogródki działkowe.
W ubojni indyków, jak dowiadujemy się od strażnika, nie ma szefostwa, ani też nikogo, kto byłby upoważniony do udzielania nam wyjaśnień. Pracownik stojący przy bramie tłumaczy nam, że nic się właściwie nie stało. Zdarzyła się i owszem awaria studzienki, ale ta została już odetkana. To, co wydostało się na drogę, to woda pochodząca od mycia samochodu.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Innego zdania są pracownicy gminnych służb komunalnych. W pobliskiej przepompowni ścieków pełnią dyżur i czuwają, aby nie uległa ona zapchaniu.
Ich zdaniem z ubojni nie wylewała się czysta woda, skoro w studzience przepompowni widać liczne ptasie pióra.
- Tego w ściekach nie powinno być - mówi Aleksander Godlewski, kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kamionku. Dodaje, że gmina już kilkakrotnie napominała ubojnię w formie ustnej i pisemnej, ale niewiele to pomaga. Nawet groźba kar finansowych nie dyscyplinuje dostatecznie firmy, bo wycieki ciągle się zdarzają
Marek J.Plittt
{/akeebasubs}
