Stan dróg, szczególnie powiatowych w gminie Świętajno, wciąż pozostawia wiele do życzenia. Nawet rozpoczynający się właśnie remont drogi w Jerutach zamiast cieszyć, bardziej irytuje mieszkańców.

Krzywe, niebezpieczne drogi

Poruszanie się po drogach położonych w gminie Świętajno graniczy często z ryzykiem. Mówili o tym radni i sołtysi podczas ostatniej sesji Rady Gminy. Spore zastrzeżenia zgłaszano do trasy łączącej Kolonię z Raciborem. Co prawda niedawno wyremontowano niewielki odcinek prowadzący z centrum Kolonii do miejscowej szkoły, ale to, co jest dalej woła już o pomstę do nieba.

- Droga jest wąska i kręta, pobocza są rzadko koszone – alarmowała radna Wiesława Błajda. To sprawia, że poruszający się po niej piesi i rowerzyści narażeni są na duże niebezpieczeństwo.

- Jeżeli nie ma środków na budowę w tym miejscu ścieżki, to przynajmniej powinno się utwardzić pobocza – domagała się radna. Na podobne problemy występujące m.in. w okolicach Białego Gruntu zwracali uwagę inni dyskutanci.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Radna Barbara Olbryś odnosiła się z kolei do remontu rozpoczynającego się właśnie odcinka drogi powiatowej przebiegającej przez Jeruty. Poirytowały ją słowa obecnego na sesji radnego powiatowego Wiesława Kozłowskiego, że to zasługa starosty Matłacha.

– Jeżeli po 50 latach remontuje się kawałek drogi, który w czasie opadów zamienia się w bajoro, to wcale nie jest powód do składania wdzięczności staroście. To nie żadna łaska mówiła radna. Wyciągała przy tym wniosek, że na remont pozostałego 1-kilometrowego odcinku drogi trzeba będzie czekać kolejne 50 lat.

- My wszyscy tego nie doczekamy – zwracała się do uczestników sesji, zapraszając starostę do przejażdżki omawianą drogą.

– Niech lepiej spróbuje przejść chodnikiem – podpowiadał radnej wójt Pabich. Radnego Kozłowskiego zachęcał natomiast do wsparcia starań samorządów gminnych o zmianę algorytmu kosztowego warunkującego inwestycje na drogach powiatowych. Starostwo uzależnia ich realizację od tego, czy gmina, przez której teren ona przebiega, dołoży połowę środków. Jak zauważał wójt, kondycja finansowa powiatu w porównaniu do gmin jest bardzo dobra, o czym najlepiej świadczy jego jednocyfrowe zadłużenie. Dlatego proporcje powinny wynosić 70-30.

- Nawet jak powiat weźmie 2-3 mln zł kredytu, to z jego spłatą z łatwością sobie poradzi – argumentował wójt, przekonując, że dzięki temu liczba inwestycji drogowych znacznie by wzrosła. Tymczasem, jak ostrzegał, nadchodzą trudne czasy. Na przebudowę dróg gminnych i powiatowych nie będzie już można pozyskiwać środków unijnych. Jedynym źródłem pozostanie Narodowy Program Rozbudowy Dróg Lokalnych. Dofinansowane z niego drogi nazywane są później schetynówkami.

BĘDZIE ZMIANA

O potrzebie zmniejszenia finansowego udziału gmin w drogowych inwestycjach powiatowych przekonani są także pozostali wójtowie. Starosta Matłach zapowiada, że nie będzie w tej sprawie protestował i przychyli się do postulatu gminnych włodarzy.

(o)

{/akeebasubs}