Dramatyczna sytuacja w szczycieńskich szkołach ponadpodstawowych. W ramach przeprowadzonego naboru nie dostało się do nich kilkuset kandydatów. Co prawda kończy się jeszcze rekrutacja uzupełniająca, ale nie wiadomo, jaki będzie jej efekt. - Jeśli zajdzie taka potrzeba, utworzymy dodatkowe oddziały – zapowiada wicestarosta Jerzy Szczepanek, zastrzegając, że zależy to od możliwości kadrowych poszczególnych placówek. Z tym jednak może być problem, bo w szkołach zaczyna brakować nauczycieli.

Kto będzie uczył nasze dzieci?
Wicestarosta Jerzy Szczepanek potwierdza, że dyrektorzy zaczynają zgłaszać braki kadrowe. To z kolei może być przeszkodą do utworzenia w szkołach ponadpodstawowych dodatkowych oddziałów

DRAMAT PODWÓJNEGO ROCZNIKA

Pod koniec lipca zakończyła się rekrutacja do szkół ponadpodstawowych. W tym roku uczniowie i rodzice przeżywają w związku z tym niemały stres. Wszystko przez podwójny rocznik, który ma rozpocząć naukę w tych placówkach po wakacjach. Kilka dni temu naszą redakcję zaalarmował zaniepokojony ojciec nastolatka. - Mój syn, mimo że uzyskał bardzo dużą liczbę punktów, nie dostał się ani do technikum, ani do szkoły zawodowej w ZS nr 1 i ZS nr 2 – mówił zdenerwowany mieszkaniec. - W zawodówkach nawet na praktyki nie ma miejsc, bo pracodawcy już w maju informowali, że ich zabraknie – dodaje. Jak mówi, teraz nie pozostaje mu nic innego, jak tylko szukać dziecku szkoły w Olsztynie lub Ostrołęce, co będzie się wiązać z kosztami zapewnienia stancji.

OBLĘŻONY SOBIECH

W Szczytnie najwięcej osób nie dostało się do Zespołu Szkół nr 3. - Mogliśmy utworzyć tylko i wyłącznie pięć klas liczących ogółem 150 uczniów, podczas gdy podań wpłynęło ponad 350 – informuje wicedyrektor Anna Bryk.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Największą popularnością cieszyła klasa o profilu lingwistyczno – turystycznym. O przyjęcie do niej wpłynęło aż 89 wniosków, z czego zakwalifikowano 35. Nieco mniejsze, ale i tak duże zainteresowanie towarzyszyło naborowi do klasy o profilu psychologicznym. Tu o przyjęcie ubiegało się 83 kandydatów, natomiast zakwalifikowano 32. Wicedyrektor tłumaczy, że w tym roku dostać się mogli tylko najlepsi absolwenci podstawówek, ze względu na wysokie progi punktowe do osiągnięcia. - Dlatego wiele osób z bardzo dobrymi świadectwami nie zostało przyjętych – mówi Anna Bryk. Dodaje, że klasy i tak są liczniejsze niż zakładane 30 osób, bo zdarzały się przypadki, kiedy kilku kandydatów miało identyczną liczbę punktów i trzeba było ich przyjąć. - Rodzice przychodzą do nas i pytają, czy może ktoś zrezygnował. Na razie jednak takich przypadków nie ma – mówi wicedyrektor ZS nr 3, informując, że na dziś nie ma już możliwości przyjęcia do szkoły nawet w ramach rekrutacji uzupełniającej.

UTWORZĄ ODDZIAŁY JAK BĘDZIE KADRA

Wicestarosta Jerzy Szczepanek uspokaja rodziców, przypominając, że do 3 sierpnia trwa jeszcze rekrutacja uzupełniająca. - Trzymamy rękę na pulsie. Nie możemy co prawda zagwarantować, że każdy dostanie się do wybranej szkoły, ale jak zajdzie taka potrzeba, będziemy tworzyć dodatkowe oddziały – zapowiada. Zaraz jednak zastrzega, że zależy to od sytuacji kadrowej w poszczególnych placówkach. Tu jednak może być problem. - Dyrektorzy zgłaszają nam kłopoty kadrowe – przyznaje Jerzy Szczepanek.

Najwięcej nauczycieli brakuje obecnie w Zespole Szkół nr 2. Z informacji na stronie internetowej Powiatowego Urzędu Pracy w Szczytnie wynika, że szkoła ta poszukuje obecnie nauczyciela przedmiotów zawodowych turystycznych, matematyki, wychowania fizycznego, języka polskiego, informatyki, historii, geografii, biznesu i zarządzania, języka angielskiego, biologii, chemii, przedsiębiorczości oraz przedmiotów gastronomicznych. Z kolei w ZS nr 1 poszukiwani są specjaliści od przedmiotów zawodowych (teoretycznych i praktycznych) ekonomicznych i handlowych oraz logistyczno – spedycyjnych, języka niemieckiego oraz przedmiotów zawodowych ekonomicznych i handlowych. Potrzeby kadrowe są również w ZS nr 3. - Na tę chwilę na pewno będziemy szukać nauczycieli, bo kilku idzie na urlopy zdrowotne. Brakuje nam także nauczyciela geografii – informuje wicedyrektor Bryk. Nie jest tajemnicą, że wiele szkół posiłkuje się emerytami. Dyrektorzy proszą ich, aby zgodzili się prowadzić zajęcia dydaktyczne, bo na ich miejsce nie ma młodych pedagogów. - Patrząc na nasze środowisko, niewielu jest w nim młodych nauczycieli, którzy dopiero skończyli studia – potwierdza Anna Bryk. Jej zdaniem, jeśli starostwo zdecyduje się utworzyć dodatkowe oddziały, szkoła będzie zmuszona szukać jeszcze więcej niż obecnie pedagogów.

ZA TAKIE PIENIĄDZE NIKT NIE BĘDZIE PRACOWAŁ

Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że za brakami kadrowymi stoją niskie zarobki w oświacie. - Dziś nauczyciel rozpoczynający pracę otrzymuje tylko 90 zł więcej niż wynosi najniższa krajowa – informuje Janusz Koziński, prezes oddziału powiatowego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Z kolei wicestarosta Jerzy Szczepanek, który przez blisko 30 lat był dyrektorem szkoły zauważa, że sytuacja w oświacie zaczyna przypominać tę, którą znany ze służby zdrowia, gdzie średnia wieku pielęgniarek wynosi już powyżej 50 lat. - Zawód nauczyciela jest jednym z nielicznych, gdzie pracę przynosi się do domu – mówi wicestarosta.

Prezes Koziński przypomina, że ZNP od dawna bije na alarm, ostrzegając, że niebawem nie będzie komu uczyć dzieci. Problem jest szczególnie widoczny w szkołach średnich, gdzie brakuje fachowców od przedmiotów zawodowych. - Przecież żaden inżynier nie pójdzie tam pracować za takie pieniądze – nie ma złudzeń Koziński, dodając, że ministerstwo edukacji bagatelizuje płynące od związkowców sygnały. Z ubolewaniem przyjmuje to, że złożona za pośrednictwem partii opozycyjnych poprawka do Karty Nauczyciela zakładająca od lipca wzrost nauczycielskich wynagrodzeń o 20% trafiła do sejmowej zamrażalki. - To, co się dzieje dziś w szkołach, to tragedia, która będzie się jeszcze pogłębiać – wieszczy prezes, przekonując, że odbije się to głównie na uczniach i ich rodzicach.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}