W niższych klasach rozgrywkowych występują cztery nasze drużyny. Najlepsza z nich zajmuje 6. miejsce w klasie A. Czy to szczyt możliwości naszych zespołów?
W KLASIE A UDANY TYLKO POCZĄTEK
Oba A-klasowe GKS-y z powiatu szczycieńskiego rozpoczęły sezon z przytupem – od wysokich zwycięstw, które dawały im 1. i 2. miejsce w tabeli. Do ósmej kolejki dobrze spisywał się GKS Szczytno, podejmujący rywali w Olszynach. Podopieczni Marka Jurczaka mieli wówczas tylko dwie porażki na koncie i trzymali się wciąż czołówki. Finisz jesieni był kiepski.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Ambicje dwóch wspomnianych zespołów sięgały może wyżej, oba GKS-y nie muszą się jednak raczej obawiać o ligowy byt. Znacznie gorzej sytuacja przedstawia się w Wałpuszy 07 Jesionowiec. Jej trener i dobry duch Cezary Kuciński zastanawiał się przed sezonem, czy nie zgłosić swojej drużyny do klasy B. Powód stanowiły duże ubytki kadrowe. Daniel Gołaszewski przeszedł do IV-ligowych Błękitnych Pasym, inni zawodnicy zaczęli trenować z Omulwią Wielbark czy GKS-em Szczytno. Rywalizacja na poziomie A-klasowym była zatem zagrożona i wszystko skończyło się na ostatnim miejscu i zerowym dorobku punktowym. Wałpusza jeździła na mecze z praktycznie pustą ławką rezerwowych, a na boisko dość często musiał wybiegać trener Kuciński, co w paru poprzednich sezonach zdarzało się sporadycznie. Dopiero w ostatniej fazie rundy sytuacja kadrowa się poprawiła, ale na efekty trzeba będzie poczekać do wiosny.
PUSTKI W KLASIE B
Do rozgrywek w klasie B została zgłoszona tylko jedna drużyna z powiatu – rezerwy GKS-u Szczytno. W planach były także ligowe występy Zrywu Jedwabno. Ostatecznie zabrakło tam ludzi: i do gry, i do prowadzenia zespołu. Podobna sytuacja powtarza się w Jedwabnie już po raz kolejny. Smutne z punktu widzenia nie tylko kibica jest to, że niektóre nasze gminy w ogóle nie istnieją na piłkarskiej mapie – dotyczy to Rozóg i Świętajna. Wcale nie tak dawno temu prawdziwe tłumy ściągał na mecze świętajeński Mazur, w Olszynach grał nie GKS Szczytno, tylko Strażak, a w stolicy powiatu był B- i A-klasowy KP. Z trochę odleglejszej przeszłości można by przywołać jeszcze więcej drużyn. Marnym pocieszeniem jest fakt, że w naszym województwie obecną wschodnią granicę klasy B wyznacza południk przebiegający przez Ryn. W grupie I, którą można nazwać właśnie wschodnią, nie znajdziemy zespołów z okolic Ełku, Olecka, Gołdapi czy Węgorzewa. Nieliczne drużyny stamtąd grają od klasy A wzwyż.
Honoru naszego powiatu broniły wspomniane rezerwy GKS-u Szczytno. Drużyna radziła sobie ze zmiennym szczęściem. Skład ulegał w kolejnych meczach sporym zmianom. Swoje historyczne zwycięstwo GKS II odniósł w trzeciej kolejce, pokonując na wyjeździe Juksty Muntowo 2:1. Co ciekawe, szczytnianie komplet punktów na własnym obiekcie zdobyli dopiero w ostatniej serii spotkań, gdy ograli 4:2
Szansę Reszel. Obecnie zajmują 9. miejsce w stawce 11 drużyn.
JAK NIE ONI – TO KTO?
Czy takie osiągnięcia kibicom i gminom naszego powiatu wystarczą? Można odnieść wrażenie, że w większości przypadków brakuje większej grupy osób, która lokalną piłkę by pociągnęła. Pewnym impulsem mogą być inwestycje, jak choćby zainstalowanie na boisku w Dźwierzutach systemu nawadniającego boisko. Pozornie dużo pozytywnego dzieje się w GKS-ie Szczytno – sporo zawodników do grania (w tym z okręgówkową przeszłością), utworzenie drugiej drużyny, liczna grupa młodzieży, zakup nowych efektownych koszulek, regularnie aktualizowany Facebook. Wyniki nie rzucają jednak na kolana. W Dźwierzutach i Jesionowcu (a w zasadzie Zabielach), gdyby nie Jarosław Szpyrka i Cezary Kuciński, poświęcający na prowadzone kluby masę swojego czasu, piłki prawdopodobnie by nie było… Bo jak nie oni – to kto? A może się mylimy…
(gp){/akeebasubs}
