Zapowiedź burmistrza dotycząca rezygnacji z remontu ul. Orzeszkowej budzi duże emocje wśród szczycieńskich samorządowców. Ostatnio między Krzysztofem Mańkowskim a radnym Rafałem Kiersikowskim doszło na ten temat do ostrej wymiany zdań. Włodarz zarzucił swojemu oponentowi, że nie rozumie, co pisze i zasugerował, że być może robi to za niego jego „mocodawca”.
DLACZEGO NIE ZROBIMY ETAPAMI?
Jak już pisaliśmy kilka tygodni temu, burmistrz Krzysztof Mańkowski zapowiedział, że w tym roku miasto nie wykona remontu ul. Orzeszkowej. Jako główny powód podał to, że na początku roku większość radnych nie zgodziła się zaciągnąć na ten cel kredytu. Inwestycja nie otrzymała jednak dofinansowania z rządowego programu i znalazła się dopiero na 80. miejscu listy rezerwowej. Wątpliwym jest więc, aby z tak odległej pozycji została zakwalifikowana w późniejszym terminie do realizacji. Ten argument podnoszą radni, uznając, że przemawia on za słusznością ich decyzji o niezaciąganiu kredytu w proponowanej przez Mańkowskiego wysokości. Niezadowoleni z takiego obrotu sprawy są mieszkańcy ul. Orzeszkowej, którzy od lat czekają na tę inwestycję. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIE POWINIEN BYĆ PAN RADNYM
Mańkowski nie kryje irytacji postawą radnych klubu „Wszystko dla Szczytna i PSL”. - Narobiliście takiego bałaganu, a teraz chcecie odbijać piłeczkę w drugą stronę – odpowiada radnemu. - Jeśli uważa pan, że miasto może inwestować tylko wtedy, gdy dostanie dofinansowanie, to w ogóle nie powinien być pan radnym – uważa burmistrz, mając na myśli Rafała Kiersikowskiego, któremu, jak zapewniał, odpowiadał już na interpelację w tej sprawie. - Albo pan nie rozumie, co pan pisze, albo pana mocodawca, który to panu pisze nie rozumie odpowiedzi – sugeruje Mańkowski, nie precyzując, kto jest owym „mocodawcą”. Podkreśla, że znalezienie teraz w budżecie środków na ul. Orzeszkowej nie jest łatwe, bo inwestycja została oszacowana na 1,4 mln złotych. Z kolei radny przypomina, że skoro zadanie wciąż figuruje w budżecie, to włodarz ma obowiązek je zrealizować. Mańkowski odpowiada, że faktycznie figuruje, ale rada nie zabezpieczyła środków na ten cel. - Robi pan z siebie męczennika, zamiast przygotować wariant numer dwa – odbija piłeczkę Kiersikowski, dziwiąc się, że skoro ul. Gdańską można wykonywać etapami, to dlaczego tak samo nie da się postąpić w przypadku ul. Orzeszkowej.
DAWNO TAKICH BZDUR NIE SŁYSZAŁEM
Burmistrz nie sprecyzował kogo ma na myśli, mówiąc o mocodawcy Kiersikowskiego. Radny jest pracownikiem starostwa, można więc się domyślać, że chodziło mu o starostę Jarosława Matłacha. Czy to on pisze wystąpienia radnemu Kiersikowskiemu? - Doprawdy trudno mi odnieść się do słów burmistrza. Dawno takich bzdur nie słyszałem – komentuje sugestie włodarza miasta starosta.
(ew){/akeebasubs}
