To, co dla radnych miejskich w Szczytnie jest zwykłym populizmem, dla ich odpowiedników w powiecie - wyjściem naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Dlatego ci drudzy jednogłośnie przegłosowali obniżenie stawek przysługujących im diet. Najbardziej odczują to „zwykli” radni, którzy teraz dostawać będą
o 300 zł mniej.
WYSZLI NAPRZECIW OCZEKIWANIOM
Projekt uchwały w sprawie wysokości diet wprowadzono do porządku ubiegłotygodniowej sesji Rady Powiatu (28 marca). Zgłosili go członkowie zarządu, proponując, by radnemu na czas pełnienia funkcji przysługiwało: przewodniczącemu rady 160% płacy minimalnej (dotychczas 200%), wiceprzewodniczącym - 110% (130%), członkom zarządu – 140% (170%), przewodniczącym komisji stałych – 120% (140%), radnym nie pełniącym funkcji – 90% (110%). Projekt nie wzbudził takiego poruszenia, jak niedawna propozycja obniżki diet radnych miejskich w Szczytnie. Jerzy Szczepanek, jeden z autorów zgłoszonej propozycji, powoływał się na trudną sytuację związaną z kryzysem. – Ta uchwała spowoduje oszczędności w skali całego roku ponad 40 tysięcy złotych – uzasadniał w trakcie komisji poprzedzającej sesję. Z kolei inny członek zarządu, Cezary Łachmański zapewniał, że zgłoszony projekt nie ma nic wspólnego z wnioskiem Krzysztofa Pawłowicza, który kilka tygodni wcześniej postulował zmniejszenie diet o połowę (w czasie sesji radny był nieobecny). – Należy uporządkować te kwestie, a być może nawet wskazać innym samorządom, jaka powinna być właściwa droga – mówił radny Łachmański. Dodawał też, że obniżka diet byłaby wyjściem naprzeciw oczekiwaniom społecznym. – Patrzymy na to pod kątem naszych wyborców – przyznawał.
Podczas sesji zgłoszony projekt uchwały przyjęto jednogłośnie. Obniżkę najbardziej odczują „zwykli” radni, którzy teraz będą otrzymywać około 300 zł mniej niż dotychczas. Najmniej bolesna okaże się ona dla przewodniczącej rady oraz członków zarządu. Ich strata wynosząca na papierze 30 – 40% nie przełoży się na rzeczywiste sumy. Wszystko przez to, że nie otrzymują oni stawek według uchwały Rady Powiatu, bo w tym przypadku są one ograniczone rządowym rozporządzeniem określającym limity diet samorządowców.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
KRYZYS? JAKI KRYZYS?
Jak decyzję radnych powiatowych przyjmują ich koleżanki i koledzy z Rady Miejskiej w Szczytnie, którzy kilka tygodni temu odrzucili podobny projekt zgłoszony przez Forum Samorządowe? Na razie nie mają zamiaru brać z nich przykładu. Przewodnicząca Rady Miejskiej w Szczytnie Beata Boczar podczas głosowania nad obniżką diet określiła projekt opozycji mianem populistycznego. Zapytaliśmy ją więc, czy i radni powiatu są populistami? – Nie będę tego komentować. Zakończmy już ten serial – ucina przewodnicząca. Z kolei radny Tomasz Łachacz, który także był przeciw obniżaniu diet jest zdania, że takie posunięcie nic nie daje, bo pieniądze trafią do budżetu, a nie na indywidualny cel, co byłoby lepszym rozwiązaniem. Jego kolega z rady Robert Siudak także nie widzi powodów do obniżki. Jego zdaniem mówienie o kryzysie jest „mocno rozdmuchane”. – Na razie nie jest tak strasznie. Gdyby ludzi zwalniano z pracy czy zamykano szkoły, wtedy można by się zastanawiać nad zmniejszeniem diet. Obecnie takiego zagrożenia nie ma – twierdzi radny. Według niego gest radnych powiatu „to trochę taki chwyt”. – I tak mają wysokie diety jak na samorząd bez własnych dochodów – zauważa Siudak. Anna Rybińska z Forum Samorządowego ma za to nadzieję, że jej koleżanki i koledzy jednak pójdą śladem radnych powiatowych i przy najbliższej oakzji zagłosują za obniżką. – Jak widać samorządowcy z powiatu są mniej pazerni niż z miasta – komentuje.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
