Były skarbnik powiatu Henryk Samborski podczas kolejnej rozprawy sądowej bronił dyrektora DPS Henryka Wilgi przed zarzutem, że ponosi on winę za nieudolnie przeprowadzoną inwestycję w Spychowie. Jego zdaniem był on tylko wykonawcą zadań powierzonych mu przez władze starostwa.

Kto winien marnotrawstwa?

ZMARNOWANE PIENIĄDZE

W ubiegłym tygodniu odbyła się kolejna rozprawa przed Sądem Rejonowym w Szczytnie o przywrócenie Henryka Wilgi na stanowisko dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Szczytnie. Tym razem zeznania składali m.in. były skarbnik powiatu Henryk Samborski oraz były wicestarosta Kazimierz Oleszkiewicz. Zostali oni wezwani, by opowiedzieć o kulisach adaptacji na potrzeby filii DPS w Spychowie budynku po piekarni. Przypomnijmy, że nieruchomość ta została zakupiona przez powiat z myślą o rozbudowie placówki, która miała stać się samodzielną jednostką. W 2010 roku w górnej kondygnacji budynku stanowiącej wcześniej prywatne mieszkanie przeprowadzono prace remontowe, które kosztowały około 50 tys. złotych. Na czas rozbudowy głównego obiektu filii w Spychowie mieli tu zamieszkać pensjonariusze. Tak się jednak nie stało, bo przeprowadzone przez straż pożarną i sanepid kontrole wykazały, że przy adaptacji popełniono szereg błędów uniemożliwiających oddanie pokoi do użytku. Władze powiatu o zmarnotrawienie środków finansowych obwiniły dyrektora DPS Henryka Wilgę. Stało się to jednym z powodów jego zwolnienia z funkcji.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

TO NIE WILGA WINIEN

Tymczasem były skarbnik powiatu, odwołany ze stanowiska w lutym 2011 roku, Henryk Samborski przed sądem bronił Wilgi. Jak mówił, w momencie zakupu nieruchomości nie było konkretnych planów dotyczących jej wykorzystania. Odpowiedź na to miała dać dopiero dokumentacja. Według niego pomieszczenia na górze piekarni miały tylko docelowo służyć jako lokum dla pensjonariuszy. Chodziło o to, by na czas rozbudowy filii nie zawieszała ona swojej działalności.

- Nie był to remont kapitalny ani modernizacja, a tylko malowanie ścian, wymiana drzwi, części okien oraz powiększenie klatki schodowej – tłumaczył Henryk Samborski. Dodawał, że podczas rozmów z nim w starostwie Wilga informował go, że potem, co miał sugerować projektant, pomieszczenia służyłyby celom administracyjnym. Samborski jasno dawał do zrozumienia, że to wcale nie zwolniony dyrektor ponosi winę za błędy w prowadzeniu inwestycji, lecz władze powiatu.

- To była inwestycja powiatu, który zlecił jej przeprowadzenie jednostce. Myślę, że pan Wilga został zobowiązany do konsultowania swoich działań z powiatem. Był tylko wykonawcą – mówił były skarbnik. Dziwił się również, że nie wydano zgody na użytkowanie pomieszczeń, które, jak podkreślał, pensjonariuszom miały służyć tylko tymczasowo.

- Uważałem, że to nieporozumienie, że nie chce się dać zgody przy czasowym wykorzystaniu – podkreślał Samborski.

WŁADZE MIAŁY ZAUFANIE

Z kolei były wicestarosta Kazimierz Oleszkiewicz zeznał, że Zarząd Powiatu, po podjęciu decyzji o rozbudowie filii w Spychowie, zadanie to zlecił Wildze. On miał też opracować kilka wariantów koncepcji zagospodarowania obiektu.

- Dyrektor dostał zadanie w pierwszej kolejności modernizacji istniejącego budynku, aby tymczasowo zakwaterować pewną liczbę pensjonariuszy – tłumaczył Oleszkiewicz. Dodawał, że chodziło o to, aby obiekt nie stał pusty, co dałoby czas na przygotowanie pełnej koncepcji rozbudowy filii DPS. Według niego władze powiatu nie ingerowały w działania Wilgi, mając do niego pełne zaufanie jako do kierownika jednostki, który przeprowadził już wiele dużych inwestycji.

- Mieliśmy pewność, że z tym zadaniem również sobie poradzi – mówił były wicestarosta.

Przypomnijmy, że budynek byłej piekarni w Spychowie nadal stoi pusty. Do tej pory nie ma też jasno sprecyzowanej koncepcji jego zagospodarowania. Obiekt, w który zainwestowano znaczne środki, na czas zimy jest nieogrzewany, a jego wyposażenie przeniesiono gdzie indziej.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}