W poprzednim numerze „Kurka” pisaliśmy o fatalnej nawierzchni ul. Korczaka, która zbudowana jest z dziś już prawie zapomnianych sześciokątnych płytek zwanych trylinką.
W niektórych miejscach płytki skruszyły się, tworząc lokalne dziury, a największa ziała tuż przy wjeździe do powiatowego lekarza weterynarii. O tym fakcie powiadomiliśmy ratusz, który szybko wysłał w opisywane miejsce ekipę naprawczą. Okazało się, że akurat ta dziura nie powstała z powodu zwykłego skruszenia płytek, a dużo poważniejszej przyczyny - w wyniku awarii sieci wodociągowej. Z biegnącej dość głęboko rury wodociągowej wyciekająca woda wypłukała grunt, wskutek czego powstało lokalne zapadlisko. Roboty, które zapowiadały się na niewielkie rozmiarowo, wnet przekształciły się w poważne prace, z zaangażowaniem ciężkiego sprzętu i trwały jeszcze do momentu składu gazety. Warto przy tym zwrócić uwagę, że gdyby nie nasz redakcyjny alarm i szybka na niego reakcja miejskich służb, kto wie jak wiele gruntu zdołałaby wypłukać wyciekająca woda i jak głęboka mogłaby utworzyć się dziura.
ĆWIERĆŚRODKI

Odnośnie dziur w jezdni, to w mieście znaleźlibyśmy ich wiele. Jedna z poważniejszych czyha na nieostrożnego kierowcę tuż przed granicą z Kamionkiem.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PRZYLEŚNA NIESPODZIANKA
W niedawne ciepłe dni listopada grupa grzybiarzy ze Szczytna pojechała na ostatni tego roku wypad do lasu. Spodziewali się oni znaleźć zielonki, zwane też prośniankami albo gąskami, a celem były lasy wielbarskie, jak wieść niesie najbardziej w nie obfite. Już za Wielbarkiem, na szosie do Nidzicy, grzybiarze natknęli się na parking samochodowy, co niezwykłe w naszych okolicach, wręcz wzorowo urządzony.
Czego tam nie ma! Są miejsca postojowe nie tylko dla samochodów, ale i rowerów. Stoliki, ławki, a na nawierzchni wymalowano plansze do gry dla dzieci, np. w klasy, chłopa itp. Jest nawet toaleta.
- Nie można było nie skorzystać z okazji i zagościć na tak zachęcającym parkingu trochę dłużej – relacjonuje pan Ireneusz. Jak nam wyjaśnia Robert Krawczyk, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Wielbark, ów plac postojowy to wspólna inicjatywa leśników i Zarządu Dróg Wojewódzkich, administratora szosy. Na terenie naszego powiatu jest to jeden taki parking, ale w województwie powstanie ich pięć.
TYLKO WSPOMNIENIE
W pobliżu Szczytna, niestety, nie znajdziemy podobnego przyleśnego placu postojowego. Kiedyś nad Jeziorem Lemańskim znajdował się jako taki parking samochodowy. Nie był aż tak wyposażony jak ten pod Wielbarkiem, ale cieszył się wielkim powodzeniem z powodu wspomnianego akwenu, odwiedzanego nawet zimą. Jak pamiętamy, zażywały tam i zażywają kąpieli w przeręblach szczycieńskie morsy. Niestety, leśnicy zlikwidowali parking, bo nadmiernie był zaśmiecany.
Teraz nieczystości zalegają nad samą wodą, a z kolei teren parkingu, okolony najpierw drewnianymi palikami, teraz został otoczony wielkimi głazami. Nie wygląda to dobrze, a raczej obciachowo. Poza tym, co ważniejsze, owe kamienie nie podnoszą bezpieczeństwa ruchu kołowego, bo jakby nie było, zostały ulokowane na łuku drogi.
PIJALNIA "POD CHMURKĄ"
Jeden z naszych Czytelników informuje redakcję o butelkach po alkoholu, porozrzucanych w dużej ilości, w zasadzie w centrum miasta. Walają się one bowiem pod opustoszałą budką, w której niegdyś sprzedawano kurczaki z rożna, w całości lub w częściach – po skrzydełku lub udku. Choć te cenione zakąski nie są już tutaj przedmiotem handlu, to muszą odchodzić jakieś zakrapiane libacje, bo jak inaczej wytłumaczyć obecność tylu pustych flaszek.
Jak widać na zdjęciu, obok butelkowego składziku przechodzą duzi oraz mali i to nie tylko miejscowi, bo przecież po drugiej stronie ulicy mamy dworzec autobusowy, a kawałek dalej także kolejowy. Jaki to widok dla przyjezdnych!
CZERWONE ŚWIATŁO I SZLABAN DLA SPÓŹNIALSKICH
Będąc w okolicy postanowiliśmy odwiedzić dworzec PKP, gdyż słyszeliśmy, że pojawiły się na nim nowe elementy. Pierwszy widać już z daleka – są to zdwojone czerwone światła, które tuż przy wejściu na perony będą ostrzegały przed nadjeżdżającym pociągiem, a właściwie szynobusem (na razie jeszcze nie działają). To jednak nie wszystko, bo dalej przed peronem II zainstalowano także małą barierkę - szlaban, która zagrodzi przejście w wypadku ruchu składu (strzałka w głębi fotografii). Wnikałoby z tego, że gdyby jakiś podróżny wpadł w ostatniej chwili na dworzec, to już nie wskoczy do pociągu, bo będzie miał po drodze szlaban.
SŁUP
Gdy zwiedzaliśmy perony akurat trwały na nich prace porządkowe - były one zamiatane. Nawet nieczynny peron I. Jak pamiętamy, wcześniej zdemontowano stojące na nim wiaty peronowe, które były w opłakanym stanie technicznym. Jak zauważyliśmy teraz, jest tu jeszcze jeden, bodaj ostatni element do usunięcia. To słup po niegdysiejszym zegarze.
Rzecz w tym, że farba schodzi z niego płatami, co wygląda bardzo obskurnie i nie pasuje do ogólnego wyglądu. A swoją drogą to dziwne, że na dworcu, czy peronach nie ma w ogóle zegarów. Kiedyś przecież był to nieodzowny element tego typu miejsc.{/akeebasubs}
