Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził karę pozbawienia wolności orzeczoną wobec Jacka T., właściciela lunaparku, w którym ponad cztery lata temu zginął 9-letni chłopiec. Mężczyzna, zamiast 1 roku i 6 miesięcy, ma spędzić za kratkami rok. Cofnięto mu także zakaz prowadzenia działalności związanej z branżą rozrywkową. Sąd odwoławczy uznał, że T. działał nieumyślnie.
TRAGEDIA W WESOŁYM MIASTECZKU
Sprawa dotyczyła wypadku, do którego doszło 22 lipca 2018 r. w lunaparku w Szczytnie. Tego dnia 9-letni chłopiec wraz ze swoim wujkiem odwiedzili wesołe miasteczko. Tam postanowili skorzystać z karuzeli typu break dance. Niedługo po jej uruchomieniu pod ich gondolą pękło połączenie spawne na ramieniu krzyżaka. Wskutek tego gondola się przechyliła, a 9-latek wraz z opiekunem wypadli z niej. Chłopiec doznał rozległych obrażeń, które skutkowały jego śmiercią.
Prokuratura postawiła właścicielowi lunaparku Jackowi T. zarzut bezpośredniego narażenia wujka dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci 9-latka. Według śledczych, mężczyzna dopuścił do użytkowania karuzeli bez należytego sprawdzenia stanu technicznego, a w szczególności połączenia spawnego krzyżaka. Gdyby to zrobił, zauważyłby pęknięcie, które spowodowało przechylenie się gondoli.
WYROK W SZCZYTNIE
Wyrok w tej sprawie zapadł na początku listopada ubiegłego roku.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Sąd Rejonowy w ustnym uzasadnieniu wyroku wskazał, że karuzela, na której doszło do wypadku, podlegała okresowym przeglądom wykonywanym przez pracownika Urzędu Dozoru Technicznego. Mimo to właściciel urządzenia był zobowiązany do wykonywania, poza urzędowymi kontrolami, także swoich bieżących przeglądów technicznych, by upewnić się, czy karuzela jest w należytym stanie. W ocenie sądu, gdyby Jacek T. wywiązywał się z tego obowiązku, to na pewno dostrzegłby pęknięcie. Mężczyzna jednak takich przeglądów nie dokonywał, nie zlecał też okresowych demontaży gondoli tak, aby można było ocenić stan techniczny jej mocowania do ramienia, prawdopodobnie oszczędzając w ten sposób czas i pieniądze, i dlatego właśnie doszło do wypadku.
Szczycieński sąd, wymierzając Jackowi T. karę, miał na uwadze wysoki stopień szkodliwości społecznej popełnionego przez niego czynu, którego skutkiem była śmierć chłopca. Oskarżony nie był dotychczas karany. W toku procesu nie wyraził skruchy oraz nie zrekompensował, choćby w minimalnym stopniu, krzywdy rodzicom zmarłego 9-latka. Dlatego sąd nie znalazł wobec oskarżonego istotnych okoliczności łagodzących.
BO DZIAŁAŁ NIEUMYŚLNIE
Wydany w Szczytnie wyrok został zaskarżony przez obrońcę Jacka T. i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych.
Sąd Okręgowy w Olsztynie w ubiegłym tygodniu zmienił zaskarżony wyrok. Złagodził właścicielowi lunaparku karę pozbawienia wolności do 1 roku oraz uchylił orzeczony wobec niego zakaz prowadzenia wszelkiej działalności gospodarczej związanej z branżą rozrywkową. Co o tym zadecydowało? Jak informuje rzecznik SO w Olsztynie Adam Barczak, sąd zmienił opis i kwalifikację czynu zarzucanego Jackowi T. Przyjął, że oskarżony, nie zachowując ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu mógł przewidzieć, nieumyślnie naraził wujka chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnie spowodował śmierć 9-latka. - Sąd wskazał, że przyjęcie takiej kwalifikacji prawnej – nieumyślność czynu – obniżyło stopień winy i społecznej szkodliwości . W rezultacie skutkowało to także obniżeniem kary pozbawienia wolności i uchyleniem orzeczonego zakazu – tłumaczy rzecznik.
Oskarżony w trakcie rozprawy odwoławczej wyraził także skruchę. Wyrok jest prawomocny.
(ew){/akeebasubs}
