W ostatnich dniach policjanci drogowi ukarali mandatami wielu mieszkańców Szczytna za niewłaściwe przechodzenie m. in. przez skrzyżowanie w obrębie głównego przejazdu kolejowego. Funkcjonariusze tłumaczą, że działania te były powodowane troską o bezpieczeństwo pieszych. Ukarani są przekonani, że nie chodziło o nic innego, jak drenaż portfeli oraz poprawę policyjnych statystyk. Ich zdaniem kary nałożono niesłusznie.
Ostatnio, o czym już pisaliśmy, ulubionym miejscem patroli szczycieńskiej drogówki stał się obręb głównego przejazdu kolejowego. Funkcjonariusze zatrzymywali osoby przechodzące przez ul. Kolejową od strony Urzędu Skarbowego, bądź z kierunku przychodni zdrowia. Część przyłapanych została ukarana mandatami w wysokości 50 zł, dla innych skończyło się na pouczeniu słownym.
Wśród ukaranych był m. in. pan Michał.
- W pierwszej chwili przyjąłem mandat – mówi nam.Wkrótce przyszło jednak zastanowienie i pan Michał uznał, że został ukarany niesłusznie. Przecież na kursie nauki jazdy wpajano mu, że można przechodzić w obrębie skrzyżowania nawet tam, gdzie nie ma pasów. Wówczas wraz z dwiema innymi osobami, które dotknęła podobna sytuacja udał się do komendy policji, aby domagać się ich anulowania.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tam usłyszeli, że teraz przysługuje im tylko prawo złożenia odwołania do sądu. Funkcjonariusze pomogli nawet petentom sporządzić stosowne pisma.
MANDAT ZA „TORY”
Jak nam tłumaczy aspirant Tomasz Sienkiewicz, szef szczycieńskiej drogówki, działania policji obejmowały nie tylko skrzyżowanie przy głównym przejeździe kolejowym, ale i inne niebezpieczne miejsca w Szczytnie. Wynikały one z ogólnokrajowej akcji „Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego”, mającej podnieść bezpieczeństwo pieszych, szczególnie poprzez wzmożenie ich czujności.
- W styczniu planowane są kolejne takie akcje – uprzedza aspirant Sienkiewicz.
Jeśli chodzi o konkretny przypadek pana Michała, to zdaniem funkcjonariusza jego wina była ewidentna. Przekraczał on bowiem nie tylko ul. Kolejową, ale i torowisko, i właśnie w tym miejscu popełnił wykroczenie.
- Funkcjonariusze nie nakładają kar za samo przechodzenie przez ul. Kolejową, bo to można robić. Niewłaściwe jest pokonywanie torowiska – podkreśla szef drogówki.
Tłumaczy, że chcąc dostać się np. do przychodni zdrowia, skrzyżowanie należy pokonywać pasami wiodącymi przez ul. Chrobrego i dalej przy Szkole Podstawowej nr 3.
POLICJANCI - JASNOWIDZE
Zapewnieniom aspiranta zaprzecza jednak pan Waldemar, pracownik kolei, który codziennie przechodzi w tym miejscu przez jezdnię ul. Kolejową. Mówi nam, że policjanci usiłowali także ukarać go mandatem. Odstąpili od zamiaru, dopiero gdy pokazał im legitymację kolejową. Zamierzał bowiem przejść tylko do miejsca wykonywania czynności służbowych. Z obserwacji pana Waldemara wynika, że funkcjonariusze wiele razy zatrzymywali i karali osoby przechodzące przez ul. Kolejową od strony Urzędu Skarbowego w kierunku rampy.
Jeśli, jak twierdzą policjanci, przez jezdnię przechodzić wolno, a tylko przez torowisko nie, to jakim prawem karali ich mandatami.
- Czyżby byli jasnowidzami i wiedzieli, że te osoby pójdą dalej przez tory? - dziwi się kolejarz.
Jego zdaniem rzecz w tym, że policjanci nieprawnie nakładali mandaty na te osoby, a gdy zorientowali się w błędzie, tłumaczą teraz, że karali jedynie za przechodzenie przez torowisko.
CHODNIK - PUŁAPKA
Dodatkowym aspektem, który wręcz kusi do przekraczania ul. Kolejowej przy przejeździe kolejowym jest chodnik wraz z wybrukowanym skrótem usytuowany tuż pod torowiskiem. Co ciekawe, przed remontem ul. Kolejowej do tego chodnika wiodła wymalowana na jezdni zebra.
- Skoro po drugiej stronie ulicy jest chodnik, to chyba po to, aby można było z niego korzystać – zwraca nam uwagę mieszkanka, z ul. Polnej. Jej zdaniem policja wykorzystuje ten fakt i urządza w tym miejscu „łapankę”, aby w łatwy sposób poprawić sobie statystyki.
Gdyby rzeczywiście zależało jej na podniesieniu bezpieczeństwa przechodniów powinna domagać się usunięcia chodnika – pułapki. O takiej inicjatywie jednak nie słyszeliśmy, co może tylko potwierdzać sugestie o łatwym „poprawianiu statystyk”. Może więc usunięciem chodnika powinno zainteresować się władze miasta? Urzędnicy miejscy odsyłają nas do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, bo skrzyżowanie dotyczy m. in. drogi krajowej. W takiej sytuacji o obręb skrzyżowania dbać musi ten, kto administruje wyższym hierarchicznie szlakiem.
- To miejsce niepokoi nas już od jakiegoś czasu – przyznaje Marcin Masłowski, szef miejscowej komórki GDDKiA. Ta skłonna jest przymierzyć się do jego modernizacji. Stawia jednak warunek – w realizacji zadania musi partycypować Urząd Miejski.
Marek Plitt
{/akeebasubs}
