Ciepła aura zachęca do wypoczynku na świeżym powietrzu. Może by więc tak – wzorem opisywanych ostatnio Kręciołów – na rower?
Jeśli nie mamy siły i czasu, by poszusować z tym sympatycznym zespołem nieco dalej, możemy przecież wybrać się w innym gronie na krótszą przejażdżkę. Coś koło 7 km od granicy miasta, blisko szosy do Zabiel, wokół zabudowań leśnictwa Lipnik, znajduje się ładnie poprowadzona niedługa ścieżka dydaktyczna (fot.1). Przygotowana została niby z myślą o dzieciach, które przyjeżdżają na szkolne wycieczki, ale i dorośli mogą tu odświeżyć sobie wiadomości na temat lasu, a przede wszystkim pooddychać świeżym powietrzem, posłuchać śpiewu ptaków i przejść się aleją wyznaczoną przez wysokie sosny (fot. 2). Taki spacer od jednej tablicy dydaktycznej do drugiej uświadomi nam, jak wiele korzyści daje człowiekowi las. Niestety, przejażdżka asfaltówką między Nowym Gizewem a Lipnikiem pokaże również, jak człowiek dużo robi, by to potencjalnie piękne środowisko zniszczyć. W zasadzie cały odcinek zapaskudzony jest rozmaitym śmieciem (fot. 3), którego nie przytargały tu źle wychowane leśne zwierzęta…

Wróćmy jednak do samej ścieżki. Jedną z jej szczególnych atrakcji jest liczący około 300 lat rosły dąb nazwany przez przedszkolaki ze szczycieńskiej „Bajki” Dębolandią. Kolos został zgłoszony do ubiegłorocznej edycji konkursu „Drzewo Roku”. Jury przeforsowało jego kandydaturę do finału, w którym Dębolandia zajęła wysokie 4. miejsce (wygrała wówczas lipa Helena z Helu).{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wystarczy rzut oka na obecny wygląd naszego dębu (fot.4), by zdać sobie sprawę z tego, że zgłaszane okazy niekoniecznie musiały wyróżniać się klasycznym pięknem, tylko swoją niepowtarzalnością. Oryginalny w Dębolandii jest chociażby pień, w którym znajduje się wejście do swoistego domku – niczym w baobabie Kraków z „W pustyni i w puszczy” (fot. 5). Skoro już o konkursie na drzewo roku wspomnieliśmy - stowarzyszenie Gaja podało listę 16 finalistów najnowszej edycji. Nie ma na niej żadnego drzewa z naszego powiatu.
HYDRANT Z DZIUPLAMI
Dziuple to nie tylko element niektórych drzew. Spotkać je można również w… ulicznych hydrantach. Całą serię takich maleńkich dziupli zauważyliśmy w hydrancie znajdującym się u zbiegu ulic Śląskiej i Kętrzyńskiego (fot. 6). Dziurki to oczywiście efekt korozji. Pozwoliliśmy sobie sprawdzić przy okazji stan innych hydrantów przy ważniejszych szczycieńskich ulicach. Wyglądają one w miarę przyzwoicie, na ogół nie są bezmyślnie usytuowane na środku chodnika i tylko wspomniane urządzenie prezentuje się obciachowo – choć widać, że np. w górnej części zużyte elementy zostały wymienione. Dziuple nie spowodują oczywiście od razu wybijania wody z hydrantu, bo wewnątrz jest jeszcze rura, ale z czasem… Wiadomo, kropla drąży skałę. Może by więc nałożyć chociaż jakąś obejmę?
NASZE ATRAKCJE
W minionym tygodniu ruszyły konkretne prace związane z realizacją projektu „Zamek krzyżacki w Szczytnie – nowy produkt turystyczny na mapie województwa warmińsko – mazurskiego”. Część ruin od strony kościoła baptystów i plaży została oddzielona siatką, za którą weszła ekipa stopniowo odsłaniająca (bez użycia cięższego sprzętu) historyczne mury (fot. 7). Ruiny, po rewitalizacji, mają stać się nową atrakcją województwa, ale przede wszystkim miasta i najbliższych okolic. Całość prac powinna dobiec końca w 2020 roku. Czy wtedy – we dnie i w nocy - zaczną nas najeżdżać turyści? Nie ulega wątpliwości, że Szczytno i powiat są jeszcze w miarę atrakcyjne dla przyjezdnych przez dwa wakacyjne miesiące, ale co dalej? Sezon, z kapryśną niekiedy aurą, zaczyna się u nas późno.

Są jednak w województwie miejsca, w których ruch w interesie nie jest może całoroczny, rozpoczyna się jednak dużo wcześniej i nie kończy w sierpniu. Może nie każdy wie, że w paru znanych w Polsce i nie tylko obiektach promowany jest w pewien sposób nasz powiat. Zajrzyjmy np. do podkętrzyńskiej Mazurolandii, ulokowanej nieopodal słynnego Wilczego Szańca. Jedną z atrakcji Mazurolandii, ściągającej już od paru tygodni chociażby szkolne wycieczki, jest park miniatur Warmii i Mazur. Obok np. modeli kościoła w Świętej Lipce, olsztyńskiej Wysokiej Bramy, mostów w Stańczykach czy tajemniczej piramidy w Rapie zobaczymy jeszcze w pomniejszeniu charakterystyczny kościółek w Jerutkach (fot.8) czy świątynię w Spychowie. Zabytków ziemi szczycieńskiej nie brakuje także w znanym jeszcze bardziej skansenie w Olsztynku. Tutaj, już w skali 1:1, możemy pogłębiać swoją wiedzę historyczną, podziwiając kopie XIX-wiecznej bramy wjazdowej z Sędrowa, zajazdu z Małszewa, piwnicę ziemną pochodzącą z tej samej miejscowości (fot.9) tudzież budynki gospodarcze z Jerutek.
SWIĘTY SPOKOJ
Choć do uroczystości Wszystkich Świętych czasu jeszcze sporo, wiele osób przychodzi na mogiły swoich bliskich i przyjaciół, by choć chwilę ich powspominać, pomodlić się i zadbać o estetykę grobu. Takie miejsca powinny być otoczone szczególną troską, a jakakolwiek próba zbezczeszczenia mogiły to gest nieludzki i świętokradczy. „Kurek” nie może zrozumieć, że jedna z mogił znajdujących się na górce za kaplicą cmentarną szczycieńskiej nekropolii może wyglądać jak na fot. 10. Toż to prawdziwy śmietnik! O tym, że mówimy o grobie, świadczyłby stojący tu krzyż (wprawdzie bez tabliczki z nazwiskiem zmarłego). A na pryzmie leżą chaotycznie rzucone krzyże, znicze i resztki stroików…
TAJEMNICZE RUCHY NA PIŁSUDSKIEGO

Po Wielkanocy na ulice Piłsudskiego i Moniuszki weszli drogowcy, by rozpocząć na całego przebudowę fragmentu szczycieńskiego odcinka DK 53 wraz z przyległościami. Etap I, który miał zakończyć się już po zamknięciu niniejszego numeru „KM”, przewidywał modernizację wlotu ul. Moniuszki w ul. Piłsudskiego. Choć na stronie drogi.miastoszczytno.pl nie zostało to podane, charakter robót wiązał się z wprowadzeniem ruchu wahadłowego. Prace dotyczyły bowiem przede wszystkim rozkopania jednego pasa liczącego ok. 100 m odcinka ul. Piłsudskiego (fot. 11). Na ten tydzień zaplanowano rozpoczęcie etapu drugiego. Zamknięte zostaną połączenia ulic Leyka i Wileńskiej z ulicami Polską i Piłsudskiego, kontynuowane będą prace na dalszej części ul. Piłsudskiego – od ul. Moniuszki aż do nieczynnego przejazdu kolejowego. Z legendy (fot.12) umieszczonej na mapce znajdującej się na wzmiankowanej stronie wynika, że przez najbliższe trzy miesiące kierowcy muszą się nastawić na tym ostatnim odcinku robót na ruch „wachadowy” (!).
Tekst i foto (w większości):
G. P. J. P.{/akeebasubs}
