Lesio, pies uratowany dwa tygodnie temu przez mieszkankę Leśnego Dworu, pójdzie do adopcji. Tymczasem policji nadal nie udało się wpaść na trop zwyrodnialca, który porzucił go w plastikowym worku na skraju lasu.
Przypomnijmy. W środę 21 lutego na drodze w kierunku Strugi Bogusława Ruszczyk z Leśnego Dworu zauważyła plastikowy worek po nawozach rolniczych. Zawiniątko poruszyło się, co zwróciło uwagę kobiety. Pani Bogusława, nie namyślając się wiele, rozwiązała sznur, którym był związany worek. Wtedy jej oczom ukazał się ledwo żywy, skrępowany powrozem brązowy piesek z białym kołnierzem. Dzięki przytomnej reakcji mieszkanki zwierzak trafił do szczycieńskiego schroniska. Kobieta zgłosiła też sprawę na policji. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Los uratowanego psa mocno poruszył mieszkańców, o czym świadczą liczne komentarze na naszej stronie facebookowej. Są tacy, którzy za wskazanie sprawcy proponują nawet nagrodę finansową. - My takich akcji nie firmujemy, policja ma inne metody działania – zastrzega Ewa Szczepanek.
Dla wszystkich, którzy przejęli się historią psiaka mamy dobrą wiadomość – już wkrótce, po zakończeniu kwarantanny w schronisku, trafi on do adopcji. Chęć przygarnięcia Lesia, bo tak najprawdopodobniej będzie miał teraz na imię, wyraziła jedna z mieszkanek Szczytna. Zdecydowała się na to, po przeczytaniu w „Kurku” o tym, co spotkało zwierzaka.
(ew){/akeebasubs}
