Około 700 tysięcy złotych kosztowały wakacyjne imprezy organizowane w ramach cyklu „Letnie granie”, z czego z miejskiej kasy wydano na nie pół miliona. Stosunkowo niewielki jest udział sponsorów. Samorząd nie skorzystał z dofinansowania zewnętrznego przy organizacji sezonowych wydarzeń, takich jak choćby Święto Mazurskiego Kartoflaka. Nie brak głosów, że przy tak dużym zaangażowaniu finansowym miasta, letnia oferta kulturalna powinna być bogatsza.

Letnie granie za 700 tysięcy

NAJDROŻSZE DNI I NOCE

Tegoroczny cykl imprez „Letnie granie” już za nami. Teraz przyszedł czas na podsumowania, w tym także finansowe. Jak się okazuje, wakacyjne wydarzenia kulturalne kosztowały niemało. W sumie wszystkie one pochłonęły około 700 tys. złotych. Najwięcej wydano na sztandarową miejską imprezę, Dni i Noce – Szczytno 2013 – 430,5 tys. złotych, z czego ponad połowę stanowiły wynagrodzenia artystów (223 tys. zł). Kolejne pozycje pod względem wysokości kosztów stanowiły: wynajem techniki estradowej (45,6 tys. zł), ochrona (27,7 tys. zł), gastronomia (27 tys. zł), wynajem sceny (26,5 tys. zł), hotele (18,9 tys. zł), obsługa techniczna (12 tys. zł).

Drugą po Dniach i Nocach najdroższą imprezą było VI Święto Mazurskiego Kartoflaka.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jego organizacja pochłonęła 58,4 tys. złotych. Całość pochodziła z kasy miasta, choć w poprzednich latach uzyskiwało ono na ten cel dofinansowanie ze źródeł zewnętrznych. Tymczasem tegoroczna odsłona imprezy spotkała się z wieloma głosami krytycznymi. Zdaniem części osób Święto Mazurskiego Kartoflaka w tym roku w zbyt małym stopniu promowało kulturę regionu. Dyrektor Miejskiego Domu Kultury Piotr Filipowicz zapowiada, że są już plany, aby na przyszłoroczną imprezę pozyskać dofinansowanie.

Trzecim pod względem kosztów wydarzeniem było POLO TV Disco Truck Show (44,5 tys. zł). Znacznie bardziej ambitna poezja śpiewana kosztowała 33,5 tys. zł, niewiele mniej wydano na Kabareton - 32,3 tys. zł, a na koncert operetkowy – 18,2 tys. złotych. Miasto partycypowało również w kosztach trzydniowego Freestyle City Piknik (14,1 tys. zł). Na pozostałe letnie wydarzenia przeznaczono kwoty poniżej 10 tys. złotych.

BEZ DUŻYCH SPONSORÓW

Na tle poniesionych kosztów stosunkowo niewielki jest udział sponsorów. Ta tendencja utrzymuje się już od dłuższego czasu. W tym roku w ramach sponsoringu, na wszystkie letnie wydarzenia kulturalne, udało się pozyskać 65,7 tys. złotych.

– To wkład na poziomie ubiegłego roku. Straciliśmy dużych sponsorów, takich jak EPB czy Novdom – mówi dyrektor Filipowicz. Przewiduje, że gdy tylko na terenie powiatu ruszą większe inwestycje, chętni do wsparcia miasta w organizacji letnich imprez znów się znajdą. Według niego zmieniła się struktura sponsoringu.

– Mamy więcej mniejszych sponsorów. Zdecydowanie w niepamięć poszły czasy, gdy od podmiotów uzyskiwaliśmy po 15 tys. zł – mówi dyrektor. Z kolei radny Robert Siudak zdradza, że sam spotkał się z uwagami szczycieńskich przedsiębiorców, że nie będą oni sponsorować imprez, bo miasto funduje im zbyt wysokie podatki.

Ogólnie MDK w ramach letnich imprez pozyskał 206,6 tys. złotych. Największe wpływy pochodziły z wynajmu terenu pod stoiska handlowe – 122,9 tys. złotych.

MNIEJ POPU, WIĘCEJ KULTURY

Były dyrektor domu kultury i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Klaudiusz Woźniak zauważa, że z kasy miasta na organizację tegorocznych imprez powędrowało aż pół miliona złotych.

– Nie można nad tym przechodzić do porządku dziennego. Powinniśmy się zastanowić, czy w ramach tych środków nie należałoby wzbogacić programu letnich wydarzeń kulturalnych – mówi. Jego zdaniem organizatorzy mogliby zmniejszyć liczbę imprez o charakterze popkulturalnym i w zamian wprowadzić bardziej ambitne pozycje.

– Skoro miasto dysponuje tak dużymi środkami, które pochodzą z jego kasy a nie od sponsorów, to możemy pokazać trochę kultury wyższej – proponuje Woźniak. Przypomina, że kiedy on kierował MDK-iem, z kasy samorządu otrzymywał na Dni i Noce tylko 50 tys. zł, podczas gdy całość kosztowała 400 tysięcy.

– Resztę musieliśmy sami zdobywać wpływami z biletów, sponsoringu, wynajmu stoisk. Teraz organizatorzy mają o wiele bardziej komfortową sytuację – mówi. Ma też pewne propozycje dotyczące wzbogacenia programu imprez. Według niego dobrym pomysłem byłyby na przykład spektakle teatralne wystawiane w ramach współpracy z teatrami, czy koncerty orkiestr symfonicznych. Jego zdaniem doskonale sprawdziłaby się również muzyka filmowa.

– Mamy piękne ruiny, idealne do tego typu wydarzeń – przekonuje, dodając, że chciałby wywołać wśród radnych dyskusję na temat ewentualnego poszerzenia letniej oferty.

A MOŻE KUPIĆ SCENĘ

Radni, analizując podczas posiedzenia komisji rewizyjnej rozliczenie „Letniego grania”, zastanawiali się, czy MDK nie powinien zakupić własnej sceny na potrzeby organizowanych imprez. Obecnie jej wypożyczanie generuje niemałe koszty. Dyrektor Filipowicz przyznaje, że dom kultury przeprowadził już kalkulację pod kątem tego, co się bardziej opłaca. Do pomysłu podchodzi jednak sceptycznie.

– To nie jest tak, że zakup sceny załatwi nam kilkanaście i mprez, które organizujemy w sezonie letnim. O takiej, jaką mamy na Dni i Noce, możemy tylko pomarzyć – mówi. Z drugiej strony, jak zauważa, jej posiadanie byłoby dla MDK-u utrapieniem. Służyłaby ona tylko raz w roku, przez co zakup prędko by się nie zwrócił. Poza tym poszczególne koncerty mają swoją specyfikę, przez co wymagają różnych scen. Dyrektor wskazuje też na inne aspekty.

– Gdybyśmy mieli własną scenę, trzeba by było gdzieś ją magazynować, a dom kultury magazynów nie ma. Oznacza to, że musielibyśmy je wynajmować. Dochodzi jeszcze kwestia obsługi i transportu. Ja nie mam aż tylu ludzi – wylicza utrudnienia Filipowicz.

BEZCZYNNY URZĄD

Zdaniem większości pytanych przez nas radnych, szczycieńskie imprezy są udane.

– Mieszkańcy, z którymi na ten temat rozmawiałam, byli bardzo zadowoleni. Cieszy ich zwłaszcza to, że największe imprezy są bezpłatne – mówi radna Zofia Żarnoch. Z kolei Zofia Głodzik wskazuje na różnorodność sezonowych wydarzeń. – Nawet wybredny uczestnik znajdzie coś dla siebie – uważa. Zdaniem radnego Roberta Siudaka miasto ponosi co prawda znaczące koszty związane z organizacją imprez, ale też wiele zyskuje. – To taka ukryta inwestycja, bo im więcej się u nas dzieje, tym liczniej odwiedzają miasto turyści. To z kolei ożywia gospodarkę – mówi radny.

Bardziej sceptyczni są przedstawiciele opozycji w radzie miejskiej.

– Miasto musi się promować, to nie podlega dyskusji, tylko czy za aż tak duże pieniądze? – zastanawia się radny Jerzy Topolski. Jego zdaniem należy się przyjrzeć, jak wygląda sytuacja w innych miastach regionu.

– Trzeba by to porównać i wyciągnąć wnioski, bo oprócz Dni i Nocy w sezonie o Szczytnie nic nie słychać – mówi. Zwraca również uwagę na niski, jego zdaniem, udział sponsorów w finansowaniu imprez.

– Tak mała suma uzyskana ze sponsoringu świadczy o bezczynności naszego urzędu. Rozszerzenie go to zadanie miasta. Od tego zależy promocja i rozwój kultury – mówi Topolski.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}