Ścieżka wokół dużego jeziora, choć to już jesień, cieszy się ciągle sporym powodzeniem.

Liście na szlakuW miniony czwartek, mimo dżdżystej pogody, spotkaliśmy na niej kilku rowerzystów i spacerowiczów, choć nie przebywaliśmy na szlaku długo. Znad jeziora wygnała nas właśnie mżawka.
Jak widać na zdjęciu, nie zaszkodziłoby usunąć liści ze ścieżki. Dodajmy jeszcze, że wybraliśmy się na spacer, by w związku z postulatem naszej Czytelniczki popatrzeć, gdzie najlepiej byłoby postawić tablicę informacyjną. Wydaje się, że dobrym miejscem byłby łuk na końcu jeziora, pod siedzibą Nadleśnictwa Korpele.

MIEJSCE BIESIADNE

Ratusz obawia się jednak, że żywot tablicy byłby krótki z powodu działalności wandali. Rzeczywiście, ci dają znać o sobie. Tradycyjnie wrzucają do wody kosze na śmieci i przestawiają ławki. Tuż za Kamionkiem zauważyliśmy, że jedna ze stojących przy ścieżce została przeniesiona bezpośrednio nad wodę. Cóż, jeśli ktoś woli wypoczywać tuż nad tonią jeziora, to niechaj  tak by było, gdyby nie pewne „ale”. 
Ławki, jak wiadomo, stoją nad jeziorem w komplecie ze śmietnikami. Tego sprzętu jednak nad wodę nie przyniesiono, to i nabałaganiono obok. Za malowniczą wierzbą ci, którzy  wypoczywali na ławce, urządzili sobie małe wysypisko nieczystości. Za drzewem, pośród trzcin, walają się plastikowe butelki i skrzynki.

SZLAKIEM WANDALA

Wandale jednak nie ograniczają swojej działalności do nadjeziornych okolic.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Lubią także miejskie zakątki. Ostatnio, jak skarżą się mieszkańcy ul. Lipperta, skupili się na wyginaniu tabliczek z nazwami ulic. Oglądając zniszczenia widać szlak, po którym się poruszali - od ul. Odrodzenia poprzez 3 Maja, Lipperta, do ul. Chrobrego.
Zastanawia, jak to zrobili, bo tabliczki wiszą wysoko. Jeden wandal wchodził na barki drugiego? Co gorsza takich poniszczonych tabliczek, niestety, w Szczytnie widać dużo więcej.

DZIWACZNE ZNAKI

Ulica Gnieźnieńska jest już w zasadzie zrobiona. Mieszkańcy są zadowoleni.
- Mamy teraz inne życie - mówi jedna z pań robiąca jesienne porządki w przydomowym ogródku. Znacznie zmniejszył się hałas przejeżdżających ciężarówek, a po asfalcie jedzie się komfortowo. Ulica ma też bodaj pierwsze w mieście ledowe oświetlenie. Chcieliśmy sprawdzić jak mocne dają światło te nowoczesne latarnie, ale niestety, nie zostały one jeszcze podłączone do prądu.
Oglądając nową inwestycję tuż przy wjeździe w ul. Chopina zauważyliśmy dość dziwne oznakowanie. Stoją tu prawie identyczne dwa podwójne znaki drogowe.  Są to zestawy znaków ostrzegawczych połączonych z informacyjnymi. Na dole: uwaga na drogę z pierwszeństwem przejazdu, na górze: koniec tegoż pierwszeństwa, czyli w zasadzie jedno i to samo. Mniejsza jednak o to, bo choć znaki zostały podwojone, to te na górze nie są identyczne, różnią się kątem nachylenia czarnej poprzeczki.
- Drogowcy nie wiedzieli, która wersja jest prawidłowa, to zamontowali obie. Wtedy jedna z nich musi być prawidłowa – tłumaczy nam żartobliwie napotkany przechodzień.

UWAGA NA OPONY!

Tuż za Zielonką (gm. Szczytno) szosę wiodącą do Kiejkut przecina przejazd kolejowy, pozostałość po nieczynnym szlaku Szczytno – Biskupiec.  Tory zostały już dawno zdemontowane oprócz odcinka biegnącego przez jezdnię.  Z daleka przejazd wygląda niewinnie, jak każdy inny, ale to tylko pozory.
- Mimo ograniczenia prędkości do 50 km/godz. na przejeździe strasznie podrzuca – skarży się pan Hubert, który kilka dni temu właśnie tędy przejeżdżał. 
Kiedy udaliśmy się na miejsce, zauważyliśmy, że szpary między szynami a wypełniającymi jezdnię betonowymi płytami są bardzo szerokie, w dodatku  płyty te ułożono luźno i podskakują pod kołami przejeżdżających pojazdów. Oto powód podrzucania. Ale na tym nie koniec, bo przejazd kryje jeszcze inne niespodzianki. Płyty z powodu upływu czasu po prostu kruszeją i miejscami wystają z nich pręty zbrojeniowe (szczegół w otoku).  Stąd tylko krok do przebicia opony i utraty przyczepności.

WIADUKTY DO REMONTU?

Niedaleko za opisywanym przejazdem, ale już pod Kiejkutami byłe tory kolejowe biegły malowniczym wiaduktem. W przyszłości torowisko ma być zamienione na trasę rowerowa, jedną z większych atrakcji turystycznych naszego regionu.
Wiadukt, zresztą jak i inne na szlaku, nie są obecnie w najlepszym stanie. Z murów wyrastają małe drzewka, metalowe barierki na górze pokrywa rdza, no i nie mają one pokładów, co widać na kolejnym zdjęciu.
Po jednej ze stron zachował się co prawda wąski pokład dla pieszych, ale  deski chyboczą się i lepiej nie ryzykować przejścia po nich. Dodajmy jeszcze, że dalej za wiaduktem torowisko nie zostało oczyszczone – porastają je gęste krzaki, więc przyszłych budowniczych szlaku rowerowego czeka ogrom roboty.

WEZWANIE DO ZAPŁATY!

Nasza stała Czytelniczka, pani Leonia z ul. Mrongowiusza otrzymała wezwanie do zapłaty zaległości z tytułu wieczystego użytkowania gruntów. Z pisma wynika, że winna jest kasie miejskiej, i tu uwaga, 0,01 zł. - Czy warto było fatygować się, sporządzać pismo, dostarczyć je, skoro chodzi o przysłowiowy grosz? - zastanawia się pani Leonia.{/akeebasubs}