Szanowna redakcjo „Kurka Mazurskiego”. Jako wakacyjno-weekendowy mieszkaniec Wałpusza z dużym zainteresowaniem śledzę na Waszych łamach miejscowe wiadomości. W jednym z sierpniowych numerów napisaliście o przedłużeniu ścieżki rowerowej w stronę Dźwierzut – chciałbym dodać swój komentarz do tej inwestycji.

List do Redakcji - Zaniedbane sadzonki
W oczy rzucają się wbite pale z resztkami po sadzonkach

Ogólnie postrzegam pomysł zamiany nieużywanej linii kolejowej w ścieżkę rowerową jako genialny – to chyba jedyna możliwość zwiedzania Mazur na dwóch kółkach, nie wspinając się co jakiś czas na dłuższych czy krótszych podjazdach, trasa jest idealnie płaska, często osłonięta od wiatru i słońcami drzewami lub nasypem.

Jest jednak pewien element tego projektu, który pokazuje marnotrawienie pieniędzy i krótkowzroczne planowanie części obsługowej inwestycji. Na wysokości dawnej stacji kolejowej Ochódno (między Wałpuszem a Nowymi Kiejkutami) zasadzono po obu stronach ścieżki kilkadziesiąt sadzonek drzew, z solidnymi słupkami, które miały wspierać wzrost drzew, zapewne by w przyszłości dawać cień i ochronę przed wiatrem.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na posadzeniu drzew najwyraźniej zlecenie od inwestora się skończyło, bo nie widać żadnej aktywności, która miałaby doprowadzić do wzrostu i utrzymania się sadzonek:

- są obrośnięte chwastami daleko większymi od drzewek, a niedawne czyszczenie pobocza ścieżki z krzaków/chwastów kończy się kilkanaście centymetrów od drzewek – więc nic nie daje,

- nie obsypano sadzonek żadnym materiałem (typu kora, czy żwir), który powstrzymywałby chwasty od zarastania i zwiększał wilgotność dokoła drzewka,

- nie doczepiono zbiorników wolno dawkujących wodę, żeby utrzymywać podlewanie,

- nie zabezpieczone drzewek przed objadaniem liści przez sarny i inne zwierzęta.

Efekt jest taki jak na załączonych zdjęciach – imponujące dwa rzędy słupków – pali wbitych z resztkami po sadzonkach drzew – uschniętych, objedzonych z liści, zarośniętych chwastami. Regularna pielęgnacja tych kilkudziesięciu sadzonek to w przypadku całej inwestycji zapewne ułamek procenta budżetu – więc to raczej nie brak finansowania trzeba zrzucić tę niedbałość.

Z poważaniem,

Piotr Parys

Wałpusz

 

O ustosunkowanie się do uwag naszego czytelnika poprosiliśmy Rafała Wilczka, dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych, który zarządza ścieżką.

Szef ZDP zapewnił nas, że skieruje tam pracowników, aby na miejscu przyjrzeli się sytuacji. Zastrzega jednak, że jednostka, którą kieruje, w pierwszej kolejności jest zobowiązana do dbałości o drogi powiatowe, na których panuje największy ruch. - Działamy interwencyjnie, gdy np. krzaki utrudniają widoczność, zagrażając bezpieczeństwu – mówi Rafał Wilczek. Ścieżka rowerowa natomiast nie jest regularnie koszona, bo nie ma takiej potrzeby. Przypomina też, że w tym celu używa się ciężkiego sprzętu, który zniszczyłby sadzonki, a wysyłanie pracowników z narzędziami ręcznymi, aby wycinali wokół nich chwasty byłoby nieekonomiczne i czasochłonne.

Według dyrektora nie ma potrzeby, aby np. obsypywać sadzonki korą czy żwirem. Powołuje się przy tym na obowiązujące trendy zmierzające do jak najmniejszej ingerencji w naturę.

- Nie jest to sad ani ogród. Te drzewka mają same dać sobie radę. Jeśli któreś się nie utrzyma, to posadzimy nowe – zapowiada dyrektor.{/akeebasubs}