Cenny remis Błękitnych* Wstydliwa porażka SKS-u* Omulew nareszcie z kompletem punktów
IV liga
18. kolejka
Mrągowia Mrągowo - Błękitni Pasym 0:0
Błękitni: Brzozowski, Mikulak, B. Nosowicz, Stańczak, Dobrzyński, Chrzanowski, Kulesik (88. Chlebowski), Balcerzak (90. M. Nosowicz), Gołaszewski, P. Kowalewski, Malanowski.
Choć Błękitni w drugim kolejnym meczu nie zdobyli bramki, z Mrągowa mogli wrócić zadowoleni. W gorszych nastrojach są ich rywale – mimo że znajdują się od pewnego czasu w czubie tabeli, w obu ligowych meczach nie potrafili wbić pasymianom choćby gola – w Pasymiu w sierpniu przegrali 0:2. Bramek w sobotę zabrakło, ale samo spotkanie było dość ciekawe, a wynik jest efektem nieskuteczności przede wszystkim graczy Mrągowii i dobrej postawy Brzozowskiego. Piłkę meczową (a nawet piłki meczowe) mieli goście. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tęcza Biskupiec – GSZS Rybno 2:6, Stomil II Olsztyn – Warmia Olsztyn 0:2, Mamry Giżycko – Jeziorak Iława 4:0, Mazur Ełk – Olimpia Olsztynek 2:0, Motor Lubawa – MKS Korsze 1:0, Granica Kętrzyn – Pisa Barczewo 3:1, Polonia Lidzbark Warmiński – Błękitni Orneta 3:0, Olimpia II Elbląg – Zatoka Braniewo 7:0. Mecz zaległy: Mazur Ełk – Warmia Olsztyn 1:2
KLASA OKRĘGOWA
16. kolejka
Vęgoria Węgorzewo - SKS Szczytno 5:0 (3:0)
1:0 – (2.), 2:0 – (6.), 3:0 – (38.), 4:0 - (51.), 5:0 – (68.)
SKS: Skrajny, Tański (46. Przywara), Chorążewicz (85. Siurnicki), Brzeziński, Ł. Krajza, Dąbrowski (46. Manowski), Sachajczuk (75. Kołakowski), Deptuła (70. Zalewski), R. Krajza (70. Taradejna), Kozicki, Burakiewicz (46. Nurkowski).
Zespół SKS-u poniósł już w tym sezonie kilka wysokich porażek z wymagającymi przeciwnikami, ale nieoczekiwanie najgorzej wypadł w Węgorzewie. Na starcie rozgrywek podopieczni Marcina Cieślika pokonali właśnie Vęgorię, kończąc w ten sposób fatalną serię przegranych z poprzedniego sezonu. W Węgorzewie można było liczyć na korzystne rozstrzygnięcie, choć z drugiej strony sygnałem ostrzegawczym mogło być hokejowe (7:4) zwycięstwo rywali w poprzedniej kolejce.
Sobotni mecz jeszcze na dobre się nie rozpoczął, a było już 2:0 dla miejscowych. Najpierw wykorzystane dośrodkowanie z rzutu rożnego, potem wyraźny błąd szczycieńskiej defensywy – i konieczne stało się gonienie wyniku. Z gonienia niewiele wynikło, a w 38.min gospodarze przeprowadzili akcję, po której zdobyli trzecią bramkę – ponownie przy współudziale obrony SKS. W przerwie trener Cieślik dokonał trzech zmian. Goście próbowali od początku drugiej odsłony przejąć inicjatywę oraz zrobić coś wynikiem. W 51. min Przywara stracił jednak piłkę blisko bramki i Skrajny nie miał szans. Teraz można było mówić już tylko o próbach zdobycia bramki honorowej. Skończyło się jednak źle – w 68. min zawodnicy Vęgorii przejęli futbolówkę przed polem karnym SKS-u, a strzał z dystansu przyniósł piątego gola.
- Mecz kompletnie nie wyszedł, nie ma żadnego usprawiedliwienia – mówi trener zespołu ze Szczytna Marcin Cieślik. – Takiej gry nie da się skomentować, jedynie możemy przeprosić kibiców, że musieli patrzeć na taką grę – szkoleniowiec SKS-u odnosi się do faktu, że transmisję na żywo można było obejrzeć na Facebooku Vęgorii.
Omulew Wielbark – MKS Jeziorany 5:2 (2:2)
0:1 – (4.), 1:1 – Mateusz Abramczyk (8.), 2:1 – Damian Musioł (39.), 2:2 – (45.), 3:2, 4:2 – Mariusz Miłek (57.-k., 85.), 5:2 – Patryk Płoski (89.)
Omulew: Przybysz, Buła (46. Berk), Włodkowski, Gąsiewski, Murawski (70. Cieślik), K. Miłek (68. Remiszewski), M. Miłek, Domżalski (89. Tabaka), Gut (86. Krupiński), Musioł (53. Płoski), Abramczyk.
Omulew odniosła wreszcie dość wysokie zwycięstwo, ale nie przyszło ono wcale łatwo. Goście bardzo szybko objęli prowadzenie. Przy wykonywaniu rzutu wolnego piłka przeszła pod wyskakującym w murze obrońcą, Przybysz nie zareagował i było 0:1. Miejscowi odpowiedzieli po paru minutach, a kolejne sytuacje przyniosły efekt w 39. min. Nie udało się jednak dociągnąć prowadzenia do przerwy. W doliczonym czasie zawodnik z Jezioran przejął na głowę dośrodkowanie i strzałem z 3 m pokonał Przybysza po raz drugi. – W pierwszej połowie Jeziorany jeszcze jako tako wyglądały, ale druga połowa to już nasza dominacja – komentuje trener Omulwi Mariusz Korczakowski. – Rywale mogą mówić o szczęściu, że skończyło się tylko 5:2. Między bramkami na 3:2 i na 4:2 zmarnowaliśmy osiem stuprocentowych sytuacji – wylicza szkoleniowiec zespołu z Wielbarka. Jak przyznaje, obawiał się, że powtórzy się sytuacja z kilku innych meczów, gdy niewykorzystane sytuacje się mściły. Na szczęście w 85. min swoją druga bramkę zdobył M. Miłek, a całość przypieczętował efektownym uderzeniem z ostrego kąta Płoski. Najgorzej sobotni mecz będzie wspominał Murawski, który walcząc o piłkę doznał skomplikowanego złamania ręki i czeka go dłuższe leczenie.

DKS Dobre Miasto – Jurand Barciany 9:0, Cresovia Górowo Iławeckie – Czarni Olecko 1:0, Orlęta Reszel – Kłobuk Mikołajki 4:0, Rominta Gołdap – Victoria Bartoszyce 3:0, Śniardwy Orzysz – Wilczek Wilkowo 3:1, Żagiel Piecki- Łyna Sępopol 3:1.
Mecze zaległe: Łyna Sępopol – Victoria Bartoszyce 0:1, Żagiel Piecki – Czarni Olecko 2:0
Informacje piłkarskie opracował
(gp){/akeebasubs}
