Jazda po drogach powiatowych w sezonie zimowym przypomina jeden wielki horror. – Tam jest totalny syf – alarmuje radna z Pasymia Marianna Tańska. Burmistrz Mius jej uwagi potwierdza w 100%. Żali się przy tym, że jego monity są zupełnie lekceważone przez starostę i podległe mu służby.
Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Pasymiu dużo dyskutowano na temat zimowego utrzymania dróg. Radnych szczególnie zbulwersował stan tych, za które odpowiada powiat. Radna Marianna Tańska opowiadała o tym co przeżyła jadąc przed świętami drogą Pasym – Dźwierzuty. - To woła o pomstę do nieba. Tam była jedna wielka szklana tafla, a w pobliskich rowach co i rusz lądowały pojazdy – relacjonowała radna. Dodawała też, że na drugiej powiatówce do Jedwabna wcale nie było lepiej. – Panował totalny syf – nie kryła zdenerwowania Tańska. Zaapelowała przy tym do burmistrza o natychmiastową interwencję u władz starostwa, aby więcej taka sytuacja się nie powtórzyła. - Mamy przecież XXI wiek. Nasze drogi powinny być przejezdne dla wszystkich, a nie tylko kamikadze – uzasadniała swój wniosek.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jej słowa wcale nie zaskoczyły burmistrza. – Potwierdzam w 100%, to co mówi radna. Na drogach powiatowych przed świętami było jedno wielkie lodowisko. Także na skrzyżowaniach, zakrętach i podjazdach, gdzie obowiązkowo powinno sypać się piach – mówił Bernard Mius. Żalił sie przy tym, że jego wielokrotne interwencje u starosty i podległych mu służb nie odnoszą żadnego skutku. – Zupełnie nie reagują. Podchodzą do naszego problemu bez jakiejkolwiek powagi.
Co na to starosta?
- Stan naszych dróg pozostawia jeszcze sporo do życzenia – przyznaje Jarosław Matłach. Dodaje, że działania służb determinują skromne finanse. - Robimy co możemy, ale każdy musi sobie zdać sprawę, że droga powiatowa nie będzie nigdy tak odśnieżona jak krajowa.
(o)
{/akeebasubs}
