Motoryzacyjne cudeńka budzą zachwyt wielu osób, jednak w przypadku szczycieńskiego licealisty Patryka Wróbla podziw przerodził się w wielką, życiową pasję. Od ośmiu lat fotografuje on uchwycone w przestrzeni miejskiej luksusowe auta, a efekty swoich „łowów” prezentuje na założonej przez siebie stronie internetowej. Wiele bardzo rzadkich egzemplarzy uwiecznił na ulicach Szczytna.
NIEZWYKŁE HOBBY
Patryk Wróbel, uczeń I klasy liceum ogólnokształcącego w Zespole Szkół nr 3 w Szczytnie, ma nietypową pasję. W wolnym czasie zajmuje się fotografowaniem rzadkich, luksusowych, bądź zabytkowych samochodów w przestrzeni miejskiej. To hobby, zwane car spottingiem, jest u nas wciąż mało znane. Osoby, które je realizują, nazywane są car spotterami. W przypadku Patryka wszystko zaczęło się osiem lat temu. Wtedy wykonał swoje pierwsze zdjęcie samochodu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
AMERYKAŃSKI GUST
Wiele zdjęć luksusowych aut Patryk wykonał w Szczytnie. To może dziwić, bo na co dzień stolica powiatu raczej nie kojarzy się z bogactwem i przepychem. Większość samochodów sfotografowanych w Szczytnie należy do osób, które są w mieście tylko przejazdem i zatrzymują się tu tylko na chwilę. - Część ich posiadaczy najczęściej jest akurat w drodze do Mikołajek, nad wielkie jeziora mazurskie – zauważa Patryk. Najbardziej obfitym w ciekawe ujęcia okresem jest sezon wakacyjny. – Wtedy zdarza się, że w ciągu jednego dnia wykonam 8 zdjęć – chwali się. Wśród uchwyconych przez niego egzemplarzy są też i takie, które należą do mieszkańców Szczytna lub powiatu. Jakie gusta mają ich właściciele? – Lubują się głównie w amerykańskich markach. Można u nas spotkać dwa chevrolety camaro, dodge’a challengera, oldsmobile czy corvettę – wylicza nasz rozmówca.
TAJEMNICZE LAMBORGHINI
Patryk podczas „łowów” w Szczytnie, uchwycił w swoim obiektywie prawdziwe perełki, których zazdroszczą mu koledzy z dużych miast. Można do nich zaliczyć m.in. lamborghini aventadora Lp 700-4 Pirelli edition. To jedno z zaledwie 100 aut wyprodukowanych z okazji 100-lecia współpracy firmy oponiarskiej ze słynną włoską marką. Pojawiające się dość regularnie w letnie weekendy na ulicach Szczytna auto owiane jest aurą tajemniczości. Car spotterzy spekulują, do kogo może ono należeć. – Choć samochód zarejestrowano w Warszawie, to tam nie jest widywany i w stolicy jeszcze nikt go nie sfotografował – mówi z dumą Patryk, któremu ta sztuka się udała, i to w mazurskim miasteczku.
Kolejnym rzadkim egzemplarzem, który uwiecznił na pl. Juranda jest zabytkowy morgan. – Są to w całości wytwarzane ręcznie z drewna samochody produkowane od 1935 r. – wyjaśnia.
REFLEKS I ADRENALINA
Swoje hobby Patryk porównuje do łowienia ryb. – Człowiek niekoniecznie idzie wędkować, aby coś złowić, ale po to, by wypocząć nad wodą – zauważa. Najczęściej wyrusza na „łowy” w weekendy, bo w dni powszednie nie ma na to zbyt wiele czasu ze względu na naukę. Zazwyczaj jego wyprawa w poszukiwaniu samochodów trwa około czterech godzin. Nie wszystkie auta, które na pierwszy rzut oka wydają się ciekawe, są obiektem zainteresowania car spotterów. Mają oni bowiem swoją listę samochodów zawierającą wyznaczniki ich atrakcyjności. – Jeśli chodzi o pojazdy zabytkowe, to nie fotografuję na przykład fiatów 125 i 126p. Są to wprawdzie zabytki, ale na listę się „nie łapią” – tłumaczy Patryk.
Uprawienie car spottingu wiąże się z dużymi emocjami. Fotografujący najczęściej ma bardzo mało czasu na wykonanie profesjonalnego zdjęcia, bo auta zwykle albo są w ruchu. Dlatego trzeba mieć niezły refleks, a czasem nawet być dobrym sprinterem, aby podbiec do danego pojazdu i zdążyć go uwiecznić. – To niesamowita adrenalina. Trzeba też znaleźć złoty środek pomiędzy emocjami towarzyszącymi podziwianiu auta, a technicznym aspektem robienia zdjęcia – mówi Patryk.
Jego hobby wywołuje również pewne kontrowersje. Car spotterzy fotografują luksusowe, rzadko spotykane samochody, a nie wszyscy właściciele tego sobie życzą. – Czasem reakcje są skrajne – przyznaje Patryk. – Na szczęście tylko dwa razy spotkałem się z nieprzyjemnymi zachowaniami właścicieli. Częściej są to pozytywne reakcje. Niektórzy proszą tylko o to, aby usunąć na zdjęciu rejestrację auta – dodaje. Jego zdaniem jeśli ktoś decyduje się na zakup pojazdu wartego kilka milionów złotych, czy nawet euro, to musi się liczyć z tym, że będzie ono wzbudzało zainteresowanie i ciekawość.
OKO W OKO Z MAŁYSZEM
Prowadzenie strony internetowej poświęconej car spottingowi dało Patrykowi możliwość udziału w największych imprezach motoryzacyjnych w Polsce, takich jak Poznań Motor Show, Warsaw Motor Show czy Verva Street Raising. Tam na bieżąco śledzi najnowsze trendy oraz ma okazję podziwiać rzadkie egzemplarze, zanim te trafią do sprzedaży. Udział w tych wydarzeniach to również możliwość wymiany doświadczeń z innymi pasjonatami, a także sposobność do poznania wielu osobistości związanych z motoryzacją. Patryk spotkał podczas tych imprez m.in. Adama Małysza i Rafała Sonika.
Jakie ma rady dla początkujących car spotterów? – Najlepsze miejs ca do „łowów” to oczywiście ruchliwe ulice w dużych miastach. Ale i w ciemnych zaułkach można spotkać niespodzianki, które nas zachwycą – odpowiada Patryk.
Ewa Kułakowska
Zdjęcia wykonane przez Patryka można obejrzeć na stronach: Car Spotting Szczytno, a także Patryk Wróbel – Automotive Photography.{/akeebasubs}
