Idea funduszu sołeckiego zdobywa coraz więcej zwolenników. W przyszłym roku, po raz pierwszy w powiecie szczycieńskim, do jego realizacji przystąpi większość gmin. Wśród nich zadebiutuje samorząd rozoski. Rozmawiamy o tym z wójtem Zbigniewem Kudrzyckim.

 Ludzie sami zdecydują- Od przyszłego roku w budżecie gminy Rozogi po raz pierwszy w historii zostanie wydzielony fundusz sołecki. Co za tym przemówiło, przecież dla części samorządów stanowi on prawdziwą kulę u nogi?

- Fundusz sołecki to pewien rodzaj partycypacji społeczeństwa w sprawowaniu władzy i decydowania o tym, co się dzieje konkretnie w ich wiosce, społeczeństwie. To też pewna możliwość pobudzenia aktywności społecznej.

- Wprowadzenie funduszu znalazło się w pańskim programie wyborczym. Czy wszyscy dali się do niego przekonać?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

 

- O takim zamiarze informowałem mieszkańców podczas niedawno zakończonych wyborów w sołectwach. W większości reakcje były pozytywne.

- W gminach, w których fundusz sołecki nie będzie wydzielony, pojawiały się głosy sołtysów obawiających się dodatkowych obowiązków. Przekonywali, że wszystko spadnie na ich barki, a inni będą się tylko przyglądać.

- W gminie Rozogi przyjęliśmy koncepcję, że każdemu sołectwu, które przystąpi do funduszu z pomocą przyjdzie wyznaczony pracownik urzędu. On będzie miał merytoryczny nadzór nad realizacją zadania zgodnie z przepisami prawa. Sołtysi na pewno nie zostaną pozostawieni sami sobie.

- To co głównie spadnie na barki mieszkańców sołectwa?

- Będą musieli tylko określić na jakie cele chcą przeznaczyć środki i następnie to zrealizować.

- Często znaczący wpływ na decyzję o nieprzystępowaniu do funduszu sołeckiego mają negatywne opinie wydziałów finansowych poszczególnych urzędów. Nie chcą po prostu mieć dodatkowej roboty.

- To prawda, że trzeba będzie poświęcić trochę na to czasu. Myślę jednak, że warto w tym przypadku wykonać więcej pracy. Nie bez znaczenia jest i to, że będziemy mogli odzyskać z budżetu państwa 20-30% wydatkowanych środków.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}