Sąd Apelacyjny w Białymstoku uchylił wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie, który orzekł, że Adam Krzyśków złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Na skutek apelacji prokuratorów z białostockiego IPN, proces lustracyjny byłego posła ruszy w olsztyńskim sądzie od nowa.
Proces lustracyjny Adama Krzyśkowa rozpoczął się przed ponad dwoma laty, kiedy był on jeszcze posłem. Oddziałowe Biuro Lustracyjne IPN w Białymstoku skierowało do Sądu Okręgowego w Olsztynie wniosek o wydanie przez sąd orzeczenia stwierdzającego, że złożył on niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Prokuratura zarzucała Krzyśkowowi, że zataił w nim informację o współpracy z Wojskową Służbą Wewnętrzną. Jako TW „Alek” miał uczestniczyć m.in. w operacji kontrwywiadowczej i pobierać za to wynagrodzenie, a także donosić na młodych żołnierzy.
NIE DONOSIŁEM
Krzyśków od początku temu zaprzeczał. - To bzdury. Będąc instruktorem zawodu uczyłem ich pracy na koparkach i innym sprzęcie budowlanym. Przed zmianą turnusu, który trwał dwa miesiące byłem wzywany do oficera. On mi mówił: Panie podchorąży, mam obowiązek pouczyć pana, że będą tu nowi ludzie. Jak pan coś zauważy, usłyszy, proszę mi meldować. Ja na to: Oczywiście, panie kapitanie, będę meldował. Za dwa miesiące turnus się zmieniał i sytuacja się powtarzała - mówił w wywiadzie dla „Kurka”.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Na nikogo Pan nie doniósł?
- Na nikogo. Podpisywałem tylko oświadczenie, że zachowam w tajemnicy rozmowę z oficerem. W sumie odbyłem ich cztery. To wszystko.
- Obciążają Pana zeznania oficera SKW.
- Tak, on zeznaje, że wszystko pamięta doskonale, rozpoznaje mnie na fotografii i twierdzi, że ja byłem tajnym współpracownikiem. To wydaje się być dość dziwne z uwagi na fakt, że przesłuchiwanie tego świadka odbyło się dopiero po moim przesłuchaniu. Zastanawiające, że chociaż od zdarzenia minęło już 26 lat, a ten pan miał co roku kontakt z 1,5- 2,0 tysiącami żołnierzy, to tak doskonale zapamiętał akurat moją osobę.
- Po co ten oficer miałby to wszystko wymyślać?
- Podchorąży to był potencjalnie najlepszy materiał na tajnego współpracownika, a za to pan oficer dostawał premie.
Adam Krzyśków, wówczas i dziś prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, został oczyszczony z zarzutu kłamstwa lustracyjnego przez sąd I instancji. Mowy końcowe i uzasadnienie wyroku wygłaszane były za zamkniętymi drzwiami ze względu na zawarte w nich tajne treści.
Po ogłoszeniu wyroku Krzyśków nie krył satysfakcji. - Nie spodziewałem się innego wyroku. Było to dla mnie doświadczenie bardzo ciężkie, bo najtrudniejsze w życiu – mówił zaraz po opuszczaniu sali rozpraw.
ZASKOCZONY PROKURATOR
Z kolei prokurator Andrzej Ostapa, naczelnik oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Białymstoku zapowiedział złożenie apelacji: - W ocenie urzędu prokuratorskiego te dowody, które zostały zgromadzone i przeprowadzone, upoważniają do stwierdzenia, że to oświadczenie było niezgodne z prawdą. Wyrok sądu jest odmienny i jestem zaskoczony zaprezentowaną argumentacją – mówił prokurator
Sąd Apelacyjny w Białymstoku na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu uznał apelację prokuratury. Uchylił wyrok pierwszej instancji i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w Olsztynie do ponownego rozpoznania.
- Mogę tylko wyrazić nadzieję, że teraz ta cała procedura nie będzie trwała kolejne 2 lata – komentuje decyzję białostockiego sądu Adam Krzysków. - To nie jest przyjemne. W toku postępowania wykazaliśmy, że dokumentacja była fałszowana i sąd okręgowy to potwierdził. Sąd w Białymstoku uznał, że trzeba coś tam jeszcze sprawdzić. A w tej sprawie nie ma żadnych dowodów czy dokumentów wskazujących na to, bym podpisał cokolwiek.
Krzyśków przyznaje, że wszczęty 3 lata temu proces lustracyjny sprawił, że zrezygnował z ubiegania się się o mandat posła na kolejną kadencję, by nie zaszkodzić całej liście PSL. Jeśli sprawa znajdzie swoje ostateczne rozstrzygnięcie przed kolejnymi wyborami, zapowiada, że będzie ubiegał się o powrót do ław poselskich.
(o)
{/akeebasubs}
