Teresa i Mieczysław Blochowie, schorowani, bezdomni małżonkowie, którzy mieszkali w walącej się hydroforni na kolonii Małszewa, spędzą zimę w godziwych warunkach. Po interwencji m.in. „Kurka Mazurskiego”, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Jedwabnie znalazł im miejsce w specjalistycznej placówce w Arklitach pod Kętrzynem.

Mają schronienie na zimę
Państwo Teresa i Mieczysław Blochowie spędzą zimę w specjalistycznym ośrodku pod Kętrzynem

OBRAZ NĘDZY I ROZPACZY

O sprawie państwa Teresy i Mieczysława Blochów pisaliśmy miesiąc temu. Pochodzący z gminy Pasym małżonkowie wskutek konfliktów rodzinnych wiele lat temu stracili dach nad głową. Pozbawieni domów, osiedlili się na oddalonej od ludzkich siedzib kolonii Małszewa. Przez ostatnie lata koczowali w starej, nieczynnej hydroforni. Budynek, pomimo prowizorycznych remontów prowadzonych przez pana Mieczysława, nie nadawał się do zamieszkiwania. Małżonkowie gnieździli się w jednym, ciasnym pomieszczeniu służącym im także za kuchnię. Nie było tu ani łazienki, ani ubikacji, brakowało także podstawowych mediów, takich jak woda, prąd i gaz. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniał przeciekający dach i lejąca się do środka woda.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Nic dziwnego, że w pomieszczeniu zajmowanym przez Blochów panowała wilgoć, a na ścianach rozrósł się potężny grzyb. Co prawda ogrzewali swoje prowizoryczne lokum piecykiem typu „koza”, ale w przypadku tęgich mrozów takie źródło ciepła by nie wystarczyło. Trudną sytuację państwa Teresy i Mieczysława pogarsza jeszcze ich stan zdrowia. Oboje są mocno schorowani i mają problemy z poruszaniem. Kobieta cierpi m.in. na zwyrodnienie kręgosłupa, przez co każdy ruch sprawia jej niewyobrażalny ból. Z kolei jej małżonek ma uszkodzone biodro i kolano.

MAJĄ WSZYSTKO, CO TRZEBA

Rok temu na czas zimy Blochowie trafili do schroniska dla bezdomnych w Marwałdzie. Czas tam spędzony wspominają jednak nie najlepiej. Narzekali, że choć są małżeństwem, to zostali rozdzieleni. Dla pani Teresy poważnym problemem były też bariery architektoniczne w placówce. Niezadowoleni z pobytu w Marwałdzie Blochowie wiosną powrócili na „stare śmieci”. Co gorsza, zapowiedzieli, że już nigdy nie pójdą do podobnego schroniska. Tymczasem, w obliczu nadchodzącej zimy, ich sytuacja znów stawała się coraz bardziej dramatyczna. Po artykule w „Kurku” małżonków odwiedziła ekipa jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych. Wtedy, przed kamerą, pan Mieczysław, nakłoniony przez pracownicę GOPS-u w Jedwabnie, co prawda niechętnie, ale zgodził się na umieszczenie w placówce dla bezdomnych. Dzięki zaangażowaniu ośrodka pomocy, udało się znaleźć małżonkom miejsce w Arklitach pod Kętrzynem. – Nie jest to typowe schronisko dla bezdomnych, al e placówka specjalistyczna, ukierunkowana na osoby chore – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. Blochowie, w towarzystwie pracownicy GOPS-u, wyjechali do Arklit w miniony czwartek. Dojazd zorganizowała im gmina Jedwabno, ale koszty pobytu ma pokrywać gmina Pasym, z której pochodzą. – Ośrodek, w odróżnie niu od Marwałdu, jest mały, bo mieszka w nim około 30 osób. Państwo Blochowie mają tam wszystko, czego im potrzeba – zapewnia Krystyna Zadworna, pracownik socjalny GOPS w Jedwabnie, która towarzyszyła małżonkom w drodze do Arklit. Według niej państwo Teresa i Mieczysłw po dotarciu na miejsce nie żałowali swojej decyzji, tym bardziej, że zostali serdecznie przywitani przez pozostałych mieszkańców. – Aż się popłakali ze wzruszenia – relacjonuje Krystyna Zadworna. Liczy na to, że małżonkowie zamieszkają tam na dłużej i nie wrócą już do Małszewa. To zresztą będzie raczej niemożliwe, bo po reportażu w telewizji odnalazł się mieszkający w Poznaniu właściciel terenu, na którym znajduje się hydrofornia. – Był już na miejscu i zobowiązał się do zabezpieczenia nieruchomości zajmowanej dotąd przez dzikich lokatorów – mówi wójt Ambroziak. Gmina z kolei zajmie się uprzątnięciem resztek „dobytku” Blochów, którzy nagromadzili tam mnóstwo bezużytecznych często przedmiotów. – Cieszę się, że temat został załatwiony przed nadejściem zimy. Ci ludzie są coraz bardziej schorowani i nie powinni w ż adnym razie mieszkać w tak złych warunkach, lecz przebywać w miejscu, gdzie mogą liczyć na pomoc i opiekę medyczną – nie kryje zadowolenia Ambroziak.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}