Tydzień temu, w czwartek, skorzystałem z zaproszenia na wernisaż wystawy malarstwa Elżbiety Białczak. Ekspozycję zaprezentowano w Miejskim Domu Kultury, a jej uroczyste otwarcie miało wyjątkowo wzruszający charakter. Właściwie rodzinny. Elżbieta Białczak jest nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 6 w Szczytnie. Wcześniej uczyła w „trójce”.
Będąc znakomitą malarką potrafiła, na przestrzeni lat, zaszczepić wielu dzieciakom zamiłowanie do sztuki. Niektóre z nich nie poprzestały na szkolnym wychowaniu plastycznym i kontynuowały artystyczne wykształcenie na wyższych uczelniach. I oto w czwartkowy wieczór przyjechała do MDK, z różnych stron, cała grupa dorosłych już dzisiaj artystów, niegdysiejszych uczniów Elżbiety Białczak. Całkiem spora rodzinka. Warto dodać, że organizatorka wystawy Kasia Wolicka Kozak, znakomita artystka, instruktorka plastyki w szczycieńskim MDK, to także była uczennica bohaterki wieczoru. Trzeba przyznać, że Elżbieta Białczak obdarzona jest niezwykłą umiejętnością wyławiania talentów spośród swoich podopiecznych.
Elżbieta Białczak urodziła się we wsi Gaczyska, w powiecie ostrołęckim. Podczas wernisażu opowiadała o swoim rodzinnym domu, który stał dość daleko od pozostałych zabudowań. Wokół, w promieniu kilometra, sama natura, którą szczerze pokochała. Mówiła do siebie „to wszystko moje” i starała się uwiecznić na papierze to, co widziała. Szczery zachwyt przyrodą to podstawa i esencja jej sztuki.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W roku 1990 Elżbieta Białczak ukończyła studia na Wydziale Sztuk Pięknych Toruńskiego Uniwersytetu. Dyplom uzyskała w pracowni profesora Mieczysława Wiśniewskiego. Był to znakomity akademicki nauczyciel. Sam kształcił się w Toruniu w latach 1949 - 1954. Później pozostał na uczelni jako wykładowca i z czasem awansował na profesora. Kiedy studiowała w Toruniu Elżbieta Białczak, profesor był już niemal legendą Wydziału Sztuk Pięknych.
Na wystawie w Miejskim Domu Kultury zaprezentowano 34 obrazy artystki. Wybrane z całego okresu twórczości. Możemy podziwiać zarówno jej etiudy studenckie, czyli namalowane w technice olejnej martwe natury, jak i późniejsze, akrylowe obrazy. Te pierwsze stonowane w barwach, bardzo akademickie. Te następne swobodne, wręcz „rozszalałe” kolorystycznie. Przy okazji napiszę kilka słów na temat malarskich technik - olejnej i akrylowej, ponieważ sądzę, że niewiele osób spoza branży rozróżnia owe techniki. Farby akrylowe powstały zaledwie sto lat temu, wraz z wynalezieniem tworzyw sztucznych, jako stosunkowo tani substytut farb olejnych. Co do dawnej, tradycyjnej techniki, to najstarsze znane nam malowidła, odnalezione na terenie Chin i Afganistanu, pochodzą z piątego wieku. Malarstwo olejne polega na trwałym wiązaniu pigmentów przez wysychanie oleju, użytego jako rozcieńczalnik. To wysychanie może trwać bardzo długo. Nawet do dwóch, trzech tygodni. Natomiast farby akrylowe rozcieńcza się wodą i schną one błyskawicznie. Uważa się, że obrazy nimi malowane są równie odporne na wilgoć i środki chemiczne jak tradycyjne „oleje”. Czyli, że przetrwają wieki. Zapewne tak, choć sceptycy uważają, że zbyt mało czasu upłynęło, aby mieć co do tego pewność.
Wróćmy do malarstwa Elżbiety Białczak. Kontakt z jej obrazami to kontakt z przyrodą. Każdy z nich powstał w plenerze, w konkretnym miejscu. Szczególnie zafascynowały mnie takie dzieła jak „Ogród na rozstajach” namalowany w Małopolsce, czy przepiękna kolorystycznie „Jabłonka” powstała w Busku Zdroju. Także imponująca światłem aleja pośród drzew - wspomnienie z Pieniężna oraz szczycieńskie nasturcje. Ale najbardziej ze wszystkich zachwyciła mnie jarzębina, która ponoć rośnie na podwórku artystki.
Uważam za wspaniałe, że tej klasy artystka uczy młodzież. Poza pracą w szkole jest ona także inicjatorką pozaszkolnych zajęć plastycznych, jak choćby malarskie, coroczne plenery w zabytkowej chacie mazurskiej, które prowadzi od kilkunastu już lat. Imponują mi artyści, którzy tworzą nie dla splendoru i pieniędzy, ale wyłącznie z potrzeby serca i poczucia misji. A przy tym swoim talentem potrafią dzielić się z innymi.
Zachęcam do odwiedzenia wystawy.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
