Rozmowa z nową radną Anną Lorenz

Mam politykę we krwi
Radna Anna Lorenz: - Lubię angażować się w życie społeczne i współpracować z ludźmi

- Nie mając jeszcze 30 lat została pani wybrana na radną. To raczej rzadki przypadek w szczycieńskich samorządach. Co panią skłoniło do kandydowania w wyborach uzupełniających do Rady Gminy Dźwierzuty?

- Lubię angażować się w życie społeczne i współpracować z ludźmi. Nie potrafię też obojętnie przejść obok ludzkiej krzywdy. Poza tym mam politykę we krwi. Mój wuj Janusz Lorenz był wojewodą i senatorem, tata - radnym gminnym i kandydatem na wójta, mama – sołtysem, a brat – radnym.

-  Brat nie zagrzał zbyt długo miejsca w Radzie Gminy. Stracił mandat, bo zapomniał złożyć oświadczenie majątkowe w wymaganym terminie. Mocną dostał od rodziny burę?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Nie, broń Boże. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Każdy może o czymś zapomnieć. Nie rozpamiętywaliśmy w rodzinie tego zbyt długo.

- Zapowiadał, że będzie chciał wrócić do rady .

- Ostatecznie postanowił się poświęcić prowadzeniu gospodarstwa rolnego. W przypadku naszej rodziny jest ono pokoleniowe i rozbudowane o ekoagroturystykę. Artur zajmuje się hodowlą bydła, rodzice prowadzą sklep i wynajmują pokoje.

- A pani?

- Moim głównym zajęciem jest obecnie wychowywanie 16-miesięcznego synka Aleksandra. Mimo to znajduję czas na wspieranie rodziny w prowadzeniu gospodarstwa. Zajmuję się marketingiem, jestem po studiach administracyjnych.

- Czy praca w samorządzie nie będzie, w tej sytuacji, dla pani zbyt dużym obciążeniem?

- Mogę liczyć w każdej chwili na pomoc najbliższych członków rodziny. Dziecko nie potrzebuje mojej stałej obecności.

- Zanim zdecydowała się pani na udział w wyborach do Rady Gminy, dwukrotnie ubiegała się pani o mandat w samorządzie wojewódzkim, a raz nawet w sejmie. Startowała pani wówczas w barwach SLD, a teraz bez szyldu politycznego. Dlaczego?

- W przypadku wyborów do samorządu ludzie patrzą na człowieka poprzez jego osobowość, a nie przynależność partyjną. Chcę ze wszystkimi żyć w zgodzie i współpracować.

- Jakie sprawy będą dla pani, jako radnej, najważniejsze?

- Kluczową sprawą są drogi gminne. Rolnicy, prowadzący gospodarstwa na terenach kolonijnych, narzekają na fatalny dojazd do swoich posesji. Trzeba im pomóc. Poza tym oczkiem w głowie mieszkańców Sąpłat jest jezioro, z którego systematycznie ubywa wody. Trzeba podjąć działania, które zatrzymają ten proces. Te i inne jeszcze potrzeby mieszkańców mojego okręgu będę chciała przeforsować na forum Rady Gminy.

- Wkrótce pewnie pani usłyszy od wójt czy skarbnik, że budżet jest napięty i są pilniejsze wydatki.

- Jeżeli nie znajdą się środki na te zadania w najbliższym budżecie, będę konsekwentnie wracała do tematu przy następnej okazji. Czuję bowiem odpowiedzialność wobec mieszkańców sołectw Sąpłaty i Łupowo, którzy mi zaufali i których reprezentuję w Radzie Gminy.

Rozmawiał:

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}