Maraton Juranda będzie świętował w tym roku swój jubileusz. Na ostatni weekend maja zaplanowano trzydziestą edycję tej jednej z najstarszych imprez biegowych w Polsce.

Maraton z jubileuszem
Reaktywowany Maraton Juranda cieszy się niemałym zainteresowaniem

Maratony w naszym kraju organizuje się od 1924 roku, ale z tych, które dotrwały do naszych czasów, bardziej wiekowe od biegu szczycieńskiego są tylko dwa: w Dębnie i Warszawie. Pomysł organizowania maratonu w Szczytnie zrodził się na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Historii i teraźniejszości szczycieńskiego biegania poświęcone było ubiegłotygodniowe spotkanie w MDK-u. Uczestniczyły w nim władze samorządowe. Nie zabrakło również sponsorów.

O początkach Maratonu Juranda opowiadali dwaj jego zasłużeni organizatorzy: Wiesław Siurnicki i Henryk Sienkiewicz. Wszystko zaczęło się od Biegu Juranda na dystansie 31 km, a trasa prowadziła ze Spychowa do Szczytna.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Impreza towarzyszyła Dniom Szczytna. Uczestniczyło w niej 19 biegaczy, w tym przyszły (z ówczesnej perspektywy) burmistrz Szczytna Paweł Bielinowicz. – Zawodnicy sugerowali, że może dobrze byłoby w przyszłości zorganizować historyczny maraton na pełnym dystansie – wspominał Wiesław Siurnicki. Plany przekuto w czyny i do Szczytna zaczęło przyjeżdżać na Maraton Juranda coraz więcej miłośników biegania – nie tylko z Polski. W kolejnych edycjach, na zmieniających się trasach, mieliśmy m.in. zawodników: biegnących boso, w samych skarpetkach, jadących na rolkach, wózkach czy liczących sporo ponad 70 wiosen. W jednej z edycji uczestniczył również obecny burmistrz Krzysztof Mańkowski. Podczas spotkania w MDK-u doprecyzował on jednak tę informację. – Brałem udział dwa razy – pierwszy i ostatni – żartobliwie odniósł się do swojej próby na dystansie 42 km 195 m.

Z czasem na etapie przygotowań biegowej imprezy zaczęły się pojawiać problemy finansowo-logistyczne i organizatorzy, wywodzący się spod znaku dawnego TKKF-u, postanowili zakończyć przygodę z Maratonem Juranda. Stało się to w roku 2008. Na linii startu stanęło wtedy około 60 zawodników. Był to maraton nr 27. Potrzeba było kilku lat, by pojawiła się grupa aktywistów pragnących wskrzesić tę imprezę z tradycjami. Głównym organizatorem został klub Jurund Szczytno, a swoim wsparciem służyła (i służy dotychczas) część osób związanych z wcześniejszymi edycjami maratonu. Dawną nazwę biegu zachowano i w 2017 roku można było przeprowadzić z powodzeniem XXVIII Maraton Juranda. Bieg odłączono (także w kalendarzu) od szczycieńskich Dni i Nocy, a impreza, wzbogacona o biegi dodatkowe, odbyła się w maju. Do mety maratonu dobiegły 222 osoby.

Podczas spotkania w MDK-u nagrodzono dwie osoby wciąż pomocne przy organizacji maratonu: Wiesława Siurnickiego (z lewej) i Stanisława Stefanowicza (w środku). Wręczał je obecny dyrektor biegu Henryk Sienkiewicz

- Naszą ambicją jest, żeby w tym roku udział wzięło 950 do 1000 osób – tłumaczył prezes Jurunda Józef Zdunek, mając na myśli także biegi towarzyszące. W tej chwili lista zapisanych na maraton biegaczy liczy 200 nazwisk. Sporo na niej zawodników spoza Polski.

Miejscy włodarze chcieliby, aby na pierwszym stopniu podium stanął wreszcie szczytnianin. Do tej pory wygrywali zawsze przyjezdni. Adam Mierzejewski ze stowarzyszenia „Przyjazne Spychowo”, odtwórca roli Juranda nie tylko podczas cyklicznej imprezy w Spychowie, ale również w reaktywowanym maratonie, marzy o tym, by bieg główny zaczynał się właśnie w jego miejscowości. Kolejna edycja to jednak wytyczona już jakiś czas temu trasa: Szczytno-Rudka - Wawrochy - Gawrzyjałki - Lipowiec - Wawrochy - Rudka - Szczytno, ze startem i metą na placu Juranda. Nowością jest dwudniowy charakter imprezy: w sobotnie popołudnie 25 maja swoje biegi będą mieli młodsi, w niedzielę rano na linii startu staną maratończycy i uczestnicy Dychy Jurandówny. Ciekawym urozmaiceniem sobotniej części sportowej rywalizacji będzie bieg dla rodziców. By zrobić rundę wokół mniejszego ze szczycieńskich jezior i pokonać milę, będą musieli włożyć… kapcie.

(gp){/akeebasubs}