W gminie Wielbark dochodzi do przypadków znęcania się nad zwierzętami gospodarskimi. W tym roku odnotowano już dwie takie sytuacje. Lepszy jest za to los psów, które coraz częściej trafiają do adopcji, znajdując nowe domy za granicą lub w dużych miastach.

Marna dola zwierząt
W tym roku na terenie gminy Wielbark miały miejsce już dwie interwencje dotyczące złego traktowania zwierząt gospodarskich

Wielbarscy radni uchwalili coroczny program opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Na jego realizację przewidziano w budżecie 55 tys. złotych. Zgodnie z nim, bezdomne psy i koty trafiają do schroniska „Nadzieja” w Napierkach. Z placówką tą samorząd ma podpisaną wieloletnią umowę.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Obecnie przebywa tam kilkanaście psów z gminy Wielbark. - Schronisko jest wizytowane przez naszych pracowników dwa razy w roku. Sprawdzają oni panujące tam warunki – informuje burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka.

Gmina płaci również za sterylizację i kastrację zwierząt, czasem nawet osobom fizycznym, których na to nie stać. Zdaniem burmistrza, bardzo dobrze funkcjonuje poszukiwanie nowych domów czworonogom. - W ubiegłym roku psy od nas trafiały do adopcji za granicę, nie mówiąc już o dużych miastach, takich jak Gdańsk, Łódź czy Warszawa – cieszy się Grzegorz Zapadka.

O ile los domowych pupili się poprawia, to nie można tego samego powiedzieć o zwierzętach gospodarskich. - Tu niestety co i rusz mamy problemy – przyznaje włodarz. Dodaje, że w tym roku odbyły się już dwie interwencje dotyczące złego traktowania inwentarza. W przypadku jednej z nich, w Piwnicach Wielkich, na koszt gminy trzeba było uśpić cztery skrajnie zaniedbane krowy. - Były to leżące sztuki, a zgodnie ze wskazaniami weterynarzy, jeśli po trzech dniach leczenia nie ma poprawy, to takie zwierzę się usypia – tłumaczy burmistrz.

(ew){/akeebasubs}