Niedawnym wyborom do Izb Rolniczych towarzyszyła bardzo niska frekwencja. Trudno się dziwić, skoro na listach wyborców znalazły się osoby nieżyjące już od kilku lat. Zabrakło natomiast na nich uprawnionych do głosowania.

Martwe dusze na listachPRZYKRA SYTUACJA

Bałagan na listach w niedawnych wyborach do Izb Rolniczych ujawnia radna gminy Pasym Hanna Gryczka. Zasiadając w składzie komisji wyborczej, mogła się naocznie przekonać, że na listach uprawnionych do głosowania były osoby nieżyjące już od kilku lat. Zabrakło na nich natomiast miejsca dla co najmniej kilku żyjących. Poirytowani odchodzili z lokalu wyborczego „z kwitkiem”.

Radna apeluje do władz gminy, aby przyjrzały się spisowi wyborców. - Na jesieni mamy kolejne wybory i dobrze byłoby uniknąć powtórki tej przykrej sytuacji – uważa Hanna Gryczka.

SPECJALNY PROGRAM

Spis wyborców do Izb Rolniczych był przygotowywany w referacie finansowym, kierowanym przez skarbnika Arkadiusza Młyńczaka. Cztery lata temu dla ułatwienia sobie pracy urząd zakupił specjalny program z modułem dotyczącym wyborów do Izb Rolniczych, który automatycznie pobiera dane z modułów podatkowych.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Dzięki temu identyfikowani są uprawnieni do głosowania podatnicy podatku rolnego. Skarbnik przyznaje jednak, że urzędnicy nie mają wpływu na to, kto ostatecznie na listach wyborców jest umieszczony. - Nie dokonuje się analizy pod kątem, czy ktoś żyje, czy nie. Brane są dane z automatu – tłumaczy. - Jeśli trwa postępowanie spadkowe, to osoby zmarłe dalej funkcjonują u nas jako podatnicy podatku rolnego i są na listach. Według skarbnika, część winy ponoszą sami podatnicy, którzy nie wywiązują się z nałożonego na nich obowiązku dokonywania zmian w deklaracjach podatkowych. Poza tym nie sprawdzają tego, czy są ujęci w spisie wyborców, który jest wyłożony do wglądu na 14 dni przed wyborami.

NIEPRZEKONANA RADNA

Argumenty skarbnika nie przekonują radnej Gryczki. Jako przykład podaje sytuację z jej rodziny. - Nieżyjący już od kilku lat ojciec jeszcze za życia przepisał gospodarstwo na syna. I co ciekawe na liście uprawnionych do głosowania ojciec był, a syn – nie – mówi radna. Opowiada też, jak do komisji przyszli małżonkowie, którzy brali już udział w wyborach do Izb Rolniczych w poprzednich latach, a teraz zabrakło ich w spisie.

Może powinni sprawdzić wcześniej, czy są na liście? - Po co? Przecież nie mieli podstaw do tego, żeby sądzić, że ktoś ich wykreśli z listy wyborców - odpowiada radna.

(o){/akeebasubs}