WYCIECZKI I GOŚCIE

Od 18 kwietnia 1946 r. Mazurski Uniwersytet Ludowy swoją siedzibę miał w Rudziskach Pasymskich.

Mazurski Uniwersytet Ludowy cz.3
Mazurski Uniwersytet Ludowy w Rudziskach Pasymskich

Jednym ze sposobów budzenia przywiązania do Polski wśród wychowanków MUL-u były wycieczki do innych regionów Polski. Pierwszą udało się zorganizować w 1947 r. W połowie lipca odbyła się wspólna wycieczka MUL i WUL. Wychowankowie zwiedzili m. in. Kraków i zrujnowaną Warszawę. Młodzież była zachwycona. Zdawała pytanie: – „Dlaczego takich dobrych ludzi nie ma u nas na Mazurach”.

MUL odwiedzali bardzo liczni goście, między innymi dziennikarze, pisarze i działacze społeczni. Odwiedziny te odgrywały bardzo ważną rolę w procesie repolonizacji. Tak ich znaczenie przedstawiała żona Karola Małłka: Staraliśmy się pokazać im Polskę od najlepszej strony. Od strony ludzi uczciwych, dobrych i mądrych, bo to tylko było w stanie skutecznie zwalczyć system uprzedzeń, wybudowanych przez Niemców, i zatrzeć pierwsze przykre wrażenie, wyniesione z zetknięcia się z szabrownikami i mętami.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Rudziska odwiedzali też ludzie mający nie najlepsze zamiary. K. Małłek podaje, że przeciętna liczba odwiedzających wynosiła 17 osób dziennie, a przez pięcioletni okres działalności MUL-u przewinęło się ich tam około 31 025. Wielu z nich udzieliło w różnej formie znaczącej pomocy. Ważne też było to, że dzięki tym odwiedzinom MUL stał się znaną w całym kraju placówką kulturalno-wychowawczą.

INWIGILACJA I ZASTRASZANIE

Metody wychowawcze stosowane przez K. Małłka nie wszędzie znalazły uznanie. Jadwiga Siekerska, zastępca kierownika Wydziału Kultury KC PPR, wizytując w 1948 r. Rudziska wyrażała wątpliwości, czy tak duże nasilenie programu wychowawczego mazurskim regionalizmem zdoła u młodzieży wyrobić przywiązanie do narodowości polskiej. MUL otoczony był „opieką” Urzędu Bezpieczeństwa. Pewnego dnia J. Turowski, który jeszcze na samym początku pomagał zbierać chętnych do nauki, zaczął, tłumacząc się chorobą, wymawiać się od pracy. Okazało się jednak, że to nie choroba była tego przyczyną. Jak wyznał K. Małłkowi, był zastraszany przez funkcjonariusza UB. Żądano od niego, by oskarżając K. Małłka dopomógł w jego zniszczeniu. Inwigilacja przybrała na sile wiosną 1950 r. Wychowankowie byli zastraszani, żądano od nich wydawania oszczerczych opinii o swym dyrektorze.

MAZURZY KONTRA KURPIE

W marcu 1946 r. w Pasymiu odbyła się konferencja kulturalno-oświatowa dla działaczy szkolnictwa dla dorosłych. K. Małłek wygłosił wykład na temat: „Polskie zwyczaje, obyczaje  i obrzędowość ludowa na Mazurach”, natomiast jego wychowankowie wykonali część artystyczną. Na konferencji tej doszło do spotkania przywódcy Mazurów w osobie K. Małłka z przywódcą Kurpiów - Adamem Chętnikiem. Należy tutaj zaznaczyć, że Kurpie byli w stosunku do Mazurów najbardziej agresywni spośród innych grup ludności przybyłych z Polski. A. Chętnik był osobą zasłużoną tak przed jak i po wojnie dla sprawy mazurskiej. Wkładał wiele wysiłku, by jakoś te dwie grupy „zbratać”, co mu się jednak z różnych powodów nie udało. Warto tutaj przytoczyć relację K. Małłka z rozmowy, jaką z nim na Konferencji przeprowadził:

– Panie Adamie! Niech pan swoich Kurpiów nauczy tylko jednego zadania, że Mazurzy to Polacy, a nie Niemcy, a ja gwarantuje wtedy, że za 20 lat będziemy tutaj na Mazurach mieli Polskę taką! – i pokazałem mu rękę.

Na to biedny Adam mi odpowiedział:

- Miły Karolu! Tego, niestety, przyrzeknąć nie mogłem, bo nie jestem  w stanie tego nauczyć. Tu trzeba nam wszystkim pracować i to z pełnym zaparciem, całym frontem. I to nie tylko pracować nad uświadomieniem Mazurów, ale nad uświadomieniem Kurpiów i tych wszystkich, którzy tu na Mazurach się znaleźli.

W maju 1948 r. Mazurski Uniwersytet Ludowy wykonał dla uczestników zjazdu Polskiego Towarzystwa-Krajoznawczego w Olsztynie specjalny program artystyczny. M. in. odśpiewano Hymn Mazurów.

Witold Olbryś{/akeebasubs}