Już jakiś czas temu, zaraz po remoncie Miejskiego Domu Kultury, zauważyliśmy, że na unowocześnionej, szklanej elewacji budynku brakuje szyldu placówki. Dyrektor Andrzej Materna zapewnił nas wówczas, że nie będzie to jakaś okazała tablica, a skromny napis bez zbędnych dodatków.

MDK - 3DSądziliśmy, że w takim razie będą to tylko pojedyncze litery: MDK.  Tymczasem z pewnym opóźnieniem, ale pojawił się napis w wersji 3D. Nie znaczy to, że trzy razy do d..., tylko że przestrzenny, czyli trójwymiarowy.
Nie można powiedzieć, że napis jest brzydki, bo podoba się, a poza tym błyszczy nowością.
Mamy tylko jedną uwagę – połyskliwa blacha powinna rozciągać się na całej długości wypukłego frontonu, bez zbędnych marginesów, tak jak to pokazano w dolnej części fotografii.

 

 

BRUDY DO JEZIORA?

Choć największym powodzeniem, jeśli chodzi o spacery, cieszy się ścieżka pieszo-rowerowa wokół dużego jeziora, nie znaczy to, że nikt już nie korzysta ze szlaku nad mniejszym akwenem. Właśnie jeden ze spacerowiczów, który akurat przechadzał się nad  Małym Domowym, zauważył, że z rury przy ZS nr 1 intensywnie wylewa się woda do jeziora. Nic w tym niby dziwnego, bo było to zaraz nawałnicy, ale naszego Czytelnika zaniepokoiło to, że woda wyglądała na bardzo brudną.
- Czyżby opaska zbudowana wokół jeziora nie spełniała swojego zadania? – niepokoi się nasz Czytelnik.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}
Jak wyjaśniają nam w ratuszu, cały akwen otacza rurociąg z odstojnikami, zwany opaskowym, który spełnia swoje zadanie. Dzięki niemu woda opadowa z sieci burzowej nie wpływa bezpośrednio do jeziora, a oczyszcza się we wspomnianych osadnikach. Nie jest to jakieś intensywne oczyszczanie, bo i woda deszczowa  nie wymaga takiego – jest czysta, a bury i mętny kolor spowodowany jest niesieniem cząstek wypłukanych z gruntu.
No tak, system działa niby samoczynnie, ale ingerencja człowieka od czasu do czasu jednak by się przydała. Jak widać na zdjęciu pokazującym wylot  rurociągu, mniej więcej do połowy średnicy jest on zapchany rozmaitymi resztkami roślinności, a te należałoby usunąć.

ZA MAŁO ULEW

Lato mamy w kratkę, jednego dnia upał, innego ulewy i to mocne. Niestety, choć jak zauważyliśmy poprzednio, ogrom wody deszczowej wlał się do miejskich akwenów, to jednak ogólny ich poziom ani drgnął. Poznać to po... łabędziach. Na załączonym zdjęciu między trawą porastającą skarpę, a lustrem wody widać piaszczystą łachę, na której rozlokowała się łabędzia rodzinka. Łacha została odsłonięta już dawno wskutek suszy, ale mimo ostatnich nawałnic woda jej nie zalała - zbyt mało spadło opadów. A skoro o łabędziach mowa, to warto jeszcze dodać, że nie powinno się ich karmić zwykłym  chlebem. Rzecz w tym, że nie tylko one, ale także inne ptactwo wodne nie radzi sobie   z usuwaniem nadmiaru soli z organizmu.

 

 

 

ZMIANA OBYCZAJU?

Nasi Czytelnicy, jak i inni mieszkańcy miasta często denerwują się z powodu wandali, którzy wrzucają do miejskich jezior np. betonowe kosze na śmieci, czy ławki. Ostatnio jakby nastąpiła zmiana, może nie tyle obyczaju, ile przedmiotów wrzucanych do  wód.  Oto nad małym jeziorem w pobliżu, nomen omen, ul. Jeziornej zostały ustawione słupki – ograniczniki, by bezczelni lub mniej uważni kierowcy nie pakowali się na ścieżkę dla pieszych.  Jak widać na zdjęciu, wielu z nich brakuje. Co się zatem z nimi stało? Odpowiedź jest prosta, ale i zaskakująca – zostały wrzucone do wody! Jeden ze słupków spoczywa tuż obok gabiona, inne są mniej widoczne, bo zalegają w gęstych trzcinach.

 

 

SAMOWOLNE PRZEPROWADZKI

Jeszcze przed sezonem letnim pisaliśmy i o tym, ile to ławek oraz koszy znikło znad ścieżki nad dużym jeziorem. Teraz jednak nie zajmiemy się liczbami, a czymś innym. Miasto uzupełniło braki, pojawiły się więc nowe ławeczki ustawiane z reguły w tandemie – razem z koszami na śmieci. Ba, takie rozmieszczenie nie spodobało się niektórym mieszkańcom miasta. Wnieśli oni swoje „poprawki”, co pokazuje kolejne zdjęcie. Jest to tylko jeden wybrany przykład. Kawałek dalej, za byłą lenpolowską przepompownią mamy podobne rozdzielenie kosza od ławki i to na znacznie większą odległość.

 

 

 

 

 

"REAKTYWACJA" DOMOWYM SPOSOBEM

Na szczęście nad jeziorami mamy do czynienia nie tylko z bezrozumnym niszczeniem przecież naszego wspólnego mienia, ale i próbą jego reaktywacji. Oto zniszczona stara ławka bez jednej z nóg została przywrócona do użytkowania w  prosty i nieskomplikowany sposób – oparto ją kulawą stroną o spory kamień.   Teraz rankiem lub w dzień zasiadają na niej wędkarze, a wieczorami zakochane parki.

 

 

PUNKT PIERWSZEJ POMOCY?

Na placu Juranda mamy jeszcze pamiątkę z „Dni i Nocy” - na jednej z latarni wisi znak czerwonego krzyża. Jest to pozostałość po punkcie pierwszej pomocy PCK. Oby nie wprowadzał on w błąd turystów i przyjezdnych, szukających pomocy medycznej. Obok krzyża mamy też  znak informacyjny oznajmiający, że parkowanie na placu Juranda między godz. 7.00 a 15.00 może trwać maksymalnie tylko 120 minut. Jak pisaliśmy wcześniej, alternatywnym miejscem nie tylko dla małych, ale i dużych aut ma być wielki parking zbudowany w miejscu byłej kotłowni przy ul. Lipperta. Tam przy wjeździe stoi nawet tablica pokazująca jak i gdzie parkować pojazdy, ale niestety, pozostaje on w zasadzie pusty. Kierowcy wolą się tłoczyć pod ratuszem, bo kto to sprawdzi, ze stoją po kilka godzin?{/akeebasubs}