Pięć lat temu w Rio był szeroki finał i trzy zepsute w nim próby, w Tokio Konradowi Bukowieckiemu nie udało się przebrnąć przez eliminacje. Wychowanek Gwardii Szczytno uzyskał 20.01 m – za mało, by o czymkolwiek marzyć.

Medal igrzysk znowu nie dla Konrada
Na osłodę startu w Tokio przyjdzie Konradowi cieszyć się ze złotego medalu swojej wybranki serca Natalii Kaczmarek (z prawej, u dołu)/Fot. pzla.pl/Marek Biczyk

Forma Konrada Bukowieckiego była dla kibiców niewiadomą – nasz zawodnik od dłuższego czasu nie startował, oszczędzając siły na igrzyska. Powodem były kontuzje, z którymi kulomiot ma pecha. Bukowieckiego do wzniesienia się na wyżyny możliwości dopingował życiowy sukces jego partnerki – Natalii Kaczmarek. Parę dni wcześniej wraz z mieszaną sztafetą 4x400 m wywalczyła ona olimpijskie złoto. Wtorkowy konkurs zaczął się mimo wszystko nie najgorzej – obecny zawodnik AZS UWM Olsztyn uzyskał 20.01 m i można było oczekiwać, że w dwóch kolejnych próbach się rozkręci. Niestety, poprawy wyniku nie było.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Przepustkę do finału stanowiło 21.20 m, czyli tyle, ile nie tak dawno temu Bukowiecki osiągał bez większego problemu. Wystarczyło ewentualnie zajęcie miejsca w pierwszej dwunastce. Szczytnianin uplasował się wprawdzie na 12. pozycji – ale w swojej grupie kwalifikacyjnej. W drugiej grupie lepszy wynik miało 11 zawodników. Do kwalifikacji przystąpiło łącznie 31 kulomiotów. Zdecydowanie najlepszy (22. 05 m) był w nich amerykański rekordzista świata Ryan Crouser.

Eliminacji nie przebrnęło kilku utytułowanych zawodników, wśród nich drugi z Polaków – Michał Haratyk, którego wynik 20.86 m dał ogółem 13. lokatę. O jedną za daleko…

(gp){/akeebasubs}