W miniony piątek odbył się w Muzeum Mazurskim wernisaż fotograficznej wystawy prac Ryszarda Sobolewskiego. Znakomite, kolorowe fotogramy prezentują uroki Meksyku. Dla zaproszonych z tej okazji gości wystąpił trzyosobowy meksykański zespół muzyczno - wokalny el mariachi „Los Amigos”. Mariachi (czyt. mariaczi) oznacza zespół prezentujący utwory regionalne, czyli moglibyśmy powiedzieć - kapela ludowa. Z tym, że oryginalna muzyka meksykańska to melodie z ogromną tradycją, powszechnie znane i wykonywane na całym świecie. Meksykanie są ze swojego folkloru niezwykle dumni. Nasi trzej wykonawcy występujący jako „Los Amigos” (Przyjaciele) to absolwenci wyższych uczelni muzycznych, a jeden z nich (skrzypek) ukończył Warszawską Akademię Muzyczną. Grali i śpiewali wspaniale, ale mnie uwiodło co innego. Otóż miałem wreszcie okazję pogawędzić z prawdziwymi przedstawicielami Meksyku, kraju, w którym nigdy nie byłem. W dodatku porozmawiać po polsku, bo wszyscy trzej muzycy wcale nieźle posługują się naszym językiem. Co do architektury, krajobrazów i zabytków to można je zobaczyć na prezentowanej wystawie. Natomiast moje zainteresowania jako felietonisty, to tamtejszy obyczaj biesiadny, czyli tequila i śpiew, a tym co usłyszałem chętnie podzielę się z moimi czytelnikami.
Tequilę, czyli wódkę z agawy pija się i w Polsce, ale o owym trunku wiemy bardzo niewiele, mimo że produkowany jest od wieków. Był wytwarzany już przez Azteków, natomiast produkcję na skalę przemysłową podjęto w roku 1600. Wiele osób słyszało o dodawaniu do tej wódki robaków, ale nie bardzo wiadomo o co chodzi. Zatem kilka słów o produkcji destylatów z agawy - słynnych na cały świat - w Polsce popularnych raczej marginalnie.
Narodowa, tradycyjna meksykańska wódka (a nawet wóda) to MEZCAL. Jest to destylat z pnia agawy. Nie z soku, ale z pnia. Trzon rośliny, po obcięciu liści, gotuje się i miele. Później miesza się to z wodą i poddaje destylacji. Do produkcji mezcala używa się różnych gatunków popularnej agawy zielonej. No i tu możemy spotkać się z owym słynnym robakiem. Do niektórych gatunków wrzuca się do butelki gąsienice motyla, które żerują właśnie na liściach agawy. Wbrew pozorom nie robi się tego dla smaku. Otóż taki robal wrzucony do jakiegokolwiek alkoholu spowodowałby jego zmętnienie. Natomiast oryginalny, klasyczny mezcal zachowuje klarowność, co zaświadcza o jego klasie. Podobno podrzędni producenci-oszuści podrabiający oryginalne mezcale umieszczają w butelkach gąsienice z plastiku. Są one tak wykonane, że nie można odróżnić ich od prawdziwych.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Tequila różni się od mezcala. Tak jak koniak od wódki. Przede wszystkim jest ona destylowana z czystego soku agawy i to tylko jednego jej gatunku – szlachetnej agawy błękitniej. Ten gatunek rośnie na specjalnych plantacjach. Gotowy napój poddawany jest leżakowaniu w drewnianych beczkach. Często w takich, które uprzednio służyły do przechowywania burbonu (amerykańska whiskey), koniaku lub sherry. Najcenniejsza tequila to ta, która leżakowała 5 lat w beczkach dębowych. Muy anejo, czyli bardzo stara. Pije się ją celebrując identycznie jak francuski koniak. Poza tym pija się tequile oro (złotą) i srebrną. Tę pierwszą najczęściej z cynamonem, zagryzając cząstką pomarańczy. Tequilę srebrną, czyli białą pija się zagryzając kawałkiem cytryny, niekiedy umoczonym w miseczce z solą. Prezentowany w Europie obyczaj zlizywania soli z własnej dłoni, a następnie ssanie cytryny po wypiciu alkoholu jest wynalazkiem agencji reklamowych i biur podróży – zupełnie nieznanym w Meksyku.
Na zakończenie tematu alkoholowego podaję przepis na dwa narodowe drinki. Pierwszy to koktajl „caramba” = ciemna tequila + likier kawowy + likier ziołowy (benedyktyna). Drugi to popularny long-drink „tequila sunrise” = tequila + syrop z czarnej porzeczki + sok z limonki oraz woda gazowana. Udekorowany plastrem pomarańczy.
A teraz wróćmy do słynnych meksykańskich piosenek. Kto z nas nie zna popularnej ludowej melodii, którą w Polsce śpiewamy z tekstem „teraz jest wojna, kto handluje ten żyje…”? Pamiętamy także „Cucurrucucu paloma”, no i słynne „Besame mucho”. O tej piosence warto napisać kilka słów. Jest to kompozycja z roku 1940 autorstwa pani Consuelo Velazqez. Autorka była pianistką. Cudownym dzieckiem, które koncertowało od piątego roku życia. Besame mucho oznacza całuj mnie mocno. Trwała wojna. Kompozytorka miała wówczas 24 lata. Tekst piosenki dotyczy wojennych rozstań. Słynną kompozycję wykonywało później ponad stu światowej sławy piosenkarzy. Między innymi Frank Sinatra, Julio Inglesias, Louis Armstrong, Mirelle Mathieu, Nat „King” Cole, czy Trini Lopez. W Polsce Marta Mirska, operowy baryton Andrzej Hiolski, a także Violetta Villas.
Consuelo Velazquez była wspaniałą pianistką i kompozytorką, a także przepiękną kobietą. Zmarła stosunkowo niedawno, bo osiem lat temu. W wieku 89 lat.
Andrzej Symonowicz
{/akeebasubs}
