Czy istnieją artyści nieprawdziwi? Jest to słowo-przenośnia – określenie używane w gwarze środowiska twórców.

Michał Grzymysławski - artysta prawdziwyPonieważ owi ludzie, wyróżnieni przez los, stali się twórcami z bardzo różnych powodów. Oczywiście najpierw trzeba mieć talent. Ale to jeszcze nie oznacza, że ów talent decyduje o byciu artystą. Niektórzy z obdarzonych nim, uważają ten dar boży za wskazówkę jak żyć. Sztuka to dla nich życiowy cel. Inaczej nie potrafią. Ten ich talent to więcej niż pasja, bez której nie można istnieć. Ale nie każdy wyróżniony wybitnymi zdolnościami ma duszę Janka Muzykanta. Są również tacy, którzy ów dar przyjmują bardziej na zimno. Uważają, że sztuka jest zawodem i postanawiają uczyć się oraz wciąż doskonalić, aby zyskać, przede wszystkim, sławę, a także pieniądze. Czyli w dziedzinie sztuki stać się prawdziwym, zawodowym profesjonalistą. Sławnym! Kiedyś w rozmowie z Danielem Olbrychskim, w jego domu koło Kazimierza nad Wisłą, usłyszałem coś takiego: „Słuchaj, Andrzej, jestem zawodowym aktorem, czyli profesjonalistą. Tu nieskromnie dodam, że jednym z najlepszych i z tego jestem dumny. Ale czy ja jestem artystą? Nie sądzę, bo nie jestem fanatykiem. Możliwe, że od czasu, do czasu bywam artystą, ale skąd mam o tym wiedzieć. Według mnie artystą się nie jest. Się bywa”.

Nie wszyscy twórcy są tego samego zdania. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Niektórzy uważają, że wyłącznie ci nawiedzeni są prawdziwymi artystami. Kimś takim był Michał Grzymysławski i dlatego użyłem terminu „prawdziwy”. Michał był ogromnie utalentowany i zakochany w sztuce, ale nigdy nie był ganiającym za sławą i fortuną. To, co potrafił jako rzeźbiarz, a także wszechstronny plastyk, zasługiwało na ogromne uznanie mieszkańców Szczytna, ale także na sławę ogólnopolską, a nawet międzynarodową. Piętnaście lat temu byliśmy obaj, czyli Michał i ja, dołączeni do oficjalnej delegacji władz Szczytna wyjeżdżającej do braterskiego, niemieckiego miasta Herten. Reprezentowaliśmy tam środowisko artystyczne naszego miasta. Mieszkaliśmy w miłym hoteliku, co dało nam okazję  lepszego poznania się. Dużo rozmawialiśmy i naprawdę sporo dowiedziałem się od Michała. Ten artysta interesował się dosłownie wszystkim i posiadał ogromną wiedzę.

W moim wspomnieniu opisałem Michała Grzymysławskiego, jako naprawdę wielkiego artystę. Artystę prawdziwego! Na zakończenie dodam, że przed laty miałem okazję poznać wielu słynnych twórców. Także znanych rzeźbiarzy. Pośród wielkich nazwisk zapamiętałem sławnego Bronisława Koniuszego. Mistrz międzynarodowej klasy. Lubił rzeźbić w drewnie. Jakże Michał przypomina mi owego znakomitego twórcę, znanego z dzieł zrealizowanych nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach. Michał ze swoim talentem mógłby spokojnie rywalizować z Bronkiem. No cóż, obaj panowie już nie żyją. Wielka szkoda.

Andrzej Symonowicz

(fot. Robert Arbatowski){/akeebasubs}