Wieża ciśnień, kasyno WSPol, dawny biurowiec Unimy czy słynna dziura po kinie, w której wreszcie po latach ruszyły prace, to nie jedyne obiekty przynoszące wstyd miastu i oszpecające jego krajobraz. Podobnych budowli jest znacznie więcej. Przeważnie należą one do prywatnych właścicieli. Władze miasta przyznają, że nie mają narzędzi, aby wymusić na nich zadbanie o nieruchomości. - Prawo własności to świętość – rozkłada ręce wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk.
RUDERA NAD JEZIOREM
Sezon turystyczny tuż – tuż. Co zastanie w Szczytnie przyjezdny, który wyruszy na spacer po mieście? W wielu miejscach nieciekawe widoki. Najbardziej znanym miejskim koszmarkiem budowlanym jest oczywiście wielokrotnie opisywana przez nas wieża ciśnień z dziwaczną dobudówką. Na „szczycieńskiej liście obciachu” wysokie miejsce zajmuje także dawne kasyno WSPol, straszące swoim widokiem tuż przy wjeździe od strony Ostrołęki. Nadal nie zniknęła jeszcze dziura po kinie, choć akurat w tym przypadku właściciel właśnie zaczął budowę centrum handlowego i wyburzył już stary, zrujnowany młyn przy ul. Ogrodowej. Wystarczy jednak krótki spacer po Szczytnie, by przekonać się, że podobnych straszydeł, i to blisko centrum, mamy więcej.
Każdy, kto korzysta ze ścieżki nad małym jeziorem zwrócił z pewnością uwagę na ruderę znajdującą się przy ul. Konopnickiej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
BROWARNIANA STODOŁA NA POLNEJ
Kolejna ruina „cieszy oczy” tuż za przejazdem kolejowym. Widzi ją każdy, kto wyjeżdża ze Szczytna w stronę Warszawy. Mowa o budynku stojącym na ul. Polnej 4. Przed upadkiem minionego ustroju znajdowały się w nim magazyny „Społem”. Potem, w latach 90., działały tam różnego rodzaju hurtownie. Obiekt ma jednak znacznie dłuższą i ciekawą historię. Stoi na terenie, gdzie w drugiej połowie XIX w. funkcjonował browar Juliusa Strebecka, który był starszy od najsłynniejszego szczycieńskiego browaru Dauma przy dzisiejszej ul. Mickiewicza. Obecnie jedynym śladem po nim jest budynek przy ul. Skłodowskiej – Curie oraz zrujnowany magazyn przy ul. Polnej, który pełnił funkcję browarnianej stodoły. Obiekt jest w opłakanym stanie. Ma dziurawy dach, pozrywane rynny oraz zniszczoną elewację. Jak udało się nam ustalić, nieruchomość od 2007 r. należy do prywatnych właścicieli z Wyszkowa i Poręby. Dziewięć lat temu zaczęto budynek remontować – częściowo wykonano ocieplenie, wstawiono nowe drzwi i okna. W pewnym momencie prace jednak przerwano. Od tamtej pory postępuje degradacja obiektu, a na przylegającej do niego posesji rośnie już mały lasek.
DAWNY POM I PORTY LOTNICZE
Nieco dalej od centrum, za to przy tzw. małej obwodnicy miasta, na rogu ulic Pola i Przemysłowej, rozpościera się kompleks budynków dawnego POM-u wraz z biurowcem Portów Lotniczych. Teren okala dziurawe ogrodzenie, przez które do środka obiektów dostają się amatorzy różnego rodzaju procentowych trunków. Śladem ich bytności są porozrzucane po posesji oraz wewnątrz budynków butelki. Ponurego widoku dopełniają powybijane okna oraz wysokie chaszcze. Nieruchomość od niedawna należy do mieszkańca Pisza, ale o jego zamiarach inwestycyjnych władzom miasta na razie nic nie wiadomo.
WŁASNOŚĆ TO ŚWIĘTOŚĆ
Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk tłumaczy, że miasto nie może wymusić na właścicielach, aby podjęli się zagospodarowania należących do nich nieruchomości. - Własność prywatna to świętość. Dopóki dany obiekt nie przeszkadza innym i nie stwarza zagrożenia, nic nie możemy zrobić – rozkłada ręce, dając do zrozumienia, że względy estetyczne nie są tu żadnym argumentem. Jako przykład podaje dziurę po kinie. - Inwestor nie zaczął tam prac dlatego, że krytykowano wygląd tego miejsca, ale dlatego, że uznał, iż opłaca mu się to biznesowo – mówi Kaczmarczyk.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
