Pasymski program budownictwa mieszkaniowego stanął pod znakiem zapytania. Okazało się, że cena za 1 m2 w pierwszym z kilku planowanych 18-rodzinnych bloków przekroczy 3 tys. złotych. To spowodowało, że sześcioro spośród piętnaściorga chętnych do udziału w programie z niego zrezygnowało. - Będziemy szukać w ich miejsce innych – zapowiada prezes ZGKiM.

Mieszkania pod znakiem zapytania
Tak miał wyglądać blok, który planowano wybudować w ramach programu. Teraz inwestycja stoi pod znakiem zapytania

Program budownictwa mieszkaniowego „Nasz dom - Pasym” napotyka na poważne przeszkody. Kilka tygodni temu ogłoszono wyniki trzeciego już przetargu na wyłonienie wykonawcy 18-rodzinnego bloku. Pierwszy nie przyniósł rozstrzygnięcia, bo nikt się nie zgłosił. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Z kolei do drugiego przystąpiły trzy firmy, ale najtańsza oferta opiewała na blisko 3,8 mln złotych. Była to kwota wyższa o prawie 800 tys. zł od tej, którą zamawiający przeznaczył na realizację inwestycji. W trzecim przetargu cenę udało się zbić jedynie o 250 tysięcy. Najtańszą ofertę złożyło szczycieńskie „Zelbo”, które zadeklarowało wykonanie zadania za nieco ponad 3,5 mln złotych. To oznacza, że cena za 1 m2 mieszkania przekroczy 3 tysiące złotych. - Ten koszt jest wyższy niż sondowaliśmy wcześniej. Nasz kosztorys zakładał, że budowa będzie tańsza – nie kryje rozczarowania prezes ZGKiM w Pasymiu Ireneusz Rosik.

Wzrost ceny spowodował, że spośród piętnaściorga chętnych do udziału w programie wycofało się już sześcioro. Taka sytuacja oznacza, że na razie z budową trzeba poczekać. Szef spółki komunalnej zapowiada jednak, że nie złoży broni. - Będziemy robić wszystko, żeby znaleźć ludzi zainteresowanych udziałem w programie w miejsce tych, którzy zrezygnowali – deklaruje.

Wyższe koszty w stosunku do początkowo zakładanych tłumaczy sytuacją na rynku budowlanym. - Firmy są teraz bardzo obłożone robotą. Zostały uwolnione środki unijne, inwestycje prowadzą również samorządy – mówi prezes Rosik.

(ew){/akeebasubs}