Organizatorzy III Biegu do Ula udowodnili, że na ziemi szczycieńskiej wciąż można z powodzeniem przeprowadzać imprezy przyciągające zawodników nawet spoza granic Polski. W sobotę na linii startu stanęła liczba sportowców porównywalna z najlepszymi latami niegdysiejszego Maratonu Juranda. galeria >>
Organizatorzy III Biegu do Ula udowodnili, że na ziemi szczycieńskiej wciąż można z powodzeniem przeprowadzać imprezy przyciągające zawodników nawet spoza granic Polski. W sobotę na linii startu stanęła liczba sportowców porównywalna z najlepszymi latami niegdysiejszego Maratonu Juranda.
Przed rokiem z Kamionka wyruszyło w trasę nieco ponad 100 uczestników, teraz rekord został mocno wyśrubowany. W sobotę zmagało się 150 osób.
Zawodnicy zmierzali spod pasieki Józefa Ciechanowicza najpierw w kierunku Szczycionka, szybko jednak zbiegali ku Jezioru Domowemu Dużemu, podążali niedawno wybudowanymi alejkami w stroną półwyspu, tam zawracali, a ostatni odcinek 5-kilometrowej pętli, którą pokonywali dwukrotnie, ścigali się pod górkę. To wzniesienie było dla zawodników najtrudniejszym momentem rywalizacji. - I biegi górskie. Właśnie po to wziąłem takie buty – skomentował jeden z uczestników rywalizacji, skręcając z płaskiego fragmentu trasy.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Pokaźna grupa zawodników bardzo szybko przestała być zwarta, a niemal od początku do przodu wysforowali Kamil Nartowski z Brodnicy i Tomasz Pszczółkowski z Olsztyna. Oni też przecięli linię mety jako pierwsi. Zwyciężył z bezpieczną przewagą olsztynianin.
-Przyznam, że było dziś bardzo ciężko. Ta górka dała w kość. Trasa była urozmaicona, szybka – podzielił się swoimi wrażeniami tegoroczny triumfator, który w imprezie brał udział po raz pierwszy. Tydzień wcześniej brał udział w Mistrzostwach Polski w Biegu na 10 km i uzyskał tam czas bardzo zbliżony do sobotniego wyniku.
Do Kamionka zjechali się miłośnicy biegania z odległych niekiedy zakątków Polski, a także z Litwy i Białorusi. W imprezie uczestniczyło kilkunastu zawodników ze Szczytna i okolic. W sobotę powody do zadowolenia miały szczycieńskie biegaczki: Halina Biziuk i Jolanta Matacz, zajmując w swoich kategoriach wiekowych odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. W open kobiet najszybsza była Justyna Supińska z Olsztyna.
Bieg na dystansie 10 km nie był jedynym punktem sobotniego spotkania sportowców. Całość rozpoczęła msza polowa odprawiona przez ks. Andrzeja Preussa. Później dzieci mogły uczestniczyć
w zabawach sprawnościowych przygotowanych przez Zbigniewa Dobkowskiego, a starsi mieli możliwość nabycia pszczelich produktów czy podziwiania odwagi Józefa Ciechanowicza, który półnagi wszedł do ula.
- Spływa do nas dużo pozytywnych komentarzy – cieszy się jeden z organizatorów, Krzysztof Wilczek, prezes AKB Szczytno. - Bieg zostanie prawdopodobnie wystawiony do biegu roku.
(gp)
KOLEJNOŚĆ OPEN
1. Paweł Pszczółkowski (Olsztyn) – 32:16, 2. Kamil Nartowski (Brodnica) – 32:31, 3. Paweł Grygo (Łomża) – 33,33.
OPEN – KOBIETY
1. Justyna Supińska (Warszawa) – 41:55, 2. Lidia Niekraś-Krawczyk (Kłodzko) – 43:11, 3. Sylwia Cymek (Kalinowo) – 43:59
WYNIKI ZAWODNIKÓW Z POWIATU SZCZYCIEŃSKIEGO:
22. Marcin Herman - 38:54, 26. Artur Ładewski - 39:22, 40. Krzysztof Sadowski – 41:42, 59. Tomasz Grudkowski (44:19), 72. Mariusz Mokarski (45:39, 85. Waldemar Baranowski - 47:00, 103. Krzysztof Kostrzewa – 50:25, 113. Artur Trochimowicz – 53:21, 115. Jolanta Matacz – 54:05, 118. Rafał Czarnecki – 55:09, 121. Joanna Paczkowska – 55:38, 122. ks. Mariusz Jackowski – 55:41, 125. Halina Biziuk (56:37), 132. Anna Misiołek – 59:26, 137. Agata Biruk -1:01:56.
{/akeebasubs}
