W minioną sobotę odbyły warsztaty kulinarne „Smaki naszych babć”.Ich uczestnicy przygotowali m. in. takie specjały, jak kaczkę faszerowaną mięsem, czerninę i kotlet po królewiecku. Chodziło jednak nie tyle o samo gotowanie, a sięgnięcie do starych tradycji kuchni regionalnych – mazurskiej, kurpiowskiej i kresowej.

Mistrzowie regionalnych kuchni

Impreza zorganizowana przez stowarzyszenie „Heimat” odbyła się w gościnnych pomieszczeniach Zespołu Szkół nr 2 w Szczytnie. W prezentacji regionalnych smaków wzięło udział sześć 4-osobowych drużyn. Cztery z naszego miasta oraz po jednej Kętrzyna i Mrągowa. Przygotowanie mazurskich specjałów spoczęło na barkach miejscowego zespołu składającego się z członków chóru „Cantabo”, działającego przy Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Szczytnie.

- Szykujemy białą zupę, a na deser placek z jabłkami i słodką kruszonką – mówi Monika Wróblewska. Podkreśla, że wszystko to będzie przyrządzane według przepisów jej babci, rodowitej Mazurki z Wawroch. Receptura jest w rodzinie już od wielu pokoleń.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Dodajmy, że członkinie zespołu wyróżniały się jednolitymi, kolorowymi strojami.

Tradycje kuchni kurpiowskiej podtrzymywał zespół ze Szczytna, ubrany także w jednolite stroje, ale ludowe. Jak się okazało, wcale nie utrudniały one pracy w kuchni, więc przyrządzanie golonki z kapustą i kaszą jęczmienną mogło odbywać się bez przeszkód. W przerwach, gdy oczekiwano na „dojście” potrawy, nie obyło się bez okolicznościowych kurpiowskich przyśpiewek.

Specjały kuchni kresowych przygotowywali m. in. miejscowi miłośnicy wileńskich tradycji. Pod wodzą Roberta Siudaka pracowali nad kartaczami i surówką z czerwonej kapusty. Drużyna z Mrągowa przyrządzała prawie już dziś zapomnianą czerninę i kotlet po królewiecku, a z Kętrzyna warzyła kresową zupę według przepisu dziadka Lutka. Okazała się nią zawiesista polewka warzywna z klopsikami. W tym samym czasie panie z drużyny „Heimatu” faszerowały kaczkę po mazursku i siekały czerwoną kapustę.

Pieczę nad całością kuchennych prac sprawował Krzysztof Bednarski, znany z kulinarnego programu telewizyjnego „MasterChef”. Służył nie tylko radą i pomocą, a czasami także włączał się aktywnie do przygotowania potraw, mieszając ogromną chochlą w nie mniejszych garach.

- Impreza nie ma charakteru konkursu, a jedynie zabawy i rozrywki – tłumaczy pomysłodawca Arkadiusza Leska, szef stowarzyszenia „Heimat”. Dodaje, że ostatnio spotkał się z zarzutami, że ta społeczność, używając języka kulinarnego, „kisi się we własnym sosie”. Tymczasem nie chce się ona zamykać, a integrować ze środowiskiem, chociażby dzięki wymianie kulinarnych doświadczeń.

Kiedy wszystko już było gotowe, gdy wygaszono gazowe palniki i odłożono na bok garnki oraz patelnie, można było przystąpić do degustacji przyrządzonych potraw. Przygotowano ich tak wiele, że nie sposób było pokosztować wszystkiego. „Kurkowi” szczególnie zasmakowała faszerowana kaczka z czerwoną kapustą, a o opinię co do waloru innych potraw zwróciliśmy się do Krzysztofa Bednarskiego.

- Nie tylko smak przyrządzonych potraw, ale i ogólny kunszt kulinarny, w tym sposób podania dań, zasługują na bardzo wysoką ocenę – nie szczędził pochwał dwukrotny uczestnik telewizyjnego show „MasterChef”.

Nie zabrakło też drobnych upominków dla uczestników kulinarnych warsztatów i jak na kulinarną imprezę przystało, były to zestawy składające się z noży, desek do krojenia oraz drewnianych łopatek.

M.J. Plitt{/akeebasubs}