W swoich wspomnieniach odnoszę się do tego, czego nauczyłem się od swoich nauczycieli, jakie dali mi wykształcenie, które procentowało w późniejszych latach studiów i pracy zawodowej.

SZKOLNE CZASY I PIERWSZA PRACA
Podobnie jak wielu innych moich rówieśników, przyjechałem do Szczytna z Ostrołęki. Naukę rozpocząłem w gimnazjum w klasie „B”. Z Januszem Leśniewskim (synem pierwszego dyrektora LO – przyp. red.) byliśmy najmłodsi i najmniejsi, siedzieliśmy w jednej ławce. Po gimnazjum podjąłem dalszą naukę w Liceum Ogólnokształcącym dla Pracujących.
Aby uczyć się w szkole wieczorowej, trzeba było obowiązkowo pracować. Pierwszą pracę w Powiatowym Komitecie Kultury Fizycznej rozpocząłem z zadowoleniem, pierwsze zarobione pieniądze mogłem przeznaczyć na pomoc mało zarabiającej mamie, mającej na utrzymaniu 9-letniego brata i mnie. Zadaniem instytucji, w której zostałem zatrudniony, była organizacja imprez sportowych, zawodów międzypowiatowych, szkolnych itp.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
L
iceum Ogólnokształcące dla Pracujących ukończyłem w 1952 r., uzyskując na świadectwie dojrzałości wynik bardzo dobry z przedmiotów ścisłych, które mnie szczególnie interesowały i wkrótce okazały się przydatne na studiach Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej. Pozostałe przedmioty traktowałem ulgowo – miałem czwórki. Na wniosek szkoły otrzymałem tzw. Dyplom Przodownika Nauki i Pracy Społecznej (o ile dobrze pamiętam za pracę przy żniwach i wykopkach). Dyplom ten umożliwiał studia na uczelniach polskich i w krajach tzw. demokracji ludowej – ZSRR, NRD, Czechosłowacji bez egzaminu. Wybrałem Warszawę. Bardzo dobre wyniki w nauce zawdzięczam dyrektorowi szkoły, prof. Korkozowiczowi uczącemu języka polskiego, prof. Czerniewskiemu – fizyki, astronomii i chemii, prof. Wiśniewskiemu – matematyki, prof. Korkozowiczowej – historii, nauki o Polsce i świecie współczesnym oraz innym pedagogom.
PO MATURZE
Po maturze pełen zapału i werwy zostałem studentem I roku Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej. Nie cieszyłem się tym długo, nie zaznałem, jak opisują i relacjonują studenci studiów dziennych swobody, spotkań towarzyskich itp. Poważnie zachorował mój mały brat. Po naradzie rodzinnej doszliśmy do wniosku, że w tej sytuacji nie podołamy ciężarowi 6 lat studiów. Zdecydowałem: „wracam do domu, szukam pracy, a potem – zobaczymy”. Zatrudnienie znalazłem w Rejonie Energetycznym w Szczytnie. Pomocną dłoń podał mi ówczesny kierownik Czesław Gólcz, któremu dużo zawdzięczam. Zaproponował mi stanowisko technika normowania robót elektrycznych, bo mój poprzednik został powołany do odbycia służby wojskowej. W Rejonie poznałem kolegów techników skierowanych do pracy w Szczytnie: Stefana Kuczewskiego z Warszawy, Jerzego Rościszewskiego z Krakowa, Tadeusza Sudoła z Rzeszowa, Mieczysława Margońskiego z Gdańska.
(cdn.)
Tadeusz Petrykowski
Tadeusz Petrykowski, rocznik 1933, absolwent Liceum Ogólnokształcącego dla Pracujących w Szczytnie, matura – 1952 r. Wieloletni kierownik i dyrektor Rejonu Energetycznego w Szczytnie. Odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz odznaką honorową „Zasłużony dla Warmii i Mazur”.{/akeebasubs}
