Dane opublikowane przez jeden z branżowych portali nie pozostawiają złudzeń. Lotnisko w Szymanach zanotowało w pierwszym kwartale spadek liczby odprawionych pasażerów.

Mniej pasażerów na lotnisku
Na razie loty do Lwowa nie cieszą się zbyt dużą popularnością

KWARTAŁ ZE SPADKAMI

Średnia strata wyniosła w pierwszym kwartale prawie 5%. Największy spadek odnotowano w styczniu. Wtedy to z usług lotniska skorzystało 5942 pasażerów, co oznaczało spadek o prawie 9% w stosunku do tego samego miesiąca sprzed roku. Nieco lepiej wyglądała sytuacja w lutym i marcu, gdzie strata wyniosła odpowiednio -3,28% i -2,93%. W opisywanym okresie z lotniska korzystało dwóch przewoźników - Wizz Air i Ryanair, którzy obsługiwali loty do Londynu. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Plan zakładający przewiezienie w tym roku 120 tys pasażerów nie jest zagrożony. Przyczyn spadków w pierwszym kwartale bieżącego roku należy upatrywać w tym, że w analogicznym okresie ubiegłego roku z lotniska realizowane były loty krajowe (Kraków, Wrocław przyp. aut.) - uspokaja prezes spółki zarządzającej lotniskiem, Leszek Krawczyk.

Pod koniec marca nowe połączenie zainaugurował LOT. Narodowy przewoźnik rozpoczął loty na trasie z Szyman do Lwowa. W tym przypadku, jak na razie, również nie ma powodów do zadowolenia. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że w inauguracyjny lot wybrało się z Szyman około 40 pasażerów, z czego większość stanowili pracownicy lotniska mający zająć się m.in. promocją połączenia na Ukrainie. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w samolocie lecącym z Lwowa do Szyman, na pokładzie którego znajdowało się zaledwie 5 osób. W czasie drugiego lotu na tej trasie było podobnie (30 osób na trasie do Lwowa i 6 pasażerów ze Lwowa). - Ogółem średnia statystyka na pokładach samolotów to 41% - mówi prezes. Oznacza to, że średnio na jednym locie melduje się okolo 25 pasażerów. To niewiele, biorąc pod uwagę, że połączenie obsługiwane jest samolotami Bombardier Q400, które mogą zabrać na pokład 78 osób. Przyczyn tak niskiej frekwencji można upatrywać w godzinach lotów (odbywają się one w nocy, samolot z Szyman startuje o godzinie 3:10) oraz w ich niskiej częstotliwości (zaledwie dwa razy w tygodniu we wtorki i soboty). - Zarówno my jak i LOT jesteśmy zadowoleni. Należy pamiętać, że to połączenie funkcjonuje od niedawna - podkreśla prezes Krawczyk.

LONDYN BEZ SZAŁU

Niezbyt ciekawie wyglądają także statystyki na sztandarowych kierunkach do Londynu obsługiwanych przez dwóch gigantów wśród linii lowcostowych. Choć zdarzają się loty, na których melduje się komplet pasażerów, to średnie zapełnienie maszyn realizujących połączenia wykonywane przez Ryanair, zarówno w styczniu jak i lutym, oscylowało w granicach 83%. Taka frekwencja oznacza, że w samolotach mogących zabrać na pokład 189 pasażerów średnio jest aż ponad 30 miejsc wolnych. Poza tym, choć frekwencja powyżej 80% może wydawać się zadowalająca, to wypada dosyć blado w porównaniu z ogólnymi statystykami, jakimi chwali się ten przewoźnik. Przykładowo, w raporcie giełdowym za rok 2016, Ryanair średnie zapełnienie swoich samolotów na wszystkich obsługiwanych trasach ocenia na 93%. Wyraźnie więc widać, że połączenie z Szyman znacznie odstaje od średniej przewoźnika.

Łukasz Łogmin{/akeebasubs}