MOCNO NIEAKTUALNA TABLICA

Mocno nieaktualna tablica

Oto przy ulicy Konopnickiej, zaraz za kościołem Wniebowzięcia NMP stoi, dość ładnie odnowiony niewielki budyneczek - fot. 1. Wyłożona drewnem frontowa ściana przyjemnie kontrastuje z resztą bryły budowli, w której swoje siedziby mają rozmaite organizacje, m. in. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, czy Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Ma tu też swoje biuro, na co zwrócił nam uwagę jeden z naszych Czytelników, pewien poseł, o czym informuje stosowna tablica. Oto ona

- fot. 2.

Tymczasem Jerzy Antoni Gosiewski, jak wszyscy wiedzą, był i owszem posłem, ale minionej VI kadencji. W wyborach parlamentarnych w październiku 2011 r. już nie wystartował, bo został skreślony z listy wyborczej, za - jak to określił olsztyński oddział PiS-u - niesubordynację w klubie poselskim. Nasz Czytelnik przypomina, że od tych faktów minął już ponad rok, a tablica jak wisiała, tak wisi nadal. No cóż, dodajmy od siebie, biuro tak naprawdę przecież nie istnieje, to i nie ma jego obsady, zatem nie ma komu usunąć rzeczonego przedmiotu. Warto jeszcze dodać, że w internecie na stronach „zumi” także figuruje biuro poselskie J. A. Gosiewskiego w Szczytnie przy ul. Konopnickiej 70. I jeszcze tytułem ciekawostki dodajmy, że były poseł był parlamentarzystą bardzo aktywnym. W statystykach VI kadencji odnotowano bowiem 744 jego wypowiedzi z sejmowej mównicy. Dla porównania inny poseł z naszego regionu Adam Krzyśków, wypadł na tle Gosiewskiego blado, gdyż tylko 98 razy pojawił się za mównicą.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

BALLADA "PSI"

Wyżej było o politykach centralnego szczebla, czyli parlamentarzystach. Teraz zaś z wyżyn zjedźmy do naszego grajdołka, gdzie rolę posłów pełnią radni. Jednym z nich jest artysta „Drak”, czyli Paweł Grzegorczyk. Jego aktywność polityczna mierzona liczbą wystąpień zza miejskiej mównicy nie jest imponująca. Co innego na niwie artystycznej w zespole Hunter. Kapela ta w listopadzie 2012 r. wydała płytę „Królestwo”, gdzie wśród generalnie ostrzejszych metalowych kawałków znalazł się spokojniejszy utwór poświęcony tematyce bezdomnych czworonogów.

Z chwilą gdy klip do piosenki „PSI” zagościł w internecie, kawałek ów stał się popularny w całej Polsce. Wklejają go na swoje strony liczne schroniska dla zwierząt, różne organizacje miłośników czworonogów itp., oddając wykonawcom należny szacunek. Dodajmy jeszcze, że klip został nakręcony w naszym schronisku „Cztery Łapy”, królestwie Saimona, czyli Konrada Karchuta, basisty zespołu. Oto scenka z filmiku prezentowanym m. in. na YouTube

– fot. 3. Oceny internautów są zdecydowanie pozytywne, ale wyczytać można i takie głosy, które mówią, że na samym wykonawstwie nie powinno się pieskiej sprawy zamknąć. Zawsze to jednak dobry początek i uwrażliwienie ludzi, zwłaszcza młodych, na problem bezdomności zwierząt. Zamieszczenie w internecie klipu „PSI” wywołało pewne charytatywne działania na rzecz czworonogów. Już są tacy, którzy deklarują oddanie 1% podatków na rzecz lokalnych schronisk dla zwierząt, inni są chętni do przekazania pomocy finansowej albo rzeczowej i skrzykują się na społecznościowych portalach. Odzew w skali ogólnej jest więc pozytywny.

GÓRKI NA PAZURKI

Wreszcie dla dzieci i nieco starszych uczniów nadeszły upragnione ferie, a wraz z nimi jako taka zima. Jest sporo śniegu, panuje nawet mróz, więc nic tylko hasać na powietrzu, aby wykorzystać chwilę.

Tymczasem w dość obszernym programie na ferie przygotowanym przez MDK i MOS nie ma praktycznie żadnych zajęć na powietrzu. Są i owszem liczne imprezy, zawody itp., ale wszystko jak nie w hali sportowej, to w innych pomieszczeniach zamkniętych. No, to jak to tak, przecież uroki zimy polegają przede wszystkim na jej wyjątkowości – pojawieniu się śniegu, lodu i mrozu. Jeśli nie teraz zimą, to kiedy uda się pohasać czy to na nartach, czy sankach, polepić bałwanki itp. Spędzanie czasu tylko w zamkniętych pomieszczeniach jest dobre, ale dla zmarzlaków. Mały obywatel musi wręcz podokazywać na powietrzu. Jeszcze przed feriami „Kurek” spotkał na tzw. Kaczych Dołach grupkę uczniów SP nr 6, którym niestraszne były małe mrozy i którzy uwielbiają hasać po śniegu - fot. 4. Zaraz też zjeżdżali ze stoku na nogach lub... siedzeniu, ale tego typu wyczyny nie zawsze kończyły się tak, jak to zaplanowano wcześniej. Momentami przeradzały się w prawdziwe toczenie się z górki na pazurki, ale przecież i o to chodzi, aby przeżyć coś mocniejszego, nawet z nabiciem guza włącznie - fot. 5.

Na szczęście nie tylko MOS i MDK organizują ferie dla dzieci, bo jest jeszcze KS TKKF. Organizacja ta przedstawiła ofertę dla dzieci taką, jak przystało na zimę. Przewidziano i zaplanowano liczne zabawy na śniegu, m. in. lepienie rozmaitych figur czy zamków, zwykłe biegi, czy saneczkowe zawody, a nawet kulig z atrakcjami – przy ognisku i pieczonych kiełbaskach. Zainteresowanych odsyłamy do plakatów, które zostały rozwieszone na terenie miasta.

NARESZCIE BĘDZIE LODOWISKO

Pogoda jako tako się ustabilizowała, jest mróz, więc MOS przygotowuje jednak atrakcję na świeżym powietrzu - finalizuje budowę lodowiska. Tak na dobrą sprawę zaczęła się ona jeszcze w ubiegłym roku. Cóż, całą robotę psuła niepomyślna aura. „Kurek” odwiedził lodowisko tuż przed feriami. Tafla była wylewana już wielokrotnie - fot. 6. Aby uzyskać lepszą gładź, jak informuje nas Arkadiusz Leska, kierownik hali im. Huberta Wagnera, trzeba jeszcze dwa, trzy razy powtórzyć tę czynność.

Lodowisko będzie czynne od rana do wieczora i to późnego, bo od godz. 8.00 do 21.00, a właściwie to do momentu, gdy ostatni łyżwiarz opuści taflę. W soboty i niedziele z lodowiska skorzystamy nieco krócej, bo od godz. 10.00 do 18.00. Wieczorem teren wokół tafli, jak dzieje się to od trzech lat, oświetli specjalna dodatkowa lampa, instalowana na pobliskiej latarni. Ale w tym roku pojawi się pewna niespodzianka ... Cóż, nie będą to postulowane przez „Kurka” ławeczki pomocne przy wkładaniu łyżew, a .... sznur kolorowych lampek rozwieszony wokół tafli. Zawsze będzie to jakieś nowum i zapewne uczyni lodowisko bardziej atrakcyjnym. I jeszcze jedno. Informacja dla tych, którzy zechcą skorzystać z wypożyczalni łyżew. Cena nie zmieniła się od poprzedniego roku i nadal wynosi 4 zł. Tyle że w cenniku nie podana za jaki czas, podczas gdy wszelkie inne atrakcje oferowane przez MOS mają stawkę godzinową. Znaczyłoby to, że jak się już zapłaci 4 zł i pobierze sprzęt, można z niego korzystać do woli.

NIEBEZPIECZNE SCHODY

Spacerując ul. Konopnickiej, dochodzi się do miejsca, gdzie jest już blisko do nadjeziornej ścieżki, do stoku vis a vis ul. Korczaka. Zapędziliśmy się tam w poszukiwaniu saneczkarzy albo narciarzy, których sporo widzieliśmy w tym miejscu w ubiegłych latach. Ci zjeżdżający na sankach wywoływali popłoch wśród spacerujących dołem, czyli nadjeziorną ścieżką.

Chcieliśmy sprawdzić jak to tam obecnie wygląda, czy amatorzy zjazdów nie zagrażają spacerowiczom, ale stok zastaliśmy pusty. Nikogo nie było w pobliżu, oprócz pewnej starszej już kobiety, która przymierzała się do zejścia z ul. Konopnickiej w kierunku jeziora, aby skrócić sobie drogę do domu. Stanowczo odradziliśmy pani ten zamiar, a to dlatego, że prowadzące w dół schodki były kompletnie nieodśnieżone - fot. 7. Zejście po czymś takim groziło rychłym upadkiem i stoczeniem się do jeziora z katastrofalnym skutkiem. Wydaje się, że przyczyna zaniedbania schodków leży w tym, że służbom, które odśnieżają uliczne chodniki, schodki wydały się zbyt odległe i uznały one, że to nie ich rejon. Z kolei firma zajmująca się odśnieżaniem nadjeziornej ścieżki postąpiła podobnie, no i mamy to , co mamy – śnieżno-lodową przeszkodę nie do pokonania przez pieszego.

{/akeebasubs}