Emerytowany komendant wojewódzki straży pożarnej Stanisław Mikulak wspomina swoją strażacką służbę i związki z ziemią szczycieńską.

Mizerna pensja
Melduję się u ówczesnego Komendanta Wojewódzkiego Staży Pożarnych w Olsztynie mjr. Tadeusza Hornziela, który przychyla się do mojej prośby i kieruje mnie do Szczytna. Służbę rozpoczynam 1 lipca 1956 r. w Komendzie Powiatowej Straży Pożarnych w Szczytnie, kierowanej przez aspiranta pożarnictwa Mariana Bulskiego. Otrzymuję mizerną pensję w wysokości 600 zł (zegarek radziecki „pabieda” kosztował 800 zł) i rower marki Pafaro do wykonywania prac terenowych. Z powodu braku jakiegokolwiek zakwaterowania w Szczytnie zamieszkuję u rodziców w Nowych Kiejkutach, skąd codziennie dojeżdżam rowerem do służby. Strażacy kiejkuccy przyjęli mnie z szacunkiem i honorami należnymi oficerowi, chociaż dziwili się brakiem na pagonach gwiazdek. Szczególnie nie podobało się to komendantowi Gołocie, który usilnie namawiał, bym przypiął te gwiazdki samowolnie, dawał mi nawet swoje.
Służbowe obowiązki
Komendant Bulski powierza mi: sprawy operacyjne, szkoleniowe i techniczne oraz zastępstwo w czasie jego nieobecności, a także nadzór nad pogotowiem bojowym. Wykonywanie tych zadań wiązało się z częstymi wyjazdami w teren do ochotniczych straży pożarnych.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Promocja
Nareszcie jest promocja, 10 listopada 1956 r. meldujemy się we Wrocławiu, gdzie jesteśmy promowani na pierwszy stopień oficerski - aspiranta pożarnictwa. Na pagony przybywa jedna gwiazdka w postaci „trybika”, nazwana w naszym potocznym żargonie „stonką”. Uzyskujemy także przykre wiadomości, że oficerskie technika pożarnicze zostaną zlikwidowane, a absolwenci, którzy ukończyli 20 lat, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, muszą odbyć zasadniczą służbę wojskową. Likwidacja Oficerskich Techników Pożarniczych uzasadniona była przez ówczesnego komendanta głównego (a także komendanta ORMO) takimi względami, jak: wysokie koszty, młody wiek absolwentów, przerwy w służbie spowodowane koniecznością odbycia służby wojskowej, a także niechęcią absolwentów do służby pożarniczej. Cześć tych argumentów mijała się z prawdą, a szczególnie ten ostatni. Udowodniliśmy to swoją zaangażowaną długoletnią służbą zarówno w pożarnictwie zawodowym, jak i działalnością społeczną w strażach ochotniczych.
Stanisław Mikulak{/akeebasubs}
