Emerytowany komendant wojewódzki straży pożarnej Stanisław Mikulak wspomina swoją strażacką służbę i związki z ziemią szczycieńską.

Moja strażacka służba (cz.10)

Przenosiny

Jak już wspomniałem, w Szczytnie pracowało się mi bardzo źle. Brak mieszkania, częste spanie po powrocie z terenu na pododdziale bojowym, częste nadużywanie alkoholu w komendzie, a także w terenie w jednostkach OSP, groziło wręcz „wykolejeniem się” już na początku służby. Na szczęście dostrzegają to w Olsztynie i po rozmowie z ówczesnym komendantem wojewódzkim Tadeuszem Hornzielem zostaję w listopadzie 1957 r. przeniesiony do Komendy Powiatowej Straży Pożarnych w Olsztynie.

Olsztyńska komenda

Komenda Powiatowa w Olsztynie istnieje w zasadzie tylko formalnie, praktycznie nie ma siedziby, ani żadnego zaplecza technicznego. Biuro komendy mieści się na korytarzu na drugim piętrze olsztyńskiego ratusza, są to 2 biurka zasłonięte szafami, przy których urzędują: komendant powiatowy kpt. Wacław Gago i pracownik cywilny do „wszystkich” spraw.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Ja nie mam nawet biurka i urzęduję na zmianę, jeżeli nie urzęduje komendant lub ten pracownik cywilny. Nie mamy telefonu, ani żadnego środka transportu, nawet roweru. Jesteśmy na łasce komendy wojewódzkiej, która też jest bardzo słabo wyposażona. Ochotnicze Straże Pożarne, które powstały spontanicznie w latach 1947-1950 przestały działać, ubezwłasnowolniono je poprzez rozwiązanie Związku. Ogarnia mnie wręcz przerażenie, gdy zapoznaję się z opisanymi wyżej warunkami i koniecznością mieszkania na sali podoficerskiej podziału bojowego „olsztyńskiej zawodówki”. Przyszłość wydaje mi się czarna i bez żadnych perspektyw. Postanawiam jednak podjąć wyzwanie i pozostać w służbie, do której przygotowywano mnie przez 4 lata i o której marzyłem. Na szczęście następują także pozytywne zmiany w komendzie powiatowej. Dzieje się to za sprawą nowego komendanta mjr. Juliana Dryji, który jest zarazem komendantem miejskim straży pożarnych w Olsztynie. Przeniesiono go z Bydgoszczy, gdzie był komendantem wojewódzkim straży pożarnych i nie podobał się ówczesnym partyjnym bydgoskim władzom. Zostaję jego zastępcą i rozpoczynamy wspólnie heroiczną pracę w terenie i komendzie mieszczącej się na razie w dyżurce podoficera zawodowej straży pożarnej przy ul. Niepodległości 16.

Reaktywacja Związku OSP

Rozwojowi ochrony przeciwpożarowej i ochotniczego pożarnictwa w tych latach (l957-1958) sprzyjała także odnowa polityczna, a szczególnie reaktywowanie i aktywna praca organiczna Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. Wróciła wiara w sens społecznej strażackiej służby, jak również satysfakcja z uzyskiwanych coraz lepszych wyników. Strażactwo powiatu olsztyńskiego zaczęło się liczyć w województwie, a ja nabierałem pomału przekonania, że jestem na właściwej drodze. Uwierzyłem, że wytężona praca (wręcz poświęcenie) i służba publiczna daje duże zadowolenie osobiste i uzyskuje aprobatę przełożonych, że zaczynam być doceniany i szanowny. Wszystko to zostało nagle przerwane w październiku 1958 r. powołaniem do czynnej służby wojskowej. Nie pomogły usilne starania komendanta Dryji i komendanta wojewódzkiego Tadeusza Hornziela, a także prezesa Lorenskowskiego. Trzeba było spełnić zaszczytny obowiązek wobec ludowej ojczyzny.

Stanisław Mikulak{/akeebasubs}