Emerytowany komendant wojewódzki straży pożarnej Stanisław Mikulak wspomina swoją strażacką służbę i związki z ziemią szczycieńską.

Moja strażacka służba (cz.15)

Prezes Mucha

23 listopada 1970 r. odbył się IV Zjazd Zarządu Okręgu Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. Brałem w nim udział jako osoba zaproszona. Obrady odbywały się w sali sesyjnej Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej (PWRN) w Olsztynie przy ul. Zwycięstwa (obecnie Piłsudskiego). Na funkcję prezesa zarządu okręgu wojewódzkiego wybrany został wiceprzewodniczący PWRN mgr. inż. Józef Mucha, który przyczynił się w kilku następnych kadencjach do znacznego rozwoju Związku OSP na terenie woj. olsztyńskiego. Sprawy ochotniczych straży pożarnych były dla Niego naprawdę bardzo ważne, „leżały Mu na sercu”, a będąc uczestnikiem długoletnim ówczesnych władz partyjnych i administracyjnych (rządowych) umiał i wykorzystywał swoje duże możliwości na potrzeby OSP. Szanował bardzo członków OSP i chętnie odwiedzał jednostki strażackie w terenie, pomagając im szczególnie w budowie nowych strażnic i w wyposażeniu w sprzęt ratowniczy. Przy wielu zaletach osobowych i strażackich, miał jednak dość powszechną w tamtych czasach u strażaków skłonność do alkoholu. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wykorzystywano ją niejednokrotnie na spotkaniach i uroczystościach strażackich, szkodząc nierozważnie ulubionemu prezesowi. W latach dziewięćdziesiątych, gdy byłem komendantem wojewódzkim w Olsztynie, Józef Mucha został moim serdecznym przyjacielem i chroniłem Go niejednokrotnie przed nadmiernymi adoracjami alkoholowymi druhów strażaków. Wybaczałem Mu także tę przykrą skłonność, gdyż pomimo pozornej zewnętrznej „oschłości” był człowiekiem bardzo uczciwym, serdecznym, pryncypialnym i otwartym na ludzkie problemy. Był wysokiej rangi działaczem PZPR, ale nie wykorzystywał swych możliwości przeciwko ludziom, a wręcz przeciwnie, zawsze starał się ich rozumieć i bronić.

W „Kongresowej”

12 i 13 grudnia 1970 r., to dni, które szczególnie utkwiły w mojej pamięci. Dwunastego odbieramy dyplomy magisterskie (ja z wynikiem bardzo dobrym) na Uniwersytecie Warszawskim i zgodnie z tradycją „oblewamy je, nie byle gdzie”, bo w słynnej „Kongresowej” w Pałacu Kultury i Nauki. Atrakcją tej restauracji jest striptiz, który oglądamy z dużym zainteresowaniem, ja po raz pierwszy w takim wydaniu, dużo też pijemy i konsumujemy. Około godz. 23:00 kelner skrupulatnie nas rozlicza i wystawia rachunek. Widząc, że mamy jeszcze możliwości finansowe, a także chęci do dalszej zabawy, dokonujemy następnego zamówienia. Dziwi nas szczególna czujność kelnera, który zaraz po godz. 24:00 przynosi zaskakujący nas swą wysokością rachunek. Wśród nas jest inspektor NIK oraz zastępca dyrektora wydziału finansowego PWRN, którzy zabierają się do szczegółowej analizy rachunku z zamiarem udowodnienia próby naciągnięcia nas na koszty naliczone po zawyżonych cenach. Przywołany kelner nic nie robi sobie z naszych podejrzeń i dywagacji, wręcz z pewną dozą humoru oznajmia o drastycznej podwyżce cen żywności, zarządzonej przez rząd i obowiązującej od godz. 00 dnia 13 grudnia 1970 r. W cenach restauracji „Kongresowa” było to około 50% i ledwo starczyło nam na zapłacenie rachunku. Rano podwójnie trzeźwiejemy, z nadużycia alkoholu i myśli, że podwyżka nie jest prawdą, a przynajmniej nie jest tak wysoka. Niestety prawda okazuje się dramatyczna i w ponurych nastrojach oraz napiętej sytuacji politycznej wracamy do Olsztyna z dyplomami magistrów.

Zmiany na szczycie władzy

Wkrótce następują tragiczne zdarzenia w Gdańsku, Gdyni, Elblągu, Szczecinie, Słupsku i innych mniejszych miastach Wybrzeża. Ginie kilkadziesiąt osób (głównie w Gdyni), w większości udających się do pracy. 20 grudnia Władysława Gomułkę zastępuje Edward Gierek, w następnych dniach zmienia się premier i przewodniczący Rady Państwa. Jaroszewicz zastępuje Cyrankiewicza, Cyrankiewicz Spychalskiego, „karuzela się kręci”. Podwyżka cen zostaje odwołana, rewolucja zażegnana, następuje „era Gierka” z pamiętnym hasłem „pomożecie”. Najlepsze są późniejsze doniesienia prasowe dotyczące powodu ustąpienia W. Gomułki, m.in. „Trybuna Ludu” z dnia 21 grudnia napisała, że jest to nagła choroba zaburzenia układu krążenia powodująca przemijające zakłócenia sprawności widzenia. Święta Bożego Narodzenia i Nowego Roku mamy jednak spokojne, wbrew dramatycznym przewidywaniom. Pamiętam, że bardzo się z tego spokoju cieszyliśmy zarówno w służbie, jak i w swoich rodzinach.

Stanisław Mikulak{/akeebasubs}