Mieszkańcy Antonii zamiast cieszyć się z nowo pobudowanego mostu biegnącego przez rzekę w ich miejscowości, są mocno zaniepokojeni jego wykończeniem.
Zastrzeżenia budzi brak barierek na całej długości mostu. Te, które są, znajdują się tylko u szczytu konstrukcji. Tymczasem na ok. 70 metrach z obu stron są spady 4-metrowe w dół. Zdaniem mieszkańców powoduje to, że most jest źle zabezpieczony.
Budowę obiektu w Antonii zakończono w grudniu 2013 r. Brak barierek na całej jego długości nie byłby problemem, gdyby most znajdował się na równinie. Ze względu na bardzo duży uskok w górę, zbocza są strome, wysokie i co za tym idzie niebezpieczne. To niepokoi mieszkańców.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Strach, by dzieci z tego mostu nie spadły. Nie do wyobrażenia jest jak gospodarze będą bydło przez niego pędzić - martwi się Stanisław Bałdyga, rolnik z Antonii. - Żeby też nie było jakiego nieszczęścia przez samochody tędy przejeżdżające - dodaje.
Blisko dwa lata temu stary most zawalił się pod ciężarówką wyładowaną żwirem. Pojazd wpadł wtedy do rzeki. Nowy obiekt powstał nieopodal starego. Jego budowa pochłonęła 1.8 mln zł.
Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Bogdan Nowak nie widzi żadnego zagrożenia dla użytkowników mostu. Zapewnia, że wszystko zostało wykonane zgodnie z obowiązującymi normami. - W tym przypadku bariery są założone na takich wysokościach, na jakich powinny być – mówi dyrektor, dodając, że jeśli chodzi o pędzenie bydła, to powinno być ono na uwięzi.
AK, (ew)
{/akeebasubs}
